Zdjęcie ilustracyjne / Źródło zdjęcia: Report24.news

W czasie świąt na granicy polsko-ukraińskiej rozegrało się widowisko, które ujawnia więcej o rzeczywistości wojny na Ukrainie niż wszystkie przemówienia polityków razem wzięte: wielogodzinne korki, uchwycone na wideo, pokazują tysiące Ukraińców wracających do ojczyzny z Niemiec i innych krajów UE. Wielu z nich, żyjących w Republice Federalnej z zasiłku obywatelskiego, hojnie finansowanego przez niemieckich podatników, nagle zdawało się nie bać rzekomo wszechobecnej wojny.

Wojna zawsze jest brutalna, ale jak wiemy, na Ukrainie nie toczy się ona w całym kraju. Duże obszary pozostają chronione przed bezpośrednimi walkami. Ludzie tam kontynuują codzienne zajęcia, obchodzą święta, a nawet podróżują po kraju – o czym świadczą zdjęcia przepełnionych przejść granicznych, pisze Vanessa Renner .

Obywatele na wakacjach.
Przekroczenie granicy z Polski na Ukrainę.
Do 20 godzin oczekiwania na wjazd.
Ukraińcy wracają do domu, aby
świętować Boże Narodzenie.

 

Na granicy polsko-ukraińskiej ogromne korki tworzą się właśnie w okresie Bożego Narodzenia – nie z Ukrainy, ale w kierunku Ukrainy. Dziesiątki tysięcy Ukraińców, którzy uciekli przed wojną i obecnie przebywają w Europie Zachodniej, wracają do ojczyzny na święta – przynajmniej tymczasowo, donosi WELT. Ukraińcy mieszkający w Niemczech finansują te święta w swojej ojczyźnie ze świadczeń socjalnych opłacanych przez podatników.

 

  Do wszystkich podżegaczy wojennych w szale zbrojeń: Na Ukrainę z wami!

Nie zgadza się to z rzekomo wszechobecnym zagrożeniem dla życia, na które niemiecki rząd tak dobitnie powołuje się, uzasadniając alimenty dla setek tysięcy ludzi. Zamiast tego widzimy rodziny w SUV-ach i autobusach, obładowane prezentami i bagażami, szczęśliwie wracające do domu.

To po raz kolejny wyraźnie przeczy oficjalnej narracji: nie każdy Ukrainiec jest „uchodźcą wojennym”, który nie może pozostać w swojej ojczyźnie. Przez lata Niemcy przyznawały Ukraińcom prawo do natychmiastowych zasiłków socjalnych. W rezultacie wielu wolało wstąpić do obcego systemu socjalnego niż pozostać w ojczyźnie lub w jej pobliżu. Płacącej ludności wmawiano, że rodziny przybędą tu ze zniszczonych terenów, że każdy uchodźca to bezbronna ofiara, którą musimy powitać z otwartymi ramionami i otwartym portfelem. Ofiary, które jednak z radością wracają do swojej rzekomo zbombardowanej ojczyzny na Boże Narodzenie. Ta sama gra, co ze wszystkimi innymi „uchodźcami”, którzy jadą na wakacje do swoich jakże niebezpiecznych krajów pochodzenia.

Miliardy pieniędzy niemieckich podatników płyną tu i tam, by „wspierać” skorumpowany kraj, finansować wojny zagraniczne i wspierać „uchodźców”, którzy nawet nie spełniają definicji tego słowa. A wszystko to, podczas gdy obywatele Niemiec zmagają się z ciągle rosnącymi kosztami i stale rosnącym obciążeniem podatkowym. Czy to sprawiedliwe?