Źródło zdjęcia: https://depositphotos.com/nl

Niniejszy esej powstał na podstawie badań i analiz Saszy Łatypowej , przedstawionych w jej czteroczęściowym cyklu „Weaponization of Disease Agents”, opublikowanym na jej Substacku, Due Diligence and Art , między listopadem 2023 r. a październikiem 2025 r.

Skrupulatne badania Łatypowej nad odtajnionymi dokumentami wojskowymi, programami rządowymi i utajnionymi danymi eksperymentalnymi ujawniają, jak Czarna Śmierć przekształciła się ze średniowiecznej katastrofy związanej z konkretnymi okolicznościami historycznymi w nowoczesne narzędzie strachu i kontroli. Jej praca obnaża fundamentalną niemożność ponownego wystąpienia pandemii we współczesnym świecie, wykorzystując jako dowód własne badania rządu nad bronią biologiczną, pisze Unbekoming .

Dołożyłem wszelkich starań, aby rzetelnie przedstawić jej ustalenia i pozostać wiernym jej argumentom, jednak wszelkie błędy w interpretacji, organizacji lub akcentowaniu tekstu ponoszę wyłączną odpowiedzialność. Zachęcamy czytelników do zapoznania się z oryginalnymi artykułami Łatypowej, aby poznać pełny kontekst jej przełomowych badań nad tym, co trafnie nazywa przemysłem „pornografii strachu przed bronią biologiczną”.

Nie można przecenić znaczenia jej pracy — w czasach, gdy przygotowania na pandemie stały się wielomiliardowym przemysłem opartym na niemożliwych do pokonania zagrożeniach, skrupulatna dokumentacja faktów historycznych autorstwa Łatypowej stanowi istotną kontrnarrację dla mitu trwających katastrof biologicznych.

Dziękujemy Saszy Łatypowej.

Artefakt strachu

Jak donosi Sasza Łatypowa w swoim artykule z października 2025 roku: „Czarna Śmierć zaatakowała plaże i pola kempingowe jeziora Tahoe!”. Podaje ona następujące tłumaczenie z CDC na język angielski: „U turysty z Zatoki San Francisco, zaszczepionego szczepionką mRNA, wystąpiło kilka „długotrwałych objawów poszczepiennych”, od nudności, przez wymioty, biegunkę, po obrzęk węzłów chłonnych. CDC nie traciło czasu i natychmiast rozpętało propagandę dotyczącą lockdownu klimatycznego, czyli: „Nie idź do lasu! Ugryzie cię jakaś szalona pchła i zarazisz się Czarną Śmiercią!”.

To ogłoszenie z Lake Tahoe jest doskonałym przykładem tego, jak Czarna Śmierć jest nadal wykorzystywana jako współczesne zagrożenie. Jak zauważa Łatypowa, została „ogłoszona bezpieczną od zarazy, bez obaw”. Zaznacza, że ​​„mogą to być fałszywe informacje, a może prawdziwe, ale to byłoby typowe dla dzisiejszej »Czarnej Śmierci« – ktoś zostaje ugryziony przez gryzonia lub pchłę i zapada na infekcję bakteryjną. Choroba jest leczona antybiotykami i nie ma już epidemii dżumy, ponieważ nie żyjemy już w środowisku pełnym pcheł i ścieków na ulicach”.

Przekształcenie Czarnej Śmierci z wydarzenia historycznego w nowoczesne narzędzie polityczne stanowi to, co Łatypowa nazywa „pornografią strachu” – celowo kreowanym strachem służącym konkretnym celom. Jej czteroczęściowy cykl artykułów o wykorzystywaniu patogenów jako broni, z wykorzystaniem dokumentów rządowych i zatajonych danych eksperymentalnych, ujawnia, że ​​ci, którzy podsycają strach przed dżumą, doskonale wiedzą, że warunki pandemiczne nie mogą się powtórzyć we współczesnym świecie.

Jak ujęła to Łatypowa: „Kiedy piszę, że pandemie to fikcja, coś niemożliwego i niespotykanego w historii ludzkości, zawsze spotykam się z odpowiedzią: ale… a co z Czarną Śmiercią?! To jedna z ulubionych historii-straszaków kryminalnego kartelu broni biologicznej”.

Średniowieczna rzeczywistość – idealna burza, która nie może powrócić

Łatypowa tak opisuje szczególne okoliczności, które umożliwiły czarną śmierć: „Wybuchy dżumy miały miejsce w średniowieczu w miastach, w wyniku skrajnego przeludnienia, braku warunków sanitarnych i zamieszkiwania razem ze zwierzętami domowymi w małych miejskich mieszkaniach, co nieuchronnie prowadziło do plagi myszy i szczurów przenoszących pchły”.

Podkreśla kluczową kwestię, którą współcześni podżegacze strachu celowo pomijają: „Jednak nie wystąpiły one wszędzie na świecie jednocześnie (co jest definicją pandemii). Podżegacze strachu zapominają również, że dżuma jest uważana za chorobę bakteryjną, a nie rzekomy wirus, i że nie przenosi się z człowieka na człowieka. Zatem Czarna Śmierć nie dowodzi, że pandemie mogą występować, ponieważ nigdy nie wystąpiły jako pandemia”.

Według jej badań „europejskie miasta w średniowieczu nie są reprezentatywne dla całego świata, a tym bardziej dla jego współczesnych odpowiedników”. Warunki środowiskowe były specyficzne i unikalne dla tego okresu – warunki, które zostały całkowicie wyeliminowane przez współczesną higienę.

  U dziecka po szczepieniu matki karmiącej piersią przeciwko COVID-19 wystąpiła ogromna wysypka

Latypowa zauważa, że ​​bakteria Yersinia pestis „występuje naturalnie w glebie. Generalnie nie jest niebezpieczna i zazwyczaj atakuje zwierzęta gospodarskie, gdy pasą się zbyt blisko ziemi. Może również atakować osoby pracujące blisko zwierząt gospodarskich lub przetwarzające skórę i wełnę, ale zdarza się to niezwykle rzadko”. Powołuje się na chińskie badania, które pokazują, że „w ciągu około 10 lat intensywnych wysiłków w Chinach wykryto 68 pacjentów zakażonych B. anthracis” – zaledwie „7 przypadków rocznie u ludzi w kraju liczącym 1,3 miliarda ludzi! A co najważniejsze, nikt nie zmarł”.

Podkreśla ona kluczowe odkrycie badań wojskowych: „Aby narazić się na poważne ryzyko, trzeba być znacząco narażonym na zarodniki. Wąglik NIE przenosi się z człowieka na człowieka ani ze zwierzęcia na zwierzę”.

Demaskacja San Quentin – kiedy bezpośredni wtrysk się nie powiódł

Łatypowa ujawnia jeden z najbardziej obciążających dowodów obalających narrację o pandemii dżumy: „Jednym z eksperymentów, który został całkowicie zignorowany w raporcie firmy Merck, było wykorzystanie przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych 50 więźniów z San Quentin (San Francisco) jako królików doświadczalnych w eksperymentach nad dżumą dymieniczą („LE”) przeprowadzonych przez Jednostkę Badawczą Marynarki Wojennej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley”.

Donosi: „Zgłoszono, że zgłosiło się około 200 więźniów, z czego 50 wybrano do wstrzyknięcia bakterii wywołującej dżumę, Yersinia pestis”.

Efekt? „I… nikt nie zachorował!”

Jak wyjaśnia: „U niektórych badanych wystąpił ból ramion i bóle głowy dwa dni po zastrzykach. To wszystko”. Eksperyment ten, jak twierdzi, „obalił hipotezę, że Yersinia jest przyczyną epidemii Czarnej Śmierci, ale nikt nie podzielił się tą dobrą nowiną ze społeczeństwem…”.

Łatypowa zauważa, że ​​„dżuma wydaje się być o wiele bardziej złożona niż tylko jednorazowa ekspozycja na daną bakterię. Muszą być obecne inne czynniki, zwłaszcza pchły, a pojedyncze ugryzienie/zastrzyk prawdopodobnie nie wystarczy”.

Podkreśla, że ​​epidemie dżumy „sporadycznie zdarzają się wśród bezdomnych narkomanów w San Francisco, ponieważ nie wystarczy jedno ugryzienie pchły, wystarczy stała ekspozycja na szczury i pchły”.

Dane japońskie to potwierdziły: „Więźniów umieszczono w pomieszczeniu pełnym pcheł i okazało się, że gdy zagęszczenie pcheł w pomieszczeniu osiągnęło 20 pcheł na metr kwadratowy, 6 na 10 zostało zarażonych, a z tych 6 4 zmarły”.

Programy broni biologicznej – 27 lat kosztownych porażek

Według badań Łatypowej, „amerykański program broni biologicznej oficjalnie rozpoczął się wiosną 1943 roku na rozkaz prezydenta USA Franklina D. Roosevelta”. W ciągu 27 lat „program ten uzbroił i zgromadził siedem czynników biologicznych: Bacillus anthracis (wąglik), Francisella tularensis (tularemia), Brucella (bruceloza), Coxiella burnetii (gorączka Q), wirus wenezuelskiego końskiego zapalenia mózgu, toksynę botulinową (jad kiełbasiany) oraz enterotoksynę gronkowcową B”.

Podkreśla: „Ofensywny amerykański program broni biologicznej oficjalnie działał przez 27 lat i z powodzeniem uzbroił siedem bakterii (omówionych poniżej). Wykorzystywano również niczego niepodejrzewających żołnierzy i cywilów jako króliki doświadczalne, a także wiele królików”.

Pomimo ogromnej infrastruktury – „Budynek 470 był najwyższym budynkiem na terenie Fortu Detrick” z „dwoma fermentorami o pojemności 2500 galonów i wysokości trzech pięter” – program nie osiągnął swojego ostatecznego celu. Jak to ujęła Łatypowa: „Nie przyniósł on niczego, co mogłoby wywołać pandemię, a nawet epidemię na znaczną skalę”.

Cytuje fragment książki Eda Regisa „Biologia zagłady” (s. 221): „Wielką tajemnicą wojny biologicznej było ostatecznie to, dlaczego nigdy jej nie użyto. Poza drobnymi próbami sabotażu, które sprowadzały się do testów terenowych na żywym organizmie i odosobnionych tajnych ataków na jednostki [zabójców CIA z użyciem toksyn jako broni], broń biologiczna nigdy nie została użyta przez żaden naród, ani w czasie wojny, ani w czasie pokoju”.

Odnosząc się do dżumy, zauważa, że ​​generał Ishii, szef japońskiej agencji ds. broni biologicznej, „był głęboko przekonany, że nie da się wywołać epidemii, rozprzestrzeniając zarazę z samolotów, ponieważ bakterie by zginęły”.

  Sygnalistka z USA, pielęgniarka: „Więcej dzieci zmarło z powodu szczepionki przeciwko COVID niż z powodu samego COVID”

Z testów w ramach operacji „Big Itch”: „Broń okazała się zdolna do pokrycia obszaru wielkości batalionu i zakłócić działania nawet na jeden dzień. Ograniczenie do jednego dnia wynikało z aktywności pcheł; zrzucane z powietrza pchły były aktywne tylko przez około 24 godziny”.

Operacja LAC i „grypa azjatycka” – wywoływanie epidemii poprzez zanieczyszczenie środowiska

Łatypowa opisuje operację „Operacja Duży Obszar”: „Operację LAC przeprowadziły załogi z Fort Detrick, które zbombardowały całe terytorium USA „cząsteczkami fluorescencyjnymi” (FP) – siarczkiem cynku i kadmu – przy użyciu wysoko latających samolotów”.

Podaje szczegółowe informacje: „W późniejszych testach (200 różnych prób) typowy 400-milowy lot powodował uwolnienie 5000 funtów siarczku cynku i kadmu (FP), a w roku fiskalnym 1958 firma LAC spędziła w powietrzu około 100 godzin”.

Odnosząc się do skutków zdrowotnych, zauważa: „FPA jest daleka od nieszkodliwości. Według CDC, może być wchłaniana do organizmu poprzez wdychanie aerozolu i połknięcie”. Wymienia objawy gorączki metalicznej spowodowanej narażeniem na dymy metaliczne: „gorączka, dreszcze, nudności, ból głowy, zmęczenie, bóle mięśni, bóle stawów, utrata apetytu, duszność, zapalenie płuc, ból w klatce piersiowej, wahania ciśnienia krwi, zawroty głowy i kaszel”.

Łatypowa dodaje: „Chwileczkę… grypa, której NIE wywołuje wirus? Serio!”

Wskazuje na chronologię: „Co dziwne, zimą 1957-1958 roku (właśnie podczas operacji LAC) Stany Zjednoczone nawiedziła epidemia „grypy azjatyckiej”. Oficjalna wersja głosi, że była to „globalna pandemia”, której źródłem były Chiny! To niesamowite, jak te same bzdury z Fort Detrick nigdy się nie zmieniają…”

Cytuje również komentarz senatora Schweikera: „W 1952 roku armia przeprowadziła testy z Serratia i Bacillus globigii w Forcie McLellan w Alabamie. Rok przed testami wojskowymi w hrabstwie odnotowano 4,6% przypadków zapalenia płuc w Alabamie. W roku testowym odsetek ten wynosił 12,3%. W roku następnym spadł do 4%.

Teatr współczesny – od listów z wąglikiem po środki zaradcze w związku z COVID-19

Łatypowa dostrzega związek między historycznymi programami broni biologicznej a wydarzeniami współczesnymi. Zauważa, że ​​Peter Marks, były szef Biura ds. Bezpieczeństwa Żywności i Leków (CBER) w FDA, „wygłaszał zawoalowane groźby dotyczące użycia broni biologicznej”, ale jasno stwierdza: „Wbrew powszechnym, opartym na strachu przekonaniom, że jest inaczej, Peter wymachuje wyimaginowaną bronią”.

Autorka tak wyjaśnia rozwój sytuacji po Konwencji o broni biologicznej z 1972 r.: „Mówiąc bardziej prozaicznie, poprzez zmianę nazwy rozwoju ofensywnej broni biologicznej na «obronne środki medyczne», rozwój broni biologicznej mógłby przebiegać bez zakłóceń”.

Odnosząc się do ataków wąglika, zauważa: „Steven Hatfill prawdopodobnie potrafi wyjaśnić, skąd się to wzięło! I dlaczego ta „epidemia pocztą” dotarła do biur dwóch jedynych senatorów USA, którzy zablokowali Patriot Act?”

Odnosząc się do operacji „Ciemna Zima” (przeprowadzonej w czerwcu 2001 r.), wyjaśnia, że ​​miała ona na celu „zmuszenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego do ustalenia źródła ataku i powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa”. Zauważa: „Czas – zaledwie kilka miesięcy przed atakami z 11 września – był niepokojąco proroczy”.

Łatypowa opisuje, jak rozwinął się sektor środków medycznych, zauważając, że „Konsorcjum MCDC, które aktywnie angażuje się w działania związane ze „środkami przeciwdziałania COVID-19”, zrzesza obecnie ponad 300 firm i instytucji akademickich”.

Twierdzi, że współczesna „broń biologiczna” to w istocie syntetyczne substancje chemiczne: „Syntetyczne toksyny (czynniki) wąglika można wytwarzać. Nie pochodzą one z bakterii; są syntetycznymi „białkami kolczastymi” i sądząc po wywoływanych przez nie objawach, mogły być zaangażowane w „zaszczepienie” COVID-19”.

Gospodarka strachu – podążanie za pieniędzmi

Łatypowa opisuje przemysł bioasekuracji jako „bilionowy gigant «gotowości na pandemię»”. Jej korzenie tkwią w fikcji literackiej, zauważając, że „lektura [powieści Preston pt. The Cobra Event] uświadomiła prezydentowi Clintonowi zagrożenie bioterrorystyczne”.

  PSYOP-23 na fali wznoszącej: Mockingbird MSM aktywowany w obliczu kolejnej „pandemii”

Wyjaśnia, jak rozwijały się programy: „Teraz powinno być jasne, że mówimy o nieograniczonej wojnie z użyciem zakazanej broni chemicznej i biologicznej (toksyn) pod przykrywką „pandemii” u ludzi i zwierząt, a także o innych aktach terroryzmu państwowego przeciwko ludności. Oszuści inicjują ataki, a następnie oferują „ochronę” w postaci toksycznych zastrzyków i cyfrowego niewolnictwa”.

Odnosząc się do ustawy PREP, zauważa ona, że ​​daje ona „niepodważalną licencję na zabijanie” i została opracowana na podstawie doświadczeń z chorobą wojenną w Zatoce Perskiej, która według niej została wywołana przez szczepionkę przeciwko wąglikowi, a która „spowodowała chorobę wojenną w Zatoce Perskiej u ponad 100 000 rannych żołnierzy”.

Odnosząc się do obecnego finansowania, mówi: „Biliony dolarów przeznaczane są na DARPA, BARDA i inne agencje wywiadowcze i obronne, aby przejąć kluczowe obszary badań naukowych i produkcji biofarmaceutycznej”.

Złamanie uroku – dlaczego prawda ma znaczenie

Wniosek Łatypowej jest jednoznaczny: „Nikt nie jest w stanie stworzyć superwirusa w laboratorium”. Podkreśla, że ​​„te bronie biologiczne nie są żywe i nie rozprzestrzeniają się same. Strach i kłamstwa natomiast rozprzestrzeniają się same i mogą być umiejętnie wykorzystywane do popychania ludzi do samozniszczenia i zabijania innych”.

Wyraźnie stwierdza: „Nie ma dowodów na istnienie działającego mechanizmu GOF, ale jest wiele dowodów na to, że modelowanie PCR/DNA jest bezsensowne i służy generowaniu strachu przed wirusem oraz chwytom marketingowym, zarówno w recenzowanej literaturze naukowej, jak i w mediach społecznościowych”.

Dlaczego ten mit wciąż się utrzymuje, wyjaśnia: „Inni o tym nie mówią, ponieważ obrona biologiczna to gigantyczne oszustwo dla obu stron. Ich strona przejmuje pieniądze i władzę, tworząc nowe, wielomiliardowe agencje do „gotowości na pandemię”. Nasza strona zyskuje miliony zwolenników, którzy mówią o tych złych ludziach lub wymyślają historie o biolaboratoriach w Wuhan na Ukrainie, a ostatnio w Kalifornii”.

Jej ocena broni biologicznej jest jednoznaczna: „Ta broń jest niezwykle słaba jako broń, ale bardzo skuteczna jako narzędzie manipulacji psychologicznej. Dlatego najlepiej trzymać ją w tajemnicy i szerzyć fantazje na temat jej potencjału: w ten sposób nikt nie odkryje, że nie działa tak, jak się ją reklamuje”.

Zwraca uwagę na pewien schemat w testach wojskowych: „Zwróćcie uwagę na sformułowanie – wojsko uważało, że jest nieszkodliwy, koniec tematu. Nie miało znaczenia, że ​​dla wielu osób nie był nieszkodliwy, a eksperci zeznawali, że może być szkodliwy. Liczyła się tylko OPINIA rządu”.

Ostatnie przesłanie Łatypowej, dotyczące w szczególności dżumy: „Niezależnie od formy użycia broni, nie da się wywołać epidemii ani pandemii wąglikiem”. Podkreśla, że ​​„Czarna Śmierć nie dowodzi, że pandemie mogą występować, ponieważ nigdy nie wystąpiła jako pandemia”.

Jej szerszy wniosek dotyczący gotowości na pandemię: „Historie o wirusach zyskujących funkcję (GOF) przechowywanych w tajnych biolaboratoriach to jedne z najskuteczniejszych fałszywych historii, jakie kiedykolwiek zatruły ludzką przestrzeń narracyjną (widzisz, co zrobiłam?).”

I wreszcie jej ocena tych, którzy twierdzą, że nas chronią: „Rząd nigdy, przenigdy nie skrzywdził społeczeństwa ani nie eksperymentował na nim. Dzięki, człowieku z DARPA!” [To ewidentny sarkazm, bo właśnie udokumentowała szeroko zakrojone nielegalne eksperymenty na ludziach.]