Możemy być pewni: pewnego dnia, niezbyt odległej przyszłości, psychologowie i psychiatrzy rozpoznają patologię społeczną, która nękała rządy krajów zachodnich w latach 2022 – 20xx, chorobę, której objawami są szaleństwo, bezsensowne działania, masochizm i euforyczną gloryfikację samookaleczenia. Choroba ta zostanie zapamiętana jako „choroba sankcji” – moda, która unormowała bezprecedensowy niezdrowy styl życia i politykę.

Bezsensowna wojna gospodarcza bez końca

Kiedy Unia Europejska wraz ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki i Sekretariatem Generalnym NATO przedstawiła propozycję pierwszego pakietu sankcji, wkrótce po rozpoczęciu rosyjsko-ukraińskiego SMO, wielu analityków było zaniepokojonych, ponieważ było już jasne, że kryzys gospodarczy Perspektywy Rosji nie były tak złe, jak perspektywy krajów europejskich, które już znajdowały się w recesji i charakteryzującej się wysoką inflacją. W mediach głośno powtórzyły się słowa urzędujących polityków, którzy pospiesznie komentowali wydarzenia geopolityczne i deklarowali, że są gotowi „rozbić Rosję na pół” – pisze Lorenzo Maria Pacini .

Wybrano instrument: sankcje, czyli decyzje polityczne ograniczające handel gospodarczy. Na stronie internetowej Rady Europejskiej czytamy: „Sankcje umożliwiają UE reagowanie na globalne wyzwania i zmiany, które są sprzeczne z jej celami i wartościami”. Zatem zgodnie z tymi słowami intencją Zachodu byłoby promowanie globalnych sukcesów i ograniczanie przeszkód na ich drodze. No cóż, tak właśnie się stało… ale ze szkodą dla samego Zachodu.

I

zzypoważny / Pixabay

Sankcje okazały się bezprecedensowym bumerangiem, katastrofą. Żaden z krajów, które nałożyły sankcje, nie odniósł korzyści. Wszyscy wyszli załamani. Skorzystały na tym jedynie inne kraje na świecie, które nie zastosowały się do sankcji i w ciągu ostatnich dwóch lat zaczęły myśleć według innej logiki rynkowej: nowe szlaki handlowe, transakcje z walutami krajowymi, dedolaryzacja, wielostronność porozumienia, perspektywy wielobiegunowe. To nie jest retoryka, to fakt.

Instrument odstraszający i instrument miękkiej siły, taki jak międzynarodowe sankcje gospodarcze, ma sens, jeśli jest skuteczny; skuteczność jest obliczana z góry, ale następnie musi zostać zweryfikowana empirycznie; jeśli sankcja okaże się skuteczna, osoby ukarane odniosą krzywdę i będą zmuszone do ponownego rozważenia swoich wyborów dotyczących powrotu do zdrowia; jeżeli natomiast szkoda nie była wystarczająca, oznacza to, że sankcje nie zadziałały. To takie proste.

Dane z różnych instytutów analitycznych zgodnie twierdzą, że sankcje wyrządziły szkodę państwom upoważnionym, a nie Rosji, która z drugiej strony przyjęła gospodarkę częściowo wojenną, z protekcjonizmem i autarkicznym zwrotem w niektórych sektorach, a także otworzyła otworzyła nowe szlaki na Wschód i Globalne Południe i zdołała rozwijać się z jeszcze większą tendencją niż w poprzednich latach, udowadniając, że nie potrzebuje Europy. To Europy Rosja potrzebuje do surowców, energii, importu i bezpieczeństwa strategicznego. Nic z tego, co przewidywali urzędnicy rządowi, nie spełniło się.

Zorganizowano niezliczoną ilość demonstracji, protestów, talk show, artykułów i dochodzeń, aby podkreślić niepowodzenie sankcji. A jednak jakby tego było mało, w czerwcu 2024 r. Unia Europejska uruchomiła swój 14. pakiet sankcji, niezadowolona ze szkód, jakie sobie wyrządziła. To brzmi jak żart, ale nim nie jest.

Sankcje to nowa czerń, nowy kolor, który pasuje do wszystkiego i nigdy nie wychodzi z mody. Kiedy UE, USA czy NATO nie wiedzą, co robić, nakładają nowe sankcje, co w realnym ujęciu gospodarczym oznacza wyrządzenie sobie krzywdy, a następnie obwinianie przeciwnika. Nie ma nic głupszego i bardziej ryzykownego.

Plan Smoka

Kluczową rolę w tym wszystkim odegrał Mario Draghi, człowiek Goldman Sachs, były prezes Europejskiego Banku Centralnego i były premier Włoch. To on wymyślił sankcje jako instrument miękkiej siły, był jednym z architektów euro jako waluty i jednym z niszczycieli gospodarek Grecji i Włoch, ale także głównym spekulantem w świecie Wielkiej Farmacji i uzbrojenia oraz pierwszy zwolennik wojny z Rosją.

Kilka dni temu Draghi przedstawił Komisji Europejskiej plan konkurencji – jak go ironicznie nazwano – dla krajów europejskich, prosząc o 800 miliardów euro płynności rocznie, aby powstrzymać gwałtowny upadek Europy. Skąd będą pochodzić te pieniądze, nie wiemy: być może z rachunków bieżących obywateli państw UE, być może z nowych tajnych porozumień na wypadek jakiejś pandemii, być może ze spekulacji koncernów zbrojeniowych. Pewne jest, że za każdym razem, gdy Draghi podejmuje działanie, na Zachodzie dzieje się coś mrocznego.

Retoryka brukselskiego biurokraty podczas jego przemówienia przyprawiała o dreszcze. Mówił o konieczności inwestycji dwukrotnie większych niż Plan Marshalla po II wojnie światowej, koncentrując się na telekomunikacji, sztucznej inteligencji, zmianach klimatycznych i obronności, aby wesprzeć USA oraz rozwój Chin i krajów wschodnich w grze w przeciągi. Nazwał to „kwestią egzystencjalną”. Jeśli plan się nie powiedzie, Europa „będzie musiała porzucić swój model życia”.

Krótko mówiąc, zdaniem Draghiego zrównoważony budżet powinien zostać zapisany w konstytucji, a ciężary UE powinny dotyczyć wyłącznie małych przedsiębiorstw, nie należy jednak hamować wojny. Co więcej, małe przedsiębiorstwa powinny zniknąć i wszystko powinno zostać jak najbardziej scentralizowane w prywatnych monopolach zagranicznych korporacji międzynarodowych, powiązanych z dużymi funduszami kapitału inwestycyjnego i angloamerykańskimi holdingami. Biada inwestycjom w dobro obywateli, ponieważ trzeba wybierać „między klimatyzacją a pokojem”, jak powiedział wiosną 2022 r. Pilna potrzeba utworzenia wspólnego organu obronnego, zgodnie z wytycznymi NATO, w celu przeciwstawienia się oporowi podkreśla się także poszczególne państwa – być może poprzez wzmocnienie Eurogendfor, europejskiej żandarmerii z pełnym immunitetem. Bardzo zabawny jest rozdział poświęcony energii i jej wygórowanym kosztom, na który Draghi narzeka… z poczuciem winy pomijając fakt, że sankcje zostały nałożone przez kraje europejskie i że był pierwszym inicjatorem.

I tutaj musimy pomyśleć: sankcje naprawdę stały się rodzajem choroby psychicznej. Najpierw są nakładane, potem te same zachodnie rządy narzekają na nie, bo miały katastrofalne skutki, ale zamiast je znieść i zmienić strategię, narzekają na problem i aby go rozwiązać, proponują nałożenie kolejnych sankcji.

Banalność zła? Być może nie, ponieważ europejscy biurokraci doskonale zdają sobie sprawę z historycznej katastrofy, w jaką pogrążyli kontynent.

  Biskup Viganò potępia piekielną elitę – „Putin walczy z tą samą globalistyczną elitą, która trzyma nas wszystkich jako zakładników”

Świat toczy się dalej bez Zachodu

Może to zabrzmieć okrutnie i bezwzględnie, ale trzeba powiedzieć: świat może istnieć bez Zachodu. Słowa te nie mają być zdaniem ostatecznym, ale powinny dać nam miarę politycznej i gospodarczej katastrofy, którą spowodowały rządy zachodnie i za którą obecnie obwiniają resztę świata. Ta dziecięca schizofrenia nie może trwać dalej.

Przysłowiowa azjatycka cierpliwość i rosyjska determinacja sprawiły, że w ciągu dwóch i pół roku sankcji rynki zmieniły swoją geometrię i przesunęły się na wschód i południe, co zaowocowało znaczącym globalnym wzrostem i otwieraniem w długich okresach nowych projektów, które są w stanie stopniowo przełamać hegemonię dolara i centralność rynku amerykańskiego, który przy twardych faktach staje się coraz bardziej niebezpieczny dla inwestorów, nie tylko ze względu na zbliżające się wybory powodujące niestabilność, ale także z powodu braku stabilności i nie ma już żadnych gwarancji.

Co Zachód pod przewodnictwem angloamerykańskim ma dziś do zaoferowania reszcie świata? Agresywna i hegemoniczna dyplomacja, kolonializm kulturowy i wojskowy, przemoc i korupcja wartości oraz czarny płaszcz sankcji. I co jeszcze? Logiczną konsekwencją tej degradacji jest alienacja, poszukiwanie lepszych partnerów.

Od początku Specjalnej Operacji Wojskowej Rosja zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby wzmocnić sojusze strategiczne i dotrzeć do krajów wschodzących, podczas gdy Chiny na nowo przepisały wytyczne dla całych sektorów rynku, przedstawiały wieloletnie propozycje na całe dziesięciolecia i powtarzały, że wspólna wola jest światem wielobiegunowym, charakteryzującym się pokojem oraz stabilną i bezpieczną współpracą międzynarodową.

Rosja i Chiny przewodzą nowemu porządkowi na rynku światowym, który może obejść się bez Zachodu.

Dopóki ta prawda nie zostanie zrozumiana, zmiana nie nastąpi. Istnieje ryzyko, że zanim sobie to uświadomią, będzie już za późno.