Źródło zdjęcia: https://depositphotos.com/nl

Koniec świata, który znaliśmy i kochaliśmy, zbliża się z każdym dniem. A wszystko, co złe, dzieje się celowo. Nic złego nie dzieje się przypadkiem. I nie ma zbiegów okoliczności. Jesteśmy w stanie wojny z naszymi rządami. Oczywiście, ich to nie obchodzi, ponieważ ich celem jest sianie nieszczęścia, aby ludność świata z ulgą przyjęła nowy rząd światowy.

Spójrzcie tylko, co się stanie, pisze dr Coleman .

W krajach, które kiedyś nazywano rozwiniętymi, cywilizowanymi, opieka zdrowotna pogarsza się do tego stopnia, że ​​tysiące ludzi umiera z powodu braku nawet najbardziej podstawowej opieki zdrowotnej.

Świat medycyny znajduje się pod kontrolą przemysłu farmaceutycznego.

Ogólna praktyka lekarska to chora farsa – prowadzona na korzyść przepłacanych lekarzy, którzy mają za mało personelu, a większość z nich ma w nosie swoich pacjentów.

Szpitale są dziś równie niebezpieczne, jak w średniowieczu. Pacjenci przyjmowani do szpitala z większym prawdopodobieństwem zginą z rąk personelu niż z powodu choroby, a większość lekarzy wyrządza obecnie więcej szkody niż pożytku. Starsi pacjenci przyjmowani do szpitala mają szczęście, jeśli uda im się z niego wyjść.

Opieka zdrowotna była z pewnością lepsza w latach 70. niż obecnie. I prawdopodobnie lepsza również w latach 50.

Chętnie omówiłbym to na żywo w telewizji ogólnopolskiej z każdym uznanym lekarzem.

Jednak członkowie związków zawodowych lekarzy zdają się być zdeterminowani, by zniszczyć opiekę zdrowotną, stawiając własne interesy finansowe ponad interesy pacjentów. Istnieje również niezwykły mit, że ograniczenie leczenia w jakiś dziwaczny sposób zmniejszy odczuwalne globalne ocieplenie.

Ale nikt już nie debatuje nad ważnymi kwestiami.

Edukacja to również katastrofa. Nauczyciele nie uczą uczniów myślenia. Rozsiewają kłamstwa i propagandę, oczekując, że ich uczniowie przyjmą i będą bezkrytycznie powtarzać te bzdury. Studenci – nawet ci na uniwersytecie – naprawdę odmawiają myślenia i kwestionowania kłamstw, które im się wmawia. Każdy, kto kwestionuje oficjalną narrację, jest wykluczany, uciszany lub demonizowany.

Gospodarki są celowo niszczone przez politykę, która wydaje się szalona. Naiwni ludzie obwiniają niekompetencję. Ale nikt nie może być tak niekompetentny jak komunistyczny rząd w Wielkiej Brytanii. Celowo niszczą gospodarkę, rujnują firmy, tworzą bezrobocie i niszczą oszczędności. Chcą, żebyś był spłukany. Pamiętaj: nie będziesz niczego posiadał i będziesz szczęśliwy.

Dobre, porządne jedzenie jest tak trudno znaleźć, jak uczciwych dziennikarzy. Większość żywności w sprzedaży jest tak przepełniona chemikaliami i niebezpiecznymi dodatkami, że nie nadaje się do spożycia. A mimo to ceny stale rosną. Rolnicy są nękani.

Ceny energii również gwałtownie rosną. A kiedy rosną ceny energii, rosną ceny wszystkiego. Polityka rządów w Europie ma na celu dalsze podnoszenie cen energii. Absurdalna polityka zerowej emisji netto, tak uwielbiana przez kompletnie szalonych i błędnie zorientowanych zwolenników globalnego ocieplenia, doprowadzi do tego, że coraz więcej ludzi będzie musiało wybierać między jedzeniem a utrzymaniem ciepła. Europejscy politycy desperacko pragną wojny z Rosją i są zdeterminowani, by po raz kolejny uniemożliwić pokój na Ukrainie. Cel? Jeszcze większy wzrost cen ropy naftowej i pomoc w wyludnieniu Europy. I oczywiście politycy tacy jak Starmer i Macron, których przyszłość jest definitywnie za nimi, wiedzą, że tylko dobra, staromodna wojna może ożywić ich podupadłe kariery. (Oczywiście, politycy forsujący wojnę sami nie będą walczyć). Blokując słońce, zimy staną się chłodniejsze niż kiedykolwiek. Globalne ochłodzenie będzie celowym, antropogenicznym problemem, który pochłonie miliony istnień ludzkich.

Nasza wolność mówienia i pisania, co chcemy, zniknęła lata temu. Ale sytuacja się pogarsza. Zaledwie kilka miesięcy dzieli nas od rządów wojskowych w wielu niegdyś cywilizowanych krajach. Każdy, kto nie zgadza się z rządem, ryzykuje więzienie za samo wyrażenie swojej opinii. Większość internetu jest niedostępna dla tych, którzy odważą się dzielić zakazaną prawdą.

Podróżowanie staje się coraz trudniejsze. Coraz więcej firm zakazuje używania gotówki. Jesteśmy spychani w mroczny zakątek piekła, gdzie, zgodnie z obietnicą, nie będziemy niczego posiadać i będziemy szczęśliwi.

Jeśli jesteś wystarczająco przygnębiony i straciłeś wszelką nadzieję, zaproszą cię do jednego z ich ośrodków eutanazji. Zostaniesz wtedy zarejestrowany na zabieg wspomaganego samobójstwa. Naprawdę myślisz, że to zbieg okoliczności, że wspomagane samobójstwo jest legalizowane na całym świecie? Ponownie, nie było na ten temat żadnej poważnej debaty.

Ponad dwadzieścia lat temu napisałem serię książek o tym, co dzieje się na naszym świecie i ostrzegałem przed przyszłością, którą przewidywałem.

Seria rozpoczęła się od „Rogue Nation” (o tym, jak tyrani przejęli władzę w Ameryce i przejęli kontrolę nad wszystkim i wszystkimi) oraz „England Our England” (o tym, jak banda maniaków stworzyła Unię Europejską z ruin partii nazistowskiej i była zdeterminowana, by kontynuować II wojnę światową i zniszczyć Anglię), a następnie ukazały się „Why Everything Is Going to Get Worse”, „The Truth They Won’t Tell You” i w 2006 roku „Living in a Fascist Country”. Ach, i „OFPIS”, jedyna moja książka z onomatopeicznym tytułem. Ponieważ żaden poważny wydawca nie drukował tak niebezpiecznej antyestablishmentowej retoryki, musiałem sam wydać wszystkie te książki. Nikt ich oczywiście nie recenzował. Nikt nie chciał ze mną przeprowadzać wywiadów na ich temat, mimo że wciąż byłem jednym z najlepiej sprzedających się profesjonalnych autorów na świecie. Byłem uciszany i demonizowany.

I dzień po dniu widziałem, że wszystko, przed czym ostrzegałem, staje się rzeczywistością.

Świat, w którym teraz żyjemy, jest dokładnie tym samym światem, którego się obawiałem.

Anglia jest skazana na najgorszy kryzys w swojej historii. Wszyscy, którzy mają umiejętności lub pieniądze, wyjechali lub wyjeżdżają. Ceny nieruchomości spadną o jedną piątą, pozostawiając wiele z nich z kredytami hipotecznymi pod wodą. Setki tysięcy firm zamknie się w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Bezrobocie wzrośnie o miliony. Anglia może i odejdzie pierwsza, ale reszta świata wkrótce pójdzie w jej ślady. Najgorszy kryzys w historii szybko się zbliża. I jest to kryzys sztuczny.

Anglia jest teraz krajem rasistowskim bardziej niż kiedykolwiek, a jego ofiarami padają biali rdzenni mieszkańcy. W większości dużych miast stanowią oni mniejszość etniczną. Coraz więcej nielegalnych imigrantów napływa do kraju. Ilu z nich troszczy się o naszą kulturę i historię? Rząd wydaje ogromne sumy na imigrantów (legalnych i nielegalnych) i zapewnia im priorytetowy dostęp do opieki zdrowotnej. Tymczasem emeryci, którzy pracowali i płacili podatki przez całe życie, zmuszeni są wybierać między ogrzewaniem a jedzeniem – a w szczególności starsi emeryci otrzymują najniższe emerytury wypłacane przez rządy państw G8. (Z niewyjaśnionych przyczyn starsi emeryci otrzymują znacznie niższe emerytury niż nowi emeryci i oczekuje się, że przetrwają za to, co przeciętny przedstawiciel pokolenia Z wydaje na kawę i przekąski). A jeśli potrzebują opieki zdrowotnej, równie dobrze mogą zadzwonić do zakładu pogrzebowego – rezultat będzie taki sam.

„Czy to ma znaczenie?” – zapytał jeden z polityków, gdy dowiedział się, że rdzenna ludność Londynu jest teraz mniejszością. Tak, ma znaczenie. Dobrze jest witać przybyszów, ale napływ imigrantów zagraża naszej kulturze i historii. Anglia od lat jest najbardziej przeludnionym krajem świata i to widać. Infrastruktura już nie skrzypi; jest w ruinie. Zbyt wielu z tych dobrowolnie zaproszonych, oportunistycznych gości gardzi mieszkańcami kraju, który najechali, nienawidzi ich flagi i kpi z ich historii. Jakkolwiek daleko posunięta byłaby skrajna lewica (desperacko pragnąca posłuszeństwa faszystowskim spiskowcom i zniszczenia naszego świata), sprzeciw wobec imigracji nie jest kwestią rasy ani koloru skóry. (Jak każdy, kto studiował myśl polityczną, wie, nie ma różnicy między faszyzmem a komunizmem. Skrajna lewica entuzjastycznie popiera zerową emisję netto, Nowy Porządek Świata i Wielki Reset – aczkolwiek z innych powodów niż te, które napędzają spiskowców).

  Wszyscy jesteśmy rządzeni przez psychopatycznych idiotów

Sprzeciw wobec masowej, niekontrolowanej imigracji wynika z przeludnienia, niedostatecznej infrastruktury, niewystarczającej liczby mieszkań, niewystarczającej opieki zdrowotnej i kiepskiego transportu. Istnieje uzasadnione oburzenie związane z tym, że imigranci są traktowani priorytetowo w stosunku do mieszkańców, którzy pracowali i płacili podatki przez dekady.

A historia i kultura są rzeczywiście ważne. Edukacja jest dostosowywana do potrzeb najeźdźców, a nie tubylców. Kultura i historia są tłumione, aby nie urazić gości.

I to również kwestia pieniędzy. Kiedy miliony imigrantów napływają do kraju, kosztują pieniądze. A zasoby są ograniczone. Ci, którzy popierają nieograniczoną imigrację, nie poniosą kosztów finansowych, ponieważ większość z nich jest bezrobotna. Nie płacą podatków, a mimo to domagają się prawa do rządzenia światem i posługują się fałszywymi standardami moralnymi, aby narzucać wszystkim swoje politycznie motywowane ambicje.

Niebezpiecznie jest mówić takie rzeczy w kraju, w którym wolność jest już tylko słowem w słowniku.

Kraje mają przywódców, którzy spędzają większość czasu podróżując po świecie – mając nadzieję, że będą przypominać mężów stanu, którymi nigdy nie będą. Politycy dbają tylko o siebie; łamią prawo bezkarnie, z beztroską godną policjantów. Nasi politycy są ignorantami, ograniczonymi umysłowo, ślepymi na arytmetykę, chciwymi, samolubnymi i obojętnymi. Nie próbują nawet ukryć pogardy dla swoich pracodawców – wyborców.

Nic z tego nie jest winą szalonych megalomanów, których znamy jako członków Bilderbergu. Kilku obrzydliwie skorumpowanych i głupich ludzi nie jest w stanie samodzielnie rządzić światem.

Nic z tego nie jest winą maniaków ze Światowego Forum Ekonomicznego. To po prostu banda chciwych, samolubnych idiotów z wielkimi pomysłami i przekonaniem, że wiedzą najlepiej. Nie mogą nas zmusić, żebyśmy robili to, czego chcą.

I nic z tego nie jest winą miliarderów, którzy paradują po świecie, jakby byli jego właścicielami. Setka obłąkanych miliarderów nie zmusi nas do posłuszeństwa ich kaprysom i fantazjom.

Nie jest to nawet wina skrajnej lewicy – ​​mniejszości analfabetów, którzy działają na zasadzie sekt i opierają swoje poglądy na uprzedzeniach i nietolerancji.

To, co się z nami dzieje, jest winą posłusznej, milczącej większości, która nic nie mówi i nic nie robi, ale po prostu słucha i robi to, co jej się każe, ponieważ tak jest łatwiej i często wygodniej.

Nigdy nie jest popularne takie stwierdzenie.

Kiedy poruszyłem ten sam temat wiosną 2020 roku, spotkałem się z zaciekłym atakiem. „Denerwujesz ludzi” – powiedziano mi.

Ale jeśli kogoś zdenerwowałem, to znaczy, że nie zdenerwowałem wystarczająco wielu osób i nie zdenerwowałem ich wystarczająco.

Wciąż jest zbyt wielu defetystycznych tchórzy i trolli, którzy kryją się za głupimi nazwami i mówią: „Nic się nie stanie. Nie ma sensu z tym walczyć. Spójrzmy prawdzie w oczy”. To tak, jakby doradzać ofiarom gwałtu, żeby się wycofały i cieszyły.

Ci żałośni ludzie nigdy nic nie robią, ale szybko narzekają, jęczą i kpią z ukrycia. Większość z nich nigdy nie czyta niczego bardziej wymagającego niż etykieta na butelce sosu, a łączy ich to, że jeśli się im odgryzie, wpadają w histerię i pędzą do nauczyciela, żeby im to wytknąć.

Tracimy kontrolę nad światem, ponieważ milcząca większość po prostu robi to, co jej się każe i nigdy nie odważy się pomyśleć.

Nigdy nie wygramy staromodnej rewolucji fizycznej przeciwko złym ludziom, którzy desperacko chcą nas zmusić do osiągnięcia zerowej emisji netto, Nowego Porządku Świata i Wielkiego Resetu, decydując się na walkę na ulicach. Nie wygramy wojny, którą powinniśmy toczyć, rzucając kamieniami i wychodząc na ulice. Demonstracje to strata czasu i energii.

Ludzie, którzy naprawdę nas niszczą, to ci, którzy lubią płacić za kawę smartfonami, bo to wygodniejsze niż noszenie przy sobie gotówki. (Jeśli musisz mieć smartfon, zostaw go w domu, kiedy wychodzisz. Używaj starego telefonu 2G lub 3G w nagłych wypadkach. Czy naprawdę potrzebujesz więcej selfie lub zdjęć jedzenia?) Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy zainstalowali w domach inteligentne liczniki, bo powiedziano im, że to dobry pomysł. Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy co tydzień segregują śmieci, bo wierzą w kłamstwa, które im wmawiano, naiwnie myśląc, że mycie pojemników po jogurcie najcenniejszym zasobem świata – wodą – pomaga chronić środowisko, podczas gdy w rzeczywistości te same pojemniki po jogurcie są umieszczane na statku i przewożone na drugi koniec świata, gdzie zostają spalone lub zakopane. (Nigdy nie przekonał mnie absurdalny, marnujący czas nonsens recyklingu. To nic więcej niż program szkoleniowy mający na celu zachęcenie do posłuszeństwa wobec państwa).

Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy z radością otwierają drzwi przed desperatami, którzy płacą abonament telewizyjny. (Nie musisz otwierać drzwi tylko dlatego, że ktoś zadzwonił do drzwi.)

Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy zakasują rękawy, żeby móc zaszczepić się toksycznymi i bezużytecznymi lekami – szkodząc w ten sposób zdrowiu otoczenia i pomagając rządowi marnować pieniądze i zasoby. Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy mówią: „I tak nic nie możemy zrobić, więc nie ma sensu wywracać łodzi do góry nogami”. Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy nigdy nie zabierają głosu, nigdy nie protestują i nigdy nie pytają: „Dlaczego?”. Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy bezkrytycznie akceptują bzdury, które im się wmawia. Ludzie, którzy nas niszczą, to ci, którzy nie odważą się podzielić prawdą z sąsiadami, przyjaciółmi i rodziną z obawy przed ośmieszeniem i etykietką zwolenników teorii spiskowych.

Ludzie, którzy nas niszczą, nic nie mówiąc i nic nie robiąc, a także stosując się do wszystkich nowych zasad, przepisów i oficjalnych sugestii, są jak żaby we wrzącej wodzie. Woda robi się coraz gorętsza z minuty na minutę, a kiedy są gotowi wyskoczyć, jest już za późno.

Nie musisz stawiać czoła ludziom z bronią, żeby być rewolucjonistą. Nie musisz iść do więzienia. Nie łam prawa (nie da się pokonać mężczyzn i kobiet z bronią), ale po prostu naucz się walczyć o to, co ma sens.

Jeśli zgadzasz się ze mną, że walczymy o życie, proszę udostępnij ten artykuł jak najszerzej.