Kilka chwil przed zamachem na Donalda Trumpa prezydent Joe Biden publicznie oświadczył, że „nadszedł czas, aby rzucić wyzwanie Trumpowi”. Chociaż Biden najwyraźniej nie nawoływał otwarcie do zabójstwa Trumpa, słowa mają znaczenie. A w czasach, gdy ostra retoryka może podsycać przemoc polityczną, wszyscy – łącznie z prezydentem i byłym prezydentem – muszą uważnie ważyć słowa.

W filmie Davida Cronenberga The Dead Zone z 1983 roku (na podstawie powieści Stephena Kinga) Christopher Walken gra nauczyciela o imieniu Johnny Smith, który po tym, jak prawie zginął w wypadku, budzi się ze śpiączki obdarzony mocami parapsychicznymi – zdolnością wejścia do spójrz w przyszłość. Ta nowa władza zamienia się w przekleństwo, gdy Smith podaje rękę Gregowi Stillsonowi, populistycznemu kandydatowi trzeciej partii do Senatu USA, granemu przez Martina Sheena. Smith ma wizję, w której Stillson zostaje prezydentem i zarządza atak nuklearny na ZSRR. Smith konsultuje się ze swoim neurologiem/terapeutą, dr. Sam Weizak (w tej roli Herbert Lom), który jest świadomy mocy psychicznej Smitha. Weizak zadaje pytanie: „Co byś zrobił, gdybyś mógł cofnąć się w czasie i zabić Adolfa Hitlera?” zanim dopuścił się wielu okrucieństw. Po rozważeniu tej kwestii Smith decyduje, że jedyne, co mu pozostaje, to zabić Stillsona, zanim zostanie prezydentem, pisze Scott Ritter .

Nie wiem, co motywowało Thomasa Matthew Crooka, 20-letniego mieszkańca Pensylwanii, wskazanego przez władze jako osoba, która oddała strzały, które zraniły byłego prezydenta Donalda Trumpa i dwie osoby postronne oraz zabiły kolejnego niewinnego przechodnia, zanim sam został zabity przez Sekret. Praca. Prawdopodobnie zostanie przeprowadzone bardzo dokładne dochodzenie w sprawie tego przestępczego aktu przemocy politycznej.

Wiem jednak, że retoryka, która ogarnęła amerykańską scenę polityczną w miesiącach, tygodniach i dniach poprzedzających zamach na wiec polityczny popierający Trumpa w Butler w Pensylwanii, odzwierciedlała się w tonie, treści i celu rady dr. Weizack doradzał Johnny’emu Smithowi, jak najlepiej poradzić sobie z zagrożeniem, jakie stwarza możliwy wybór Grega Stillsona.

Christopher Walken jako Johnny Smith mierzy się z Gregiem Stillsonem granym przez Martina Sheena w The Dead Zone

Sprawcy tego retorycznego oszczerstwa obejmują całą gamę wpływów i kontroli społecznej, od prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, przez byłą spikerkę Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, niezliczonych senatorów i przedstawicieli w Kongresie Stanów Zjednoczonych, po kilku naukowcom, ekspertom i analitykom, którzy komentują wydarzenia polityczne dla mediów głównego nurtu, a także odpowiednich izb echa i niezależnych twórców treści w mediach społecznościowych.

Wszyscy są współwinni zamachu, tak jak dr. Weizack był współwinny zbrodni zaplanowanej przez Johnny’ego Smitha. Różnica między Weizackiem a współczesnymi spiskowcami polega jednak na tym, że jedno wydarzenie ma miejsce jako część fikcyjnej historii, a drugie jako część rzeczywistości narodowej.

Buntowniczy Donald Trump po nieudanym zamachu na swoje życie

Prezydent Biden wyłonił się jako wiodący głos wśród tłumu polityków, ekspertów i upolitycznionych aktywistów, którzy określili byłego prezydenta Donalda Trumpa jako egzystencjalne zagrożenie dla amerykańskiej demokracji i samej Ameryki.

Żeby było jasne (bo słowa mają znaczenie), zagrożenie egzystencjalne to zagrożenie istnienia czegoś – gdy stawką lub zagrożeniem jest przetrwanie czegoś.

Dosłownie chodzi o życie i śmierć.

Ten apokaliptyczny opis jest obecnie kojarzony z każdym zwolennikiem Donalda Trumpa (oczernianym przez Bidena jako „MAGA”, co jest akronimem od „Make American Great Again”, sloganu ruchu pro-Trumpowego).

Być może Biden i jego zwolennicy zapomnieli, że Trump zdobył w 2020 roku około 74 miliony głosów, co stanowi około 47% uczestniczącego elektoratu. Nie ma pewniejszego sposobu na sprowokowanie dosłownej wojny domowej niż napiętnowanie połowy kraju jako egzystencjalnego zagrożenia, które należy zneutralizować ze wszystkich sił.

  Brandon, Zgnilizna w (białym) domu

„Wierzę w wolne i uczciwe wybory oraz pokojowe przekazanie władzy” – oznajmił Biden podczas wydarzenia wyborczego w Arizonie we wrześniu 2023 r. „Uważam, że w Ameryce nie ma miejsca na przemoc polityczną” – powiedział Biden.

Gdyby tylko trzymał się scenariusza.

„Coś niebezpiecznego dzieje się teraz w Ameryce” – powiedział Biden na tym samym wydarzeniu. „Istnieje ruch ekstremistyczny, który nie podziela podstawowych przekonań naszej demokracji: ruch MAGA”.

Biden przemawia w Arizonie we wrześniu 2023 r

Później, w grudniu 2023 r., Biden poszedł jeszcze dalej. „Donald Trump i jego Republikanie MAGA są zdeterminowani, aby zniszczyć amerykańską demokrację” – oświadczył Biden. „ Nie możemy pozwolić mu wygrać ”.

W swoim przemówieniu z okazji 80. rocznicy lądowania w Normandii Biden przywoływał obrazy wojny, mówiąc o obronie amerykańskiej demokracji. „Amerykańska demokracja wymaga tego, co najtrudniejsze: wiary, że jesteśmy częścią czegoś większego niż my sami” – powiedział Biden. „Demokracja zaczyna się więc od każdego z nas”.

Gdy Biden przemawiał, w ramach jego kampanii opublikowano wideo, w którym oświadczył: „Nie ma nic świętszego niż nasza demokracja. Ale Donald Trump jest gotowy to wszystko spalić”.

Biden dosłownie przywołał walkę z Hitlerem jako synonim jego walki z Trumpem i Republikanami MAGA.

Dzień przed zamachem na Donalda Trumpa Biden ogłosił w Michigan, że rękawiczki zostaną zdjęte. „Powiemy, kim jest i co planuje zrobić. Ludzie, Donald Trump jest skazanym przestępcą”. Biden stwierdził później: „Konkluzja, i mówię to z głębi serca, jest taka, że ​​Trump stanowi zagrożenie dla tego narodu ”.

Donald Trump nie jest większym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych niż Joe Biden.

Każdy z nich formułuje politykę, którą drugi uważa za niestosowną.

Zanim jednak polityka ta stanie się polityką, musi przejść rękawicę procesów konstytucyjnych.

A kiedy mówimy o Stanach Zjednoczonych, to właśnie te procesy dają nam prawo nazywać się republiką konstytucyjną.

Nie ma nic niedemokratycznego w nieporozumieniach.

Po to właśnie są wybory.

Jest jednak coś wewnętrznie niezgodnego z konstytucją w promowaniu przemocy politycznej poprzez formułowanie tych różnic politycznych w słowach o egzystencjalnej powadze, gdzie życie i śmierć dosłownie zależą od tego, kto zwycięży w wyborach.

Etykietując Donalda Trumpa jako zagrożenie dla Ameryki, Joe Biden dosłownie powiedział, że to zagrożenie musi zostać wyeliminowane, aby zachować Amerykę.

Nie jest to skrajna interpretacja tego, jak słowa Bidena mogą odczytać osoby skłonne wierzyć, że Donald Trump stanowi zagrożenie dla Republiki. Aktorka Lea DeLaria, która występuje w przebojowym dramacie telewizyjnym Orange Is the New Black , niedawno przesłała film na swój kanał na Instagramie.

„Joe”, oświadczył DeLaria (odnosząc się do obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych), „jesteś rozsądnym człowiekiem. Nie chcesz tego zrobić. Ale taka jest rzeczywistość: to cholerna wojna. To jest wojna, a my walczymy za nasz cholerny kraj. A ci dranie chcą nam to odebrać. Zabiorą nam to. Dziękuję, [Sądzie Najwyższym] Clarence „Wujku” Thomasowi. Joe, masz teraz prawo zabić tę sukę Trumpa . Zabierz go, Joe. Gdyby był Hitlerem, a był rok 1940, wyeliminowałbyś go? Cóż, jest Hitlerem. A to jest rok 1940. Wypierdolcie go! ”

Jak zauważył sędzia Sądu Najwyższego Oliver Wendell Holmes w przełomowej decyzji z 1919 r. w sprawie Pierwszej Poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, wolność słowa nie daje nikomu prawa do krzyczenia „pali się” w zatłoczonym kinie.

  1 na 5 osób przekonanych, że Biden może zjednoczyć kraj

Nie powinno też dawać nikomu, od prezydenta po radykalne osobistości takie jak Lea DeLaria, prawa do podżegania do przemocy politycznej – zwłaszcza wobec byłego prezydenta USA, który nie bez powodu jest następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Grożenie Prezydentowi Stanów Zjednoczonych jest przestępstwem federalnym zgodnie z tytułem 18, sekcja 871 Kodeksu Stanów Zjednoczonych. Prawo zabrania komukolwiek „grożenia Prezydentowi Stanów Zjednoczonych morderstwem, porwaniem lub poważnym uszkodzeniem ciała”. Ustawa dotyczy także kandydatów na prezydenta, wiceprezydentów i byłych prezydentów. Secret Service jest odpowiedzialna za dochodzenie w sprawie domniemanych naruszeń tego prawa. Secret Service musi złożyć wizytę Lei DeLaria. Podobnie FBI. Trzeba ją aresztować, przesłuchać i postawić zarzuty.

Lea DeLaria (po lewej), Jacquline Marsaw (po prawej)

Dotyczy to również każdego, kto wypowiada się na temat przemocy politycznej wobec Donalda Trumpa lub Joe Bidena. Dotyczy to między innymi amerykańskiego kongresmana Benniego Thompsona, który otwarcie opowiadał się za pozbawieniem Donalda Trumpa ochrony tajnych służb w przypadku skazania go na karę więzienia, stwierdzając, że za ochronę Trumpa odpowiedzialne będą władze więzienne.

Zapytaj tylko Jeffreya Epsteina, jak to się skończyło.

Aby udowodnić, że intencje Benniego Thompsona stojące za jego ustawą nie wynikały z pobudek czysto legislacyjnych, dyrektor terenowa Thompsona, Jacqueline Marsaw (z prawej), zamieściła na swojej stronie na Facebooku następujący komentarz: „Nie toleruję przemocy, ale proszę uważać, strzelając lekcji, żeby nie przegapić następnego razu. Ups, tego nie powiedziałem.

Ale to powiedziała Jacqueline Marsaw. Późniejsze usunięcie wiadomości nie spowodowało wymazania czynu.

I trzeba ją pociągnąć do odpowiedzialności.

Dotyczy to każdego, kto faktycznie używa przemocy jako rozwiązania problemów dzielących naród, jeśli chodzi o politykę prezydencką.

Nie traktuję tych rzeczy lekko. 21 marca 1981 roku byłem członkiem Związku Studentów Franklin and Marshall College i sprawdzałem pocztę, kiedy rozeszła się wiadomość o zamachu na prezydenta Reagana. „Mam nadzieję, że umrze” – oznajmił jeden z moich kolegów po obejrzeniu strzelaniny w telewizji w świetlicy.

Zamach na prezydenta Reagana, marzec 1981 r

Natychmiast przycisnąłem go do ściany i powiedziałem, że bardzo czuję się urażony jego poparciem dla próby zamachu na mojego naczelnego wodza (właśnie wyszedłem z wojska).

Moje wybryki zaowocowały wizytą u dziekana ds. studenckich, który powiedział mi (byłem dopiero studentem pierwszego roku), że prawdopodobnie zostanę wydalony.

„Nie będziemy tolerować przemocy wśród studentów” – oznajmił dziekan.

„Ale tolerujecie promowanie politycznego zabójstwa Prezydenta Stanów Zjednoczonych” – odpowiedziałem. „Zastanawiam się, co by o tym pomyślały tajne służby”.

Dziekan rozważył moje słowa i incydent został rozwiązany poprzez nakazanie mi przeproszenia danego studenta za pobicie mnie oraz nakazanie mu przeprosin za jego „nieczułe” uwagi na temat prezydenta Reagana.

Dzisiaj zdecydowałem się zawiesić czat powiązany z moim kanałem Telegram. Zawieszenie będzie trwało 24 godziny.

Podjąłem tę decyzję po tym, jak uczestnicy skomentowali mój post na temat próby zamachu.

Post brzmiał następująco:

Próba zabójstwa byłego prezydenta Trumpa podkreśla niezwykle niepewną sytuację, w jakiej znajduje się Ameryka w tym momencie historii.

Przemoc polityczna nie jest w Ameryce zjawiskiem nieznanym – zabójstwa i próby zabójstw amerykańskich prezydentów to smutna rzeczywistość amerykańskich doświadczeń.

  Jeśli zastanawiasz się, jak rozpoczyna się III wojna światowa… Wywiad amerykański pomógł zatopić rosyjski okręt flagowy

To, że wyobcowany obywatel skierowałby swoje osobiste demony na działania mające na celu zakończenie życia osoby, którą obwinia za to, co go prześladuje, jest niestety produktem ubocznym społeczeństwa uwarunkowanego na akceptowanie przemocy jako sposobu rozstrzygania sporów ze zwolnieniem akcji. Druga Poprawka oraz aktualna interpretacja Sądu Najwyższego dotycząca jej sformułowania i wdrożenia jest żywym przejawem tej rzeczywistości.

Jednak Ameryka nigdy nie doświadczyła sytuacji, w której samo środowisko polityczne w tak dużym stopniu przyczyniło się do powstania atmosfery, w której urzędujący prezydent i jego partia polityczna otwarcie popierają przemoc polityczną.

Przedstawianie przez prezydenta Joe Bidena Donalda Trumpa jako przestępcy stwarzającego bezpośrednie zagrożenie nie tylko dla demokracji, ale także dla przetrwania Republiki Amerykańskiej, tworzy związek przyczynowy, który nieuchronnie prowadzi do próby zamachu. Słowa Bidena zostały powtórzone przez Partię Demokratyczną i działaczy antytrumpowych w mainstreamie i mediach społecznościowych w taki sposób, że jest to realne zielone światło dla przemocy politycznej wobec byłego prezydenta.

W czasie, gdy naród i naród amerykański są zasadniczo podzielone w kwestiach politycznych, dla których wydaje się, że nie ma złotego środka, gdy podziały te wyrażają się w surowych kategoriach egzystencjalnych, i gdy Partia Demokratyczna jest już oskarżana – i słusznie – o upolitycznienia i uzbrojenia wymiaru sprawiedliwości, aby uniemożliwić Donaldowi Trumpowi skuteczne pokonanie Joe Bidena w nadchodzących wyborach prezydenckich, oświadczenie Bidena i jego zwolenników, że Trump stanowi zagrożenie dla przetrwania Republiki, które należy powstrzymać za wszelką cenę, to niewiele więcej niż otwarta dyrektywa dotycząca przemocy politycznej.

Od 1861 roku Ameryka nigdy nie była bliżej wojny domowej. Zabójstwo byłego prezydenta na rzekomy lub inny rozkaz urzędującego prezydenta i kierowanego przez niego establishmentu prawdopodobnie doprowadziłoby do trwałego, nie do pogodzenia podziału narodu na gruncie ideologicznym i doprowadziłoby do masowych wybuchów przemocy i możliwego zerwania jedności fizycznej narodu.

Żyjemy w bardzo niepewnym momencie. Należy natychmiast schłodzić gorączkową retorykę polityczną. Jeśli obie strony nie będą w stanie powstrzymać swoich politycznych pasji, to to, co wydarzyło się wczoraj w Bulter w Pensylwanii, stanie się nieuniknioną normą, a siła, a nie rozsądek, stanie się wybranym środkiem rozwiązywania różnic ideologicznych.

A jeśli to jest kierunek, w którym zmierza Ameryka, to Boże, pomóż nam wszystkim.

W odpowiedzi na ten post kilku uczestników czatu zamieściło treści akceptujące przemoc polityczną w Ameryce, w tym próbę zabójstwa Donalda Trumpa.

Nie można krzyczeć „ogień” w zatłoczonym pomieszczeniu.

I nie można popierać zabójstwa kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Nie na moim czacie.

I nie w mojej Ameryce.

Postscriptum (ostrzegawczy spoiler filmu):

Johnny Smith nie strzela do Gregga Stillsona. Obrzydliwy charakter Stillsona zostaje ujawniony opinii publicznej, która go odrzuca i kończy jego karierę polityczną. Oto lekcja: pozwólmy politykom być sobą. I zaufajcie Amerykanom, że dokonają właściwego wyboru. A jeśli Twój wybór nie zwycięży, następnym razem zrób lepiej. Ponieważ w Ameryce, jeśli aktywnie uczestniczymy w procesach demokratycznych leżących u podstaw naszej konstytucyjnej republiki, zawsze będzie następny raz.