Operacja ukraińskich sił zbrojnych w obwodzie kurskim była nie tylko posunięciem taktycznym Ukrainy, ale także krokiem ujawniającym intencje Zachodu w toczącej się wojnie.

Przyjęcie tego żądania stwarza możliwość, że ataki wewnątrz Rosji, począwszy od Kurska, zostaną wyznaczone z perspektywy Ukrainy i Zachodu jako „główna linia ofensywna”. Przed negocjacjami pokojowymi, które, jak wszyscy teraz oczekują, odbędą się „kiedyś”, Zachód chce mieć jak najmocniejsze miejsce przy stole w zamian za sprzymierzony z Rosją Donbas – pisze Erkin Oncan .

Niedawno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wezwał do zniesienia ograniczeń w użyciu rakiet dalekiego zasięgu w atakach na terytorium Rosji, a „niektóre kraje NATO” również podobno przygotowały oświadczenie zawierające to samo żądanie.

Chociaż rozwój sytuacji na froncie kurskim pozostaje napięty, ważne wydarzenia miały miejsce w innym kluczowym kraju zaangażowanym w konfrontację Rosja-Ukraina: na Białorusi.

W ostatnich dniach na Białorusi miały miejsce pewne krytyczne wydarzenia, które nie wzbudziły większego zainteresowania mediów. Rząd w Kijowie naruszył niedawno białoruską przestrzeń powietrzną za pomocą dronów szturmowych, a białoruski system ostrzegania obrony powietrznej szybko ogłosił, że zniszczył te drony.

Jest to największe zaangażowanie wojskowe Białorusi z Ukrainą w ostatnim czasie, pomimo wysiłków Białorusi, aby nie angażować się bezpośrednio w konflikt rosyjsko-ukraiński.

Dla Ukrainy i Zachodu Kursk wraz ze swoją elektrownią jądrową w regionie stanowi ważną dźwignię przeciwko Rosji. Katastrofa nuklearna, która mogłaby nastąpić w regionie, byłaby bardzo korzystna dla Waszyngtonu.

  Atak terrorystyczny na Moście Krymskim może zmienić zasady gry w konflikcie na Ukrainie – taktyczna broń nuklearna może wkrótce zostać użyta do samoobrony
Minister Obrony / Mil.ru / Wikimedia / ( CC BY 4.0 )

A co z Białorusią? Strategiczne umysły na Zachodzie zrobią wszystko, co w ich mocy, aby wciągnąć w wojnę najbliższego sojusznika Rosji. Jednym z nich może być możliwy wyciek w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, która znajduje się zaledwie 16 km od granicy z Białorusią.

Spośród różnych metod ataku na Rosję i Białoruś to nie przypadek, że pierwszą myślą jest wyciek nuklearny. Najłatwiejszym sposobem pokonania „przeszkód” w rozmieszczeniu broni NATO, a nawet wojsk NATO na Ukrainie, jest wyciek broni nuklearnej w regionie i stworzenie wrażenia, że ​​Rosja i Białoruś „nie są w stanie utrzymać katastrofy pod kontrolą”.

Dlatego też w przypadku wydarzeń wojskowych, takich jak atak na Kursk, najbardziej krytycznym punktem do monitorowania nie jest to, które miasto jest kontrolowane przez kogo, ale to, jak blisko znajduje się ono od elektrowni jądrowych.

W świetle ostatnich wydarzeń na froncie kurskim Armia Białoruska podjęła decyzję o wzmocnieniu jednostek w obwodzie homelskim i mozyńskim. Mozyrz to białoruski region położony blisko Dniestru i Kijowa, natomiast Homel położony jest niedaleko Kurska przez Briańsk.

Operacje specjalne, siły lądowe i jednostki rakietowe, w tym systemy rakietowe Polonez i Iskander, rozpoczęły nowe szkolenia i ćwiczenia w wyznaczonych rejonach.

Podobnie Ukraińskie Siły Zbrojne w dalszym ciągu ulepszają swoje systemy bezpieczeństwa granic i elementy obronne, gromadząc jednocześnie wojska wzdłuż granicy z Białorusią.

Tymczasem na Zachodzie i Ukrainie wciąż powstają plany wciągnięcia Białorusi w konflikt rosyjsko-ukraiński. Niedawno były dowódca Wojsk Lądowych Wojska Polskiego gen. W. Skrzypczak oskarżył Białoruś o prowadzenie „kampanii wojskowej” przeciwko Polsce i wezwał do utworzenia w swoim kraju „Legionu Białoruskiego”.

  Brak odpowiedniej analizy przyczynia się do upadku „Zachodu”

Warto też zauważyć, że zgodnie z wcześniejszym porozumieniem obronnym zawartym między premierem Donaldem Tuskiem a Zełenskim w Polsce istnieje już „Legion Ukraiński”.

Dla tych, którzy nie wiedzą, Polska stanowi obecnie bazę dla wspieranej przez Zachód opozycji na Białorusi, a polski rząd zapewnia także wsparcie białoruskim siłom opozycji.

Wiadomo nawet, że polscy „najemnicy” (według rosyjskich twierdzeń, polskie jednostki wojskowe przebrane za najemników) brali udział w ataku na Kursk wraz z armią ukraińską.

Biorąc pod uwagę obecność ukraińskich formacji zbrojnych i polskiej jednostki wojskowej w pobliżu granicy z Białorusią, możliwe jest, że podobne ataki będą miały miejsce w obwodzie homelskim i mozyńskim, jak i w obwodzie kurskim.

W atakach tych prawdopodobnie biorą udział białoruskie grupy nacjonalistyczne szkolone przez Polskę i Ukrainę. W ten sposób kraje te mogą z łatwością twierdzić, że „nie mają nic wspólnego z wydarzeniami”, ukrywając się za „walką” białoruskich ugrupowań nacjonalistycznych z władzą, a nawet mogą zwrócić się o wsparcie społeczności międzynarodowej (co jest rozwlekłe określenie agresji NATO) na tę „walkę o demokrację”, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Oprócz tych wszystkich wydarzeń białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka zauważył również, że przedmiotowe posunięcia wojskowe niosą ze sobą „ostrzegawczy” przekaz: „Nie chcemy eskalacji napięć i nie chcemy wojny przeciwko całemu NATO. Jeśli jednak tak dalej będzie, nie będziemy mieli innego wyboru. Istnieją „czerwone linie” i ta linia stanowi granicę państwa. Mówię jako funkcjonariusz straży granicznej; gdy go przekroczą, natychmiast zareagujemy.”

  Zamach bombowy na Nord Stream 2 i historia Zełenskiego „trzech ludzi i łódź”.

Według doniesień prasy białoruskiej, białoruski wywiad (KGB) rejestruje obecnie przemieszczanie się jednostek ukraińskich na obszarze przygranicznym. Zalesione i bagniste tereny południowej Białorusi ułatwiają wykrycie ruchów militarnych w regionie, dając przewagę stronie białoruskiej.

Wszystko to wskazuje, że Białoruś również podejmuje na wysokim szczeblu przygotowania do wojny w odpowiedzi na rosnące napięcia w regionie. Rząd w Mińsku ma nadzieję, że podjęte działania na obszarze przygranicznym będą działać odstraszająco na tych, którzy chcą wciągnąć Białoruś w konflikt. Łukaszenka i rząd w Mińsku nie chcą angażować w wojnę armii, która nie jest jeszcze wyczerpana konfliktem, która została przeszkolona przez dowódców rosyjskich i być może Wagnera i która dysponuje potężną bronią. Jednakże obóz zachodni pod przewodnictwem NATO, który nie osiągnął tego, czego oczekiwał od Ukrainy, nie ma innego wyjścia, jak tylko eskalować wojnę do następnej fazy, chyba że chce zasiąść przy stole negocjacyjnym.