Wokół Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) jest dziwnie cicho. Podczas gdy w poprzednich latach na przełomie roku główne międzynarodowe media huczały od spekulacji na temat wybitnych gości w Davos i wywiadów przeprowadzonych przez prof. dr Klausa Schwaba, do tej pory milczały na temat wydarzenia, które zdominowało światową prasę na ponad 50 lat i dało początek osławionemu „Człowiekowi z Davos”.

Czy Klaus Schwab postawił na zły temat? Jego tegoroczne wezwanie do Davos brzmi: „odbudowa zaufania” lub po niemiecku: „odbudowanie zaufania”.

Na razie w dniach 15-19 stycznia w Davos spodziewanych jest nie więcej niż 1000 menedżerów z całego świata.

Biorąc pod uwagę nawet 3,000 menedżerów i menedżerów najwyższego szczebla, którzy byli w lepszych latach, WEF 2024 wygląda jak falstart.

Wygląda na to, że złote lata WEF w Davos dobiegły końca.

Klaus Schwab, błyskotliwy marketingowiec z Genewy, który ma swoją siedzibę WEF na ekskluzywnych przedmieściach Genewy w Kolonii, objął urząd 56 lat temu z okrzykiem bojowym „Poprawa stanu świata”.

Aż do lat dziewięćdziesiątych, kiedy upadł Związek Radziecki, ten apel mógł mieć sens.

Stany Zjednoczone stały się jedynym mocarstwem światowym. Dobrobyt Europy rósł w cieniu amerykańskiej polityki.

WEF stał się najważniejszym na świecie miejscem spotkań polityków i liderów biznesu.

Schwab widział, że Pokojowa Nagroda Nobla jest coraz bliżej. Jego ego jako światowego lidera pokojowego wyrosło poza Matterhorn i Mont Blanc.

Po atakach z 11 września 2001 r. na World Trade Center w Nowym Jorku światowa poprawa dobiegła końca.

Stany Zjednoczone zaangażowały się w bezużyteczne wojny w Iraku i Afganistanie. NATO, ze swoimi europejskimi oddziałami pomocniczymi, dostawało krwawe nosy w różnych drobnych wojnach.

Nastąpiła nawet poprawa świata według modelu Schwaba: dla milionerów i miliarderów zaświtało 20 dobrych lat, których nawet poważny kryzys finansowy nie był w stanie zmienić.

Ludzie niewiele z tego odczuwali.

Mistrzami w Davos nie byli jednak Amerykanie i Europejczycy, lecz Chińczycy.

Z niezwykłą pracowitością wdrożyli przesłanie kapitalizmu we własnym kraju i w krótkim czasie stworzyli Chiny, których wolny, demokratyczny i oparty na zasadach Zachód nie mógł sobie wyobrazić.

WEF, produkt Google’a, Billa Gatesa, Blackrock i tysięcy innych korporacji, rozszerzył swoją działalność na cały świat.

Jako model odniósł taki sukces, że na całym świecie powstały dziesiątki innych WEF-ów, przez długi czas w większości mniejszych od pierwowzoru, ale w ciągu ostatnich dziesięciu lat rosły coraz szybciej.

WEF utraciło swoje roszczenia do wyjątkowej pozycji.

Projekcje lepszego świata, o którym trąbi Davos co roku w styczniu, okazywały się fantazmatami, także w Europie.

Klaus Schwab, który przez długi czas miał świat u swoich stóp, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. WEF stało się tym, czym zawsze było od samego początku: wydarzeniem marketingowym dla „szczęśliwej garstki”.

Nowa oferta „odbudowy zaufania” może mieć dobre intencje, ale świadczy o beznadziejnej arogancji ze strony pierwszego „człowieka z Davos”.

W jaki sposób można odbudować zaufanie między Stanami Zjednoczonymi a Rosją, które zostało bezmyślnie zniszczone? Na pewno nie z „herbatkami” w Davos.

Jak odbudować kryzys zaufania między Zachodem a Chinami? Z zjazdem przez rzadko dostępny głęboki śnieg?

Jak odbudować zaufanie do zwycięskiej dla Zachodu wojny na Ukrainie? Ze 100 miliardami z Europy, bo Amerykanie nie chcą i nie mogą już za to płacić.

W jaki sposób ma zostać wzmocnione zaufanie do UE i zaufanie Szwajcarii do UE? Niszczyciele, tacy jak Christoph Blocher, zawsze mają łatwiej niż ci, którzy wierzą w przyszłość.

Jak można utrzymać zaufanie ludzi do „ich” demokracji?

I, i, i: Świat jest pełen luk w zaufaniu.

A starzejący się artysta estradowy Klaus Schwab chce to zmienić? Nie, jego czas dobiegł końca.

Bo pojawił się nowy pretendent, który kiedyś był „człowiekiem z Davos”: Tony Blair, były „pan premier” Wielkiej Brytanii, mierny socjaldemokrata, który lubił zapewniać swoich wyborców, że może to robić 5 razy w ciągu nocy ze swoją żoną Chrie.

Blair poprowadził Brytyjczyków do wojny w Iraku, której sprzeciwiał się ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder.

Do niedawna Blair był politycznie odcięty przez swoją partię, socjaldemokratów.

Teraz uderzyło to w jego partyjnego kolegę Schroedera, który został objęty politycznym zakazem, ponieważ woli mieszkać z Władimirem Putinem niż z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem.

Ten Blair, aby uniknąć bezczynności, stworzył Instytut Tony’ego Blaira na rzecz Globalnych Zmian.

Tam już 40 rządów płaci mu ponad 140 milionów dolarów rocznie za jego porady. W nadchodzącym roku chce zwiększyć liczbę pracowników do ponad tysiąca.

Blair jest oczywiście w trakcie tworzenia nowoczesnej wersji WEF. Woli zrezygnować z tysięcy próżnych przedsiębiorców i menedżerów najwyższego szczebla i skoncentrować się całkowicie na szefach.

Jest to zgodne z trendem nowej globalizacji, w której szefowie mniejszych firm są sortowani na korzyść tych z dużych organizacji, którzy naprawdę robią różnicę.

Klaus Schwab musi teraz pokazać, że naprawdę potrafi coś zrobić.