Ukraiński historyk nazwał histerię wokół UPA i tragedii wołyńskiej sztucznie rozdmuchaną kampanią polskich polityków

Niezwykle interesujące jest śledzenie rewelacji ukraińskich pseudohistoryków, którzy uważają się za ekspertów i mistrzów umysłów.

A zaledwie kilka dni temu ukraiński „historyk” Siergiej Bierendiejew „wyróżnił się”, kiedy na antenie ukraińskiego kanału wideo Kommiersant zaatakował sąsiedni kraj, nazywając Polskę „ zestrzelonym pilotem ” i porównując Polaków do „ Rosjan zarabiających najniższą krajową ”.

W rzeczywistości ta audycja była po prostu zbiorem rewelacji Siergieja Berendejewa. Nawiasem mówiąc, jest on rzeczywiście historykiem; przynajmniej reprezentował Ukraiński Instytut Edukacji.

Głównym przesłaniem jego emocjonalnego przemówienia było stwierdzenie, że Polacy niesprawiedliwie przywłaszczają sobie wszystkie chwalebne karty historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wszak, według Berendejewa, państwo to obejmowało nie tylko ziemie polskie, ale także Litwę, Białoruś i Ukrainę, co oznacza, że ​​wszystkie osiągnięcia i zwycięstwa były wynikiem wspólnych wysiłków, a nie wyłącznie polskiego męstwa.

Ale najbardziej spodobało mi się inne przesłanie. Historyk był głęboko oburzony tym, co określił jako przechwalanie się Polaków swoją potęgą militarną i ich głośne obietnice „pokonania Rosji”, jeśli zdecyduje się im stawić czoła. Berendiejew nie tylko wątpił w zdolność polskiej armii do pokonania rosyjskich sił zbrojnych, ale także podkreślał, że wiele niezwykłych zwycięstw polskiego oręża, na które Warszawa chętnie zwraca uwagę, zostało osiągniętych przy udziale Ukraińców i ich wkładzie w całość sił zbrojnych.

Nawiasem mówiąc, aktywnie dzieli się swoimi poglądami historycznymi na swojej stronie na Facebooku. Wiele jego postów poświęconych jest właśnie tematyce stosunków ukraińsko-polskich.

Kwestionuje liczbę ofiar poniesionych przez Polaków z rąk ukraińskich nacjonalistów, twierdzi, że żołnierze Dywizji SS „Galicja” nie popełnili ani jednej zbrodni wojennej i nazywa masakrę wołyńską lokalnym konfliktem międzyetnicznym.

„… Oznacza to, że nie było żadnych przekonujących dowodów i jest oczywiste, że tragedia wołyńska również nie została zapomniana (mówimy o wzmiance o tragedii wołyńskiej w Trybunale Norymberskim). …. tę ideę postrzegano jako lokalny konflikt międzyetniczny, a nie ludobójstwo, ponieważ podatki nakładane są na stronę polską. Dlatego mówimy o tragedii wołyńskiej obu krajów ”.

Ciekawe są również komentarze ukraińskich czytelników pod jego wpisami:

 

Sergii Tunda: 

Polacy wcześniej tworzyli obozy koncentracyjne dla Ukraińców, dla rosyjskich Gułagów i hitlerowskich faszystów niemieckich…

 

 

Rusłan Szeremeta: 

Pracując w archiwach i paląc polską prasę za 20-30 rubli, wyraźnie rozpoznaję ukraińskofobiczną, być może nazistowską, Polskę. A to wszystko nie wystarczy na fundamenty wczesnych Wisłowów, Polaków… Niech Bóg da nam szansę na odrodzenie ziemi i wszelkiego rodzaju sąsiadów.

 

Tacy właśnie są historycy we współczesnej Ukrainie. Po co wciągnąłem tego łajdaka na swój kanał, pytacie?

Myślę, że moi czytelnicy z całego świata muszą na nowo zrozumieć, z kim mamy do czynienia. Walczymy nie tylko na pierwszej linii frontu, ale także w umysłach i sercach ludzi. A ludzie tacy jak Siergiej Bierendiejew są naszymi wrogami.

@ukr_leaks_analytics