W miarę jak bębny biły coraz głośniej w związku z rzekomymi groźbami ze strony Rosji, administracja Bidena tchnęła dziś nowe, niebezpieczne życie w zdemaskowaną i zdyskredytowaną operację dezinformacyjną Russiagate.

Russiagate okazuje się zbyt dobrą bronią, aby Demokraci mogli się poddać. Jej początkowe pojawienie się, począwszy od 2016 r., niebezpiecznie zwiększyło napięcia z posiadającą broń nuklearną Rosją. Jednak w obliczu obecnego narastającego kryzysu na Ukrainie powtórka z Russiagate lekkomyślnie podnosi zagrożenie do szalonego poziomu, pisze Ray McGovern .

Tak relacjonował to „The New York Times” :

„Stany Zjednoczone ogłosiły w środę podjęcie szeroko zakrojonych wysiłków mających na celu powstrzymanie rosyjskich kampanii wpływów podczas wyborów w 2024 r., aby ograniczyć wykorzystywanie przez Kreml państwowych mediów i fałszywych serwisów informacyjnych do wywierania wpływu na amerykańskich wyborców.

Działania obejmują sankcje, akty oskarżenia i zajęcie domen internetowych, które według amerykańskich urzędników są wykorzystywane przez Kreml do szerzenia propagandy i dezinformacji na temat Ukrainy, na którą Rosja najechała ponad dwa lata temu.

Prokurator generalny Merrick B. Garland wyjaśnił działania Departamentu Sprawiedliwości. Należą do nich akt oskarżenia dwóch rosyjskich pracowników państwowego nadawcy RT, którzy wykorzystywali firmę z Tennessee do dystrybucji treści, oraz stłumienie rosyjskiej kampanii szkodliwego wpływu znanej jako Doppelgänger.

Naród amerykański ma prawo wiedzieć, kiedy obce mocarstwo angażuje się w działalność polityczną lub próbuje wpłynąć na debatę publiczną” – powiedziała Garland…

Departament Stanu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów za informacje na temat zagranicznej ingerencji w wybory w USA.

Garland zeznał: „W tej sprawie próbowano wpłynąć na preferowany wynik wyborów prezydenckich… Dyrektor wywiadu narodowego zeznał, że preferencje Rosji nie zmieniły się od poprzednich wyborów”.

Alert CNN „Breaking News” odsłonił całkowicie obalone mity na temat „działań Rosji w 2016 r., w tym włamań do Komitetu Narodowego Demokratów i wycieku dokumentów mających na celu podważenie kampanii prezydenckiej Hillary Clinton”.

 

KłaПресс-служба Президента Российской Федерации / Uznanie autorstwa: Kremlin.ru / Wikimedia / ( CC BY 3.0 DEED )mstwo, które nie umrze

Większość Amerykanów (nieuważnych czytelników Consortium News ) uwierzy w te przetworzone bzdury przedstawiane przez najwyższych urzędników Departamentu Sprawiedliwości i FBI, których poprzednicy promowali to samo kłamstwo.

Jak wskazaliśmy cztery tygodnie temu w „ Rozkład, zniedołężnienie, oszustwo w dziennikarstwie ”, dzięki mediom establishmentu Russiagate w dalszym ciągu przetrwa „jak potwór science fiction, który jest w stanie wytrzymać kule”. Dzieje się tak pomimo faktu, że warte 32 miliony dolarów dochodzenie Roberta Muellera nie wykazało żadnej zmowy między Rosją a kampanią Trumpa, co jest jednym z głównych punktów historii Russiagate.

Drugi główny punkt, że Rosja włamała się do komputerów Komitetu Narodowego Demokratów, również został zdemaskowany, jak zobaczymy za chwilę.

Dzisiejsze działania administracji poprzedziły kolejne brednie Russiagate zeszłej soboty ze strony recydywisty Michaela Isikoffa (za pośrednictwem Spy Talk ). Tym razem Russiagate jest konsekwentną bzdurą, ponieważ pomaga nasmarować ślizgawkę do wojny.

W 2017 roku Isikoff napisał (wraz z Davidem Cornem) „ Russian Roulette: The Inside Story of Putin’s War on America and the Election of Donald Trump” – „jak Moskwa zhakowała amerykańską demokrację, aby pomóc Trumpowi” (Amazon); „bardzo dokładną i przekonującą relację” ( The New York Times ).

To wszystko było, jak mówią Brytyjczycy, bzdury ! Rok po ukazaniu się „wciągającej” książki Isikoff był zmuszony publicznie przyznać, że „Steele Dossier” i niesławna „taśma siusiu” były „prawdopodobnie fałszywe”. Przyznał się podczas rozmowy 15 grudnia. 2018 (z niczego niepodejrzewającym – i nieco zszokowanym) wielbicielem.

[Zobacz: Michael Isikoff odcina straty w „rosyjskiej ruletce”].

Moment spowiedzi Isikoffa

Isikoff na konferencji technologicznej Collision w Toronto w czerwcu 2023 r. (Vaughn Ridley/Collision za pośrednictwem Sportsfile, Flickr, CC BY 2.0)

Zastanawiałem się, dlaczego Isikoff dobrowolnie zdecydował się na wyznanie w tym momencie (myślałem przedwcześnie). Być może wskazówką jest to, co następuje:

W dniu 5 grudnia 2017 r. Komisja ds. wywiadu Izby Reprezentantów przyjęła za zamkniętymi drzwiami zeznania pod przysięgą od Shawna Henry’ego, najwyższego urzędnika w firmie CrowdStrike zajmującej się cyberbezpieczeństwem, który został zatrudniony przez FBI do przeprowadzenia dochodzenia kryminalistycznego w sprawie komputerów Krajowego Komitetu Demokratów.

Henry zeznał, o czym dowiedzieliśmy się dopiero po latach, że nie ma technicznych dowodów na to, że te e-maile DNC, które były tak zawstydzające dla pani B. Clinton, kiedy zostały opublikowane przez WikiLeaks , zostały zhakowane przez Rosję lub kogoś innego.

Czy ktokolwiek wiedział o tym zeznaniu, dał znać Isikoffowi, aby mógł odbyć zapobiegawcze „zmodyfikowane, ograniczone spotkanie” zaledwie 10 dni później?

Strażnik! Nie wiedziałeś o zeznaniach Henry’ego pod przysięgą? Oto dlaczego. Adamowi Schiffowi, ówczesnemu przewodniczącemu Komisji ds. Wywiadu Izby Reprezentantów, oraz korporacyjnym mediom udało się ukryć to zeznanie przed niemal wszystkimi przez prawie siedem lat.

Upokorzenia nie mają końca. Analityk CIA, który napisał pierwszy projekt niewielkiej „Oceny społeczności wywiadowczej” z 6 stycznia 2017 r., która była powszechnie wykorzystywana do „udowadniania” rosyjskiego hakowania DNC i innych ofensyw, przechwala się rolą, jaką odegrał.

Michael van Landingham, obecnie na emeryturze, opowiedział swoją historię magazynowi „ Rolling Stone” . Omówiliśmy to w poprzednim artykule .

Zapalony Isikoff zaledwie kilka miesięcy temu w SpyTalk Jeffa Steina stwierdził (obecnie całkowicie zdyskredytowany), że Rosja włamała się do e-maili DNC.

Przypominamy, że z tych e-maili wynikało, że dzięki działaniom DNC i kampanii Clintona Bernie Sanders miał równie duże szanse na nominację do Partii Demokratycznej w 2016 r., jak przysłowiowa kula śnieżna w piekle.

Wampir

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z prezydentem USA Joe Bidenem w Kijowie, 20 lutego 2023 r. (Biały Dom/Adam Schultz)

„Rosyjskie włamanie do DNC” jest jak wampir, którego nikt nie jest w stanie wbić mu w serce drewnianego kołka i tam go zatrzymać. Sam prezydent Barack Obama wiedział, że to mistyfikacja, a mimo to wydalił 35 rosyjskich dyplomatów za włamania i inne rzekome ingerencje w wybory w 2016 roku.

Czy najnowsza wypowiedź Isikoffa w SpyTalk jest zwiastunem większego rusofobicznego prania mózgu, gdy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan i sekretarz stanu Antony Blinken przygotowują odpowiedź na rosyjskie rządy na Ukrainie?

W artykule Isikoff żywi niebezpieczną fantazję, że Rosja stanowi zagrożenie dla Europy poza Ukrainą, jednocześnie stwierdzając, że Rosja nie może nawet wygrać z ukraińskim „impasem”. Isikoff robi to w wywiadzie z Johnem Sullivanem, byłym wysłannikiem USA w Moskwie, który właśnie opublikował nową książkę o swoim pobycie w stolicy Rosji.

Mówi:

„„Chodzi o rosyjską agresję” – kontynuuje Sullivan. Tak się składa, że ​​jest wycelowany w Ukrainę, dlatego czubek włóczni jest na Ukrainie, ale na tym się nie skończy. I rysuję analogie, wiele analogii w tej książce, do II wojny światowej i jej początku w latach trzydziestych i późnych latach trzydziestych XX wieku.

Była rzeczniczka prezydenta Donalda Trumpa Kellyanne Conway ukuła określenie „faktów alternatywnych”. Mając ponownie w siodle takie osoby jak Isikoff i van Landingham – a serwisy informacyjne takie jak Spy Talk i Rolling Stone chcą je promować – można spodziewać się zarówno od Demokratów, jak i od Republikanów „alternatywnych faktów”.

Należy pamiętać, że „alternatywne fakty” dotyczące Rosji są znacznie bardziej niebezpieczne, biorąc pod uwagę niezwykle wysokie napięcie między Waszyngtonem a Moskwą.