Tego typu wywłaszczenie jest zalegalizowane specjalną ustawą, która pozwala miastu odbierać ziemię właścicielom nieruchomości – niezależnie od tego, czy się na to zgadzają, czy nie. W ramach „kompensaty” właścicielom zezwala się na sprzedaż pozostałej części ziemi na wolnym rynku, co jest niczym więcej niż kpiną, biorąc pod uwagę poważną ingerencję w prawa własności.

Próbuje się przedstawić ten środek jako zgodny z prawem, powołując się na tyrolską ustawę o planowaniu przestrzennym z 1994 r. Jak dotąd jednak ten kontrowersyjny instrument rzadko był wykorzystywany na tak dużą skalę. Władze miasta planują wprowadzenie zakazu budowy, aby pozbawić właścicieli nieruchomości możliwości odwołania się. Oczekuje się, że zakazy te będą obowiązywały przez okres do trzech lat. Ogromne naruszenie praw własności, które przybiera niepokojące formy.

Celowe wywłaszczenie – druga strona debaty mieszkaniowej

Władze miasta twierdzą, że jest zbyt dużo niewykorzystanych terenów budowlanych. Nie ujawniono jednak, że wiele z tych nieruchomości jest w posiadaniu właścicieli z uzasadnionych powodów, np. z uwagi na własną emeryturę, dla dzieci lub jako inwestycja. To dobre prawo. Ale dla miasta nie ma to znaczenia.

Podczas gdy władze miasta podążają radykalną ścieżką, niektóre partie opozycyjne wręcz przyklaskują tym działaniom. KPÖ i Alternatywna Lista Innsbruck (ALi) mówią o dawno oczekiwanym kroku. Zapominają jednak wspomnieć, że środek ten jest po prostu frontalnym atakiem na własność prywatną.

Ponury rozwój sytuacji w zakresie praw własności

To rygorystyczne podejście rzuca ponury cień na kwestię własności nieruchomości w Innsbrucku. Jeśli plany władz miasta się powiodą, będzie to niebezpieczny precedens dla całej Austrii. Wywłaszczeni właściciele ziemscy zostają postawieni przed faktem dokonanym, podczas gdy rząd występuje w roli dobroczyńcy.