Czy pamiętacie – podczas „COVID-u” – jak druga strona monopartyjnej monety powtarzała słowo w słowo te same okrzyki? Wszyscy jesteśmy w tym razem! Zagrożenie dla naszej demokracji! Cóż, jest nowe – tym razem wypowiedziane przez drugą stronę monopartyjnej monety.

Potrzebujemy centrów danych, aby wygrać wyścig sztucznej inteligencji! pisze Eric Peters .

Z pewnością to słyszeliście, zwłaszcza jeśli ostatnio słuchaliście konserwatywnego radia a la McConservative. Pulchny, różowy sprzedawca (Beck) i jego młodsi uczniowie, Clay i Buck, a także sam pan Israel (Hannity), czytają z tych samych fiszek, jakby na komendę, bo właśnie to robią, tak jak ich odpowiednicy po drugiej stronie zrobili kilka lat temu w sprawie „Zagrożeń dla naszej demokracji”.

Fascynujące – jak zawsze mawiał Spock.

Trump jest oczywiście głównym emitentem. Używając swojego mistrzowskiego słownictwa, Trump mówi, że przeciwnicy centrów danych to „przegrani”, którzy chcą być „zacofani i biedni” i że musimy „pozwolić centrom danych rządzić”. Twierdzi, że centra danych są niezbędne ze względu na Chiny.

Równie dobrze mógłby powiedzieć „COVID”. To znaczy to samo, tylko gorzej. „COVID” był pretekstem do kontrolowania populacji w imię „wirusa”, który nie zabił 99,8 procent zdrowych dorosłych poniżej 70. roku życia. Centra danych będą wykorzystywane do kontrolowania 100 procent z nas. Przynajmniej taki jest cel. Nie ma innego celu. Nie bądź imbecylem. Jest już wystarczająco dużo takich osób chodzących po świecie.

Kiedy rząd i korporacje idą ramię w ramię, jesteś w tarapatach.

Czy ktoś pamięta „COVID”? Jak śmiertelny wirus zmusił małe firmy, w których niewielka liczba osób mogła się ze sobą kontaktować, do zamknięcia, podczas gdy duże sieci handlowe, w których duża liczba osób miała ze sobą kontakt, mogły pozostać otwarte? Czy pamiętasz, jak nieustannie namawiano cię do noszenia „maski”, gdziekolwiek się udałeś – i jak zakazywano ci wstępu do sklepów, restauracji i praktycznie wszędzie, chyba że uklęknąłeś przed idiotyzmem (i idiotami) i podporządkowałeś się idiotycznym rytuałom?

Centra danych – wraz z kamerami, które przypadkowo wyrastają wszędzie jak grzyby po deszczu (w 2024 roku nie było ich prawie w ogóle poza kilkoma obszarami miejskimi; teraz jest tylko kilka obszarów wiejskich, gdzie te urządzenia jeszcze nas nie obserwują i nie nagrywają) – to druga runda tego samego. Gdy tylko będą w pełni operacyjne – powiedzmy jak Imperator Palpatine, który ma te same płaty karku co Trump – nie będą już potrzebować „COVID-a”, żeby nas kontrolować.

 

Po prostu zostaniemy sprawdzeni.

To będzie działo się automatycznie, w czasie rzeczywistym i 24/7. „Dane” — brzmi neutralnie, nieszkodliwie — oznaczają informacje o Tobie. Gdzie jesteś teraz — w tej właśnie chwili. Dokąd zmierzasz, w chwili, gdy tam zmierzasz. Jak tam dotrzesz. Marka/model pojazdu, którym jeździsz. Każdy krok na drodze jest monitorowany i katalogowany. Czy wszystkie Twoje naklejki są aktualne? Kolczyki w uszach w porządku? Pasy bezpieczeństwa zapięte dla bezpieczeństwa? To tylko mała część tego. Drugą częścią jest to, że znają każdy szczegół Twojego życia finansowego. Co posiadasz. Co wydajesz. Na co. Każda rozbieżność między tym, co musisz wydać, a tym, co posiadasz, zostanie natychmiast rozpoznana. Twój bank już patrzy na Ciebie z podejrzliwością, jeśli wypłacasz „nadmierne” kwoty swoich własnych pieniędzy i sumiennie donosi na Ciebie władzom. Jednak to nieefektywne. Potrzebny jest ludzki pracownik banku, aby Cię donieść. Centra danych będą wykonywać te czynności automatycznie i natychmiast – a kara (za to i za wiele innych rzeczy) będzie równie zautomatyzowana.

Capisce?

Och, wszystko będzie dobrze. Oni po prostu zbierają… dane. Żeby nam narzucić coś sprawniej, rozumiesz. To wszystko! Jakby to było całkowicie w porządku. W rzeczywistości te centra danych to szczyt marzeń marksistów, technokratów i korporacjonistów. Przy nich „Nowy wspaniały świat” Huxleya będzie wyglądał jak libertariański raj. Soma nie będzie potrzebna – choć prawdopodobnie będzie rozdawana, żeby uciszyć półimbecyli z Epsilon.

Powstaje maszyna, jakiej nigdy dotąd nie było. Taka, która – gdy zostanie zbudowana i uwolniona – będzie dokładnie tym, co miał na myśli Orwell, pisząc o bucie depczącym człowieka po twarzy na zawsze. Nic, co zrobimy, nie pozostanie niezauważone – ani bezkarne. To będzie gorsze niż złapanie za nieposłuszeństwo. To będzie uświadomienie sobie, że musimy być posłuszni, bo zostaniemy złapani – i ukarani – natychmiast. Idioci wśród nas jęczą, że nie ma się o co martwić, jeśli jest się posłusznym. Niech to dotrze do was na chwilę. Baranina jest w menu.

To, że Trump jest głównym sprawcą tego nonsensu w stylu „Data Centers Are Good!”, oczywiście nie dziwi. W końcu to Trump umożliwił „COVID”. To nie Joe Biden ogłosił „stan wyjątkowy”, który stał się podstawą czterech lat „Choroby Kabuki”, a także nie przyspieszył produkcji serum do zawrotnej prędkości, którą Trump do dziś nazywa „piękną” (to drugie słowo w jego słowniku). Wielu ludzi nie chciało tego widzieć i wielu teraz za wszelką cenę stara się tego więcej nie oglądać.

Dobra wiadomość jest taka, że ​​– tym razem – rzeczywiście wydaje się, że więcej osób to dostrzega i że istnieje nadzieja na powstrzymanie tego. Jeśli nie, czeka nas coś, co potrwa znacznie dłużej niż cztery lata „COVID-19”.