Mi mówi, że znieśliśmy niewolnictwo. To nieprawda; ono tylko się rozwinęło i zamieniło nas w swobodnie wędrujące bydło, a to, co mamy dzisiaj, sprawia, że ​​system plantacji wydaje się dziecinną zabawą.

W miarę jak koszty utrzymania wciąż rosną, wielu Amerykanów powoli zaczyna zdawać sobie sprawę, lub już to zrozumiało, że posiadanie większości rzeczy jest nieosiągalne. Potwierdza to deklarację Światowego Forum Ekonomicznego, że do 2030 roku „nie będziemy posiadać niczego i będziemy szczęśliwi” – ​​hasło po cichu wprowadzone w 2015 roku, gdy niewiele osób zwracało na nie uwagę, pisze The WinePress .

Oto oryginalna wiadomość, która została wówczas opublikowana

Co więcej, mniej więcej w tym samym czasie Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) opublikowało esej opisujący, jak będzie wyglądało życie w 2030 roku. Po tym, jak niektórzy zwrócili na to uwagę po 2020 roku, autor wydał oświadczenie, w którym twierdził, że nie należy traktować tego dosłownie. Ludzie mu jednak nie uwierzyli i WEF ostatecznie po cichu usunął artykuł.

W artykule czytamy:

„Tak może wyglądać życie w moim mieście do roku 2030”.

Witamy w roku 2030. Witamy w moim mieście – a może raczej „naszym mieście”. Nie posiadam niczego. Nie posiadam samochodu. Nie posiadam domu. Nie posiadam żadnych urządzeń ani ubrań.

Może się to wydawać dziwne, ale dla nas, mieszkańców tego miasta, ma to sens. Wszystko, co wcześniej uważaliście za produkt, stało się teraz usługą. Mamy dostęp do transportu, mieszkania, jedzenia i wszystkiego, czego potrzebujemy w życiu codziennym. Stopniowo wszystkie te rzeczy stały się darmowe, więc posiadanie wielu rzeczy przestało mieć dla nas sens.

Najpierw komunikacja stała się zdigitalizowana i darmowa dla wszystkich. Kiedy czysta energia również stała się darmowa, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ceny transportu drastycznie spadły. Posiadanie samochodów przestało mieć dla nas sens, ponieważ w ciągu kilku minut mogliśmy zamówić samochód autonomiczny lub latający na dłuższe podróże. Zaczęliśmy podróżować w znacznie bardziej zorganizowany i skoordynowany sposób, gdy transport publiczny stał się łatwiejszy, szybszy i wygodniejszy niż samochody. Dziś trudno mi uwierzyć, że zaakceptowaliśmy korki i zatory drogowe, nie wspominając o zanieczyszczeniu powietrza przez silniki spalinowe. O czym my myśleliśmy?

Czasami jeżdżę na rowerze, odwiedzając znajomych. Lubię ćwiczenia i jazdę. To tak, jakby moja dusza odbywała podróż. To zabawne, że niektóre rzeczy nigdy nie tracą fascynacji: spacery, jazda na rowerze, gotowanie, rysowanie i uprawa roślin. To ma sens i przypomina nam, jak nasza kultura zrodziła się z bliskiej więzi z naturą.

W naszym mieście nie płacimy czynszu, bo ktoś inny korzysta z naszej wolnej przestrzeni, kiedy jej nie potrzebujemy. Mój salon służy do spotkań biznesowych, kiedy mnie tam nie ma.

Od czasu do czasu decyduję się na samodzielne gotowanie. To bardzo proste: niezbędne sprzęty kuchenne są dostarczane do mojego domu w ciągu kilku minut. Ponieważ dostawa jest darmowa, nie mamy już tych wszystkich rzeczy w domu. Po co mielibyśmy trzymać w szafkach maszynkę do makaronu i naleśnikarkę? Możemy je po prostu zamówić, kiedy ich potrzebujemy.

To również ułatwiło przełom w gospodarce o obiegu zamkniętym. Kiedy produkty stają się usługami, nikt nie interesuje się rzeczami o krótkim okresie użytkowania. Wszystko jest projektowane z myślą o zrównoważonym rozwoju, możliwości naprawy i recyklingu. Materiały krążą w naszej gospodarce szybciej i można je stosunkowo łatwo przetworzyć na nowe produkty. Problemy środowiskowe wydają się odległe, ponieważ korzystamy wyłącznie z czystej energii i czystych metod produkcji. Powietrze jest czyste, woda jest czysta i nikt nie odważyłby się zaszkodzić rezerwatom przyrody, ponieważ są one tak cenne dla naszego dobrostanu. Miasta obfitują w zieleń, a rośliny i drzewa są wszędzie. Nadal nie rozumiem, dlaczego kiedyś wypełnialiśmy całą wolną przestrzeń w mieście betonem.

Zakupy? Już nie pamiętam, co to właściwie jest. Dla większości z nas stały się one wyborem rzeczy, których chcemy używać. Czasami sprawia mi to przyjemność, a czasami po prostu chcę, żeby algorytm zrobił to za mnie. On zna mój gust lepiej niż ja sam.

  Klaus Schwab i Wielki Reset – Kariera szaleńca ludobójcy

Kiedy sztuczna inteligencja i roboty przejęły znaczną część naszej pracy, nagle mieliśmy czas na dobre jedzenie, dobry sen i spędzanie czasu z innymi ludźmi. Pojęcie godzin szczytu straciło sens, ponieważ praca, którą wykonujemy, może być wykonywana o każdej porze. Nie jestem pewien, czy nadal nazywałbym to pracą. To więcej czasu na myślenie, tworzenie i rozwój.

Przez jakiś czas wszystko stało się rozrywką, a ludzie nie chcieli poruszać trudnych tematów. Dopiero w ciągu ostatnich kilku lat odkryliśmy, jak wykorzystać wszystkie te nowe technologie w celach lepszych niż tylko spędzanie czasu.

Moim największym zmartwieniem są wszyscy ludzie, którzy nie mieszkają w naszym mieście. Ci, których straciliśmy po drodze. Ci, którzy uznali, że cała ta technologia jest dla nich zbyt przytłaczająca. Ci, którzy czuli się zbędni i bezużyteczni, gdy roboty i sztuczna inteligencja przejęły znaczną część naszych miejsc pracy. Ci, którzy nie znosili systemu politycznego i się mu sprzeciwiali. Wiodą inne życie poza miastem. Niektórzy założyli małe, samowystarczalne społeczności. Inni po prostu tkwili w pustych, opuszczonych domach małych XIX-wiecznych wiosek.

Czasami denerwuje mnie, że nie mam prawdziwej prywatności. Nie ma miejsca, w którym mógłbym pójść, żeby mnie nie nagrywano. Wiem, że wszystko, co robię, myślę i o czym marzę, jest gdzieś nagrywane. Mam tylko nadzieję, że nikt tego nie wykorzysta przeciwko mnie.

Podsumowując, to dobre życie. Znacznie lepsze niż droga, którą podążaliśmy, kiedy stało się jasne, że nie możemy kontynuować tego samego modelu wzrostu. Mieliśmy mnóstwo tych okropnych rzeczy: choroby cywilizacyjne, zmiany klimatu, kryzys uchodźczy, zanieczyszczenie środowiska, przeciążone miasta, zanieczyszczenie wody i powietrza, niepokoje społeczne i bezrobocie. Straciliśmy o wiele za dużo ludzi, zanim zdaliśmy sobie sprawę, że możemy działać inaczej.

Jednak jak na fikcyjne i hipotetyczne zjawisko przystało, o którym wspomina WEF, sytuacja rzeczywiście rozwija się zgodnie z przewidywaniami przedstawionymi w artykule.

W zeszłym roku „The Wall Street Journal” opublikował ten absolutnie absurdalny, propagandowy artykuł, sugerujący, że niektórzy Amerykanie już przyjęli ten styl życia – życie, w którym nie są nawet właścicielami koszuli, którą mają na sobie, zgodnie z przewidywaniami Światowego Forum Ekonomicznego (WEF). Artykuł nosił tytuł „Ekstremalni najemcy, którzy niczego nie posiadają, nawet swoich dżinsów; nie chodzi tylko o leasing samochodu. Można wynająć choinki, sprzęt kempingowy, a nawet trumny”.

Cóż, ministerstwo propagandy głównego nurtu znów jest zajęte szerzeniem podobnego przesłania.

CNN jest najnowszym winowajcą, a nagłówek idealnie to podsumowuje: „Kryzys dostępności. Rozwiązanie: nigdy więcej niczego nie kupisz”.

Artykuł zaczyna się od słów: „Utrzymująca się inflacja sprawia, że ​​koszty utrzymania stają się nie do zniesienia dla wielu Amerykanów. Pojawiło się wiele innowacyjnych rozwiązań, ale wszystkie mają jedną wspólną cechę: wpędzają konsumentów w jeszcze większe zadłużenie”.

Autorzy przytaczają następnie koncepcję Trumpa dotyczącą 50-letniego kredytu hipotecznego, który zrujnowałby kogoś finansowo na resztę życia, biorąc pod uwagę, że przeciętny nabywca domu ma obecnie nieco ponad czterdzieści lat. Każdy, kto będzie na tyle głupi, by zaciągnąć ten kredyt hipoteczny, nie dożyje nawet chwili, w której będzie mógł go spłacić, a nawet jeśli jakimś cudem uda mu się go spłacić, umrze kilka lat później.

Oprocentowanie jest tu prawie dwa razy wyższe niż w przypadku 30-letniego kredytu hipotecznego, co już wtedy było szalone, ale myślę, że Trump powiedział: „Przytrzymaj mi piwo”.

Co więcej, niedawno opublikowałem artykuł, w którym stwierdzam, że według analityków z UBS rządy będą szukać sposobów na odebranie emerytur i spadków kurczącym się starszym pokoleniom, aby spłacić długi (co w rzeczywistości oznacza, że ​​elity zaspokoją te pieniądze). Ponieważ z pewnością znajdą się głupcy, którzy się na to zgodzą i być może umrą, ten kredyt hipoteczny zostanie po prostu przerzucony na kogoś innego, kto będzie miał teraz „nieszczęście” być obciążonym tym długiem.

W dalszej części artykułu CNN omówiono wnioski o finansowanie tygodniowych wydatków na utrzymanie w ramach programu „Kup teraz, zapłać później” (BNPL).

Coraz częściej jednak konsumenci, zwłaszcza młodzi ludzie, dokonują zakupów, na które w innych okolicznościach mogliby nie być w stanie sobie pozwolić, o czym świadczy ostatni wzrost zaległości płatniczych.

Badanie użytkowników BNPL przeprowadzone przez Rezerwę Federalną, opublikowane w zeszłym roku, wykazało, że „dorośli, którzy deklarują mniejszą zamożność oraz ci, którzy wydają się mieć problemy z płynnością finansową lub kredytem, ​​nie tylko należeli do grona osób najczęściej korzystających z BNPL, ale większość z tych konsumentów stwierdziła również, że korzysta z BNPL, ponieważ jest to jedyny sposób, w jaki mogą sobie pozwolić na zakupy”.

Dziennik „WP” powołał się na kwietniowy raport Lending Tree, z którego wynika, że ​​25% Amerykanów korzysta z aplikacji BNPL do płacenia za zakupy spożywcze.

Jednak spółki BNPL znajdują się we własnej bańce kredytowej i żyją na kredyt.

Tymczasem, jak donosi CNN, całkowite zadłużenie konsumentów i gospodarstw domowych nadal osiąga nowe rekordy. Według najnowszych danych Rezerwy Federalnej, Amerykanie coraz częściej popadają w poważne zaległości płatnicze.

  Globaliści terroryzują ludzkość sztucznym niedoborem wszystkiego: żywności, energii, nawozów i wielu innych rzeczy… Kiedy pokonamy kontrolerów, uwolnimy obfitość dla wszystkich

Wiarygodność kredytowa spadła w tym roku do poziomu niespotykanego od czasów Wielkiej Recesji. Kiedy wiarygodność kredytowa danej osoby spada, finansowanie istniejącego lub nowego zadłużenia zazwyczaj staje się droższe, ponieważ pożyczkodawcy traktują pożyczkobiorcę jako osobę o większym ryzyku. Aby to zrekompensować, pobierają wyższe oprocentowanie.

Ale wracając do tematu posiadania własnego domu: młodsze pokolenia zdają sobie sprawę, że w większości przypadków jest to dla nich poza zasięgiem. CNN napisało:

Posiadanie własnego domu od dawna stanowi nieodłączną część amerykańskiego snu, i to z ważnych powodów.

Wynajmowanie ma swoje zalety, ale największą zaletą posiadania na własność jest to, że wartość nieruchomości z czasem wzrasta, tworząc strumień bogactwa, z którego można korzystać w późniejszym życiu i który umożliwia przejście na emeryturę.

Nie wspominając o korzyściach podatkowych, które wiążą się z posiadaniem domu, takich jak możliwość odliczenia odsetek od kredytu hipotecznego od podatku, co zmniejsza ogólne obciążenie podatkowe. Nie ma porównywalnej opcji w przypadku płatności czynszu.

„Kupno domu od dawna jest jednym z najbardziej dostępnych sposobów na budowanie majątku dla przeciętnego człowieka” – mówi Schulz. Jednak biorąc pod uwagę wysokie ceny domów i oprocentowanie kredytów hipotecznych w ostatnich latach, stało się to decyzją finansową, którą ludzie niechętnie podejmują.

I tyle: tak kończy się artykuł.

Krótko mówiąc, wszystko jest za drogie, a ludzie popadają w coraz większe długi. Według CNN rozwiązaniem jest: „Nigdy więcej niczego nie będą posiadać”.

To zawsze był cel banków centralnych, współczesnych „bankierów”: posiadać wszystko, stać się pożyczkodawcą i nabywcą ostatniej szansy, gdzie każdy staje się chłopem pańszczyźnianym żebrzącym o dotowany przez państwo chleb, z cyfrową tożsamością powiązaną z kredytem społecznym w ztokenizowanej gospodarce.

Artykuł CNN zaledwie muska powierzchnię tematu, gdyż uświadamiamy sobie, że wiele rzeczy staje się niedostępnych, wszystko staje się usługą lub subskrypcją, wszystko ulega digitalizacji, i to do tego stopnia, że ​​znikają nawet papierowe dokumenty.

Mówią, że znieśliśmy niewolnictwo. To nieprawda; ono tylko się rozwinęło, zmieniając nas w swobodnie pasące się bydło, a to, co mamy teraz, sprawia, że ​​system plantacji wydaje się dziecinnie prosty.

Ale historia już wcześniej odnotowała podobne wydarzenia, o czym wspominałem w poprzednim komunikacie w zeszłym roku; a ten najnowszy reportaż CNN to kolejny element propagandy, mający na celu wbicie tego do głów masom. Nie zaproponowano żadnego rozwiązania, tylko niewolnictwo za długi i koniec, i to był koniec.