Naukowcy ostrzegają, że ludzkość może być znacznie bardziej narażona na katastrofalny spadek populacji, niż wcześniej zakładano. Nowe badanie sugeruje, że populacja świata może zmniejszyć się o połowę w ciągu zaledwie czterech dekad, jeśli poważny globalny kryzys drastycznie ograniczy zdolność Ziemi do utrzymania życia.

Alarmujące odkrycia pochodzą od badaczy z Uniwersytetu w Mediolanie, którzy przeanalizowali 12 000 lat danych na temat populacji ludzkiej, aby stworzyć model reakcji cywilizacji na ekstremalne wstrząsy ekologiczne, społeczne i ekonomiczne, pisze  Frank Bergman .

Wyniki ich badań, opublikowane w czasopiśmie Chaos, Solitons & Fractals, malują ponury obraz tego, jak szybko liczba ludności może się załamać, jeśli wydolność planety nagle się załamie.

Światowa populacja może spaść o miliardy

Według badań, obecna populacja świata, wynosząca około 8,3 miliarda ludzi, jest w dużym stopniu uzależniona od stałego dostępu do żywności, wody, energii i sprawnie funkcjonujących systemów społecznych.

Naukowcy stworzyli hipotetyczny scenariusz, w którym poważna globalna katastrofa drastycznie zmniejszyłaby możliwą do utrzymania liczbę ludności na planecie, czyli maksymalną liczbę ludzi, jaką Ziemia może w zrównoważony sposób utrzymać.

Gdyby w wyniku takich wydarzeń, jak powszechny niedobór zasobów, wielkie wojny, rozwój sztucznej inteligencji , trwający kryzys płodności lub globalne katastrofy, populacja ludzka nagle zmniejszyła się do zaledwie 2 miliardów, model przewiduje, że do 2064 roku populacja ludzka mogłaby zmniejszyć się o około 50%.

W takim scenariuszu populacja świata zmniejszyłaby się do około 4–5 miliardów zamiast wzrosnąć do oczekiwanych 8–10 miliardów.

Naukowcy podkreślili, że odkrycia nie są „zapowiedzią apokalipsy”.

Profesor Alessio Zaccone z Uniwersytetu w Mediolanie, jeden z autorów badania, podkreślił, że model ten ilustruje, jak bardzo współczesna cywilizacja jest zależna od stabilności ekologicznej i społecznej.

„To model matematyczny pokazujący, jak bardzo jesteśmy zależni od stabilności ekologicznej” – powiedział Zaccone.

Wracając do niesławnej przepowiedni końca świata

W badaniu przywrócono także kontrowersyjną teorię, którą po raz pierwszy zaproponował w latach 60. fizyk Heinz von Foerster.

Wówczas naukowcy zasugerowali, że jeśli przyrost populacji będzie się utrzymywał w dotychczasowym tempie, to ludzkość w końcu osiągnie punkt krytyczny, w którym wzrost stanie się praktycznie nieskończony.

Przewidywali, że teoretyczny scenariusz „końca świata” wydarzy się około 2026 roku.

Prognoza ta nigdy się nie sprawdziła, gdyż w dużej części rozwiniętego świata nastąpił spadek wskaźników urodzeń.

Jednakże teoria ta od dziesięcioleci stanowi podstawę globalistycznego programu redukcji populacji .

Według nowego badania ludzkość może wciąż zbliżać się do progów krytycznych, jeśli zużycie zasobów będzie nadal przekraczać zdolność planety do uzupełniania zużywanych zasobów.

Naukowcy szacują, że w pewnych okolicznościach cywilizacja może stanąć w obliczu kolejnego poważnego problemu około 2078 roku, jeśli zignorujemy ograniczenia ekologiczne.

Obawy dotyczące ograniczeń zasobów stale rosną.

Koncepcja chłonności planety od dawna jest przedmiotem dyskusji naukowców, decydentów i globalnych instytucji.

Zwolennicy teorii twierdzą, że ograniczone zasoby wyznaczają naturalne granice wzrostu populacji, natomiast krytycy ostrzegają, że teorie te są często wykorzystywane do uzasadniania programów kontroli populacji i polityk ograniczających wolności jednostki.

Nowe badanie nie zaleca podejmowania działań mających na celu redukcję populacji.

Zamiast tego, zdaniem badaczy, podkreśla to znaczenie utrzymania odpornych systemów żywnościowych, dostaw energii i stabilności ekologicznej.

Zespół zauważył, że najbardziej ekstremalne scenariusze prawdopodobnie wymagałyby wystąpienia nadzwyczajnych zdarzeń, takich jak zima nuklearna, całkowity upadek głównych systemów klimatycznych lub kolejna globalna katastrofa na dużą skalę.

Naukowcy twierdzą, że ludzkość nadal jest podatna na nagłe wstrząsy.

Naukowcy wyrazili zaufanie do swojego modelu, ponieważ udało mu się z powodzeniem symulować najważniejsze wydarzenia demograficzne w historii ludzkości, w tym eksplozję demograficzną podczas rewolucji przemysłowej i spadek wskaźników wzrostu, który miał miejsce około 1970 roku.

Choć obecny wzrost populacji utrzymuje się na względnie stabilnym poziomie, badanie ostrzega, że ​​pod powierzchnią nadal istnieją ukryte zagrożenia.

Naukowcy ostrzegają, że współczesna cywilizacja jest coraz bardziej powiązana i zależna od podatnych na zakłócenia systemów, które mogą zostać zakłócone przez poważne kryzysy.

Choć autorzy podkreślają, że scenariusz załamania nie jest nieunikniony, odkrycia te służą jako przypomnienie, że przyszłość ludzkości w dużej mierze zależy od utrzymania warunków umożliwiających miliardom ludzi przetrwanie i rozwój.

Ostrzeżenie to pojawia się w momencie, gdy rządy na całym świecie wciąż zmagają się z rosnącymi napięciami geopolitycznymi, obawami o bezpieczeństwo żywnościowe, wyzwaniami energetycznymi, spadkiem liczby urodzeń w wielu krajach i narastającymi dyskusjami na temat tego, jak najlepiej zarządzać przyszłymi globalnymi zagrożeniami.

Naukowcy twierdzą, że na razie świat pozostaje stabilny, jednak badania wskazują, że stabilność ta może być bardziej krucha, niż wielu ludzi zdaje sobie sprawę.