W zeszłym tygodniu szereg raportów i artykułów na temat eksplozji rurociągu Nord Stream wstrząsnęło krajobrazem medialnym i obywatelami w Niemczech i na całym świecie. Po długim okresie zdumiewającej ciszy wokół tego potwornego wydarzenia, teraz wydaje się, że coś się rusza. Czy powoli zbliżamy się do prawdy w tej sprawie? W każdym razie reakcje ze wszystkich stron były intensywne i po raz kolejny pokazały, jak podzielony jest krajobraz polityczny w Niemczech i Europie.

Wybuchowa wiadomość

Po tym, jak 14 sierpnia 2024 r. w różnych niemieckich mediach pojawiła się informacja, że ​​niemieccy śledczy zidentyfikowali ukraińskiego instruktora nurkowania (co zabawne, nazwiskiem Wołodymyr Z.), który rzekomo wysadził Nord Stream, a następnie niestety uniknął aresztowania z powodu braku współpracy ze strony polskiego władz , tego samego dnia „Wall Street Journal” ukazały się dalsze wstrząsające doniesienia , pisze Maike Gosch .

Według artykułu WSJ atakiem kierował ówczesny Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy i obecny Ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii Walerii Załużnyj, a prezydent Zełenski początkowo dał zielone światło dla tej operacji. O tym dowiedział się holenderski wywiad wojskowy MIVD, poinformował CIA, które z kolei nalegało, aby prezydent Zełenski zaprzestał operacji. Nakazał Załużnemu przerwać operację, ale generał zignorował rozkaz i kontynuował plan. Według WSJ kilka dni po ataku, który miał miejsce 26 września 2022 r., CIA przekazała niemieckiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych szczegółowy opis przebiegu tajnej operacji. Rząd ukraiński odrzucił ten raport.

Ceremonia Nord Stream / http://www.kremlin.ru / Wikimedia / ( CC BY 4.0 )

Duża część tego raportu wydaje się nieprawdopodobna , dlatego uważam ten artykuł bardziej za „ograniczone spotkanie” niż wyjaśnienie ataku terrorystycznego na naszą infrastrukturę przemysłową.

„Ograniczone spotkania” to termin społeczności wywiadowczej określający sztuczkę stosowaną przez specjalistów wywiadu: kiedy prawda zaczyna wychodzić na jaw lub gdy opinia publiczna staje się zbyt podejrzliwa i niecierpliwa i nie może już milczeć lub polegać na sfabrykowanej przykrywce, aby zachować tajemnicę Aby wprowadzić w błąd, przyznaje się część prawdy – czasami nawet dobrowolnie – jednocześnie zatajając istotne i naprawdę ryzykowne fakty w sprawie. Odbiorcy mają być odwróceni i zaabsorbowani ujawnianą informacją, tak aby presja, jaką wywiera, zmniejszyła się (przynajmniej na jakiś czas).

Dzień później, 15 sierpnia 2024 r., niemiecka gazeta Die Welt opublikowała wywiad z byłym szefem BND (Bundesnachrichtendienst, czyli Federalnej Służby Wywiadowczej Niemiec), Augustem Hanningiem, który również wywołał spore zamieszanie. Hanning twierdzi, że gdyby atak został przeprowadzony od strony ukraińskiej, byłby on możliwy jedynie przy silnym wsparciu logistycznym ze strony Polski i że dla niego oczywiste było, że musiało istnieć porozumienie między najwyższymi przywódcami Ukrainy i Polski, zwłaszcza prezydentem Zełenski i prezydent Duda.

Stwierdzenia te brzmią bardziej wiarygodnie, jednak zaskakujące jest, że pan Hanning zaczyna od stwierdzenia, że ​​jedynie Ukraina i Polska miały interes i środki do wysadzenia rurociągów, nie wspominając o innych możliwych sprawcach , takich jak USA, ale także Wielka Brytania Wielkiej Brytanii i jej skandynawskich sąsiadów. Co ciekawe jednak zajmuje on bardzo jasne stanowisko w sprawie klasyfikacji ataków i dochodzi do zupełnie innych wniosków niż większość głosów na niemieckim krajobrazie politycznym, do czego powrócimy poniżej:

„Występują znaczne uszkodzenia rurociągów. […] Rozmawiałem kiedyś z zewnętrznymi ekspertami operatorów i oszacowali szkody na 20–30 miliardów euro. Należy jasno stwierdzić ogromne szkody wyrządzone przez terroryzm państwowy i oczekuję również, że rząd niemiecki jasno określi, że należy żądać odszkodowania. Również od operatorów. Uważam, że działania ukraińskich i polskich organów rządowych wyrządziły ogromne szkody”.

To zdumiewające nagromadzenie wiadomości w ciągu kilku dni wokół śledztwa, które toczy się od dwóch lat bez dotychczasowych rezultatów, skłoniło niektórych do podejrzeń, że jest to kontrolowana akcja przeciwko Zełenskiemu i część przygotowań społeczeństwa do faktu, że straci poparcie Zachodu i zostanie zastąpiony.

„Dziękuję Ci, Ukraino!”

Reakcje na tę wybuchową wiadomość nie trwały długo i po raz kolejny pokazały, w jakim podzielonym krajobrazie informacyjnym się znajdujemy.

Prym w tej kwestii przejęła niemiecka konserwatywna gazeta FAZ . W artykule , który ukazał się bezpośrednio po „rewelacjach” WSJ , Reinhard Müller wyjaśnił, że rurociąg stanowił uzasadniony cel wojskowy (zgodnie z nagłówkiem); tekst ujmuje to nieco ostrożniej: „można go uznać za uzasadniony cel”. Jego argumenty: rurociąg jest własnością rosyjskiej spółki państwowej i również przyczynił się do agresywnej wojny Moskwy przeciwko Ukrainie. Przytacza także wspólny argument niemieckich komentatorów, którzy są wyraźnie lojalni wobec Ukrainy: w chwili wysadzenia rurociągu nie służył on już dostawom energii Niemiec. To oczywiście nasuwa pytanie: jeśli rurociąg nie służył już dostawom energii dla Niemiec (i Europy), w jaki sposób rurociąg mógł przyczynić się do agresywnej wojny Moskwy? Ale na razie to pomińmy. Do struktury właścicielskiej powrócimy w dalszej części tekstu.

Uważa też, że gdyby taki rozkaz wydał prezydent Ukrainy lub inny dowódca, można by to również uznać za akcję obronną dozwoloną na mocy prawa międzynarodowego. Müller korzystając z okazji, wypowiadając się na temat stromych tez na temat prawa międzynarodowego, aby w równie charakterystyczny sposób uderzyć krytyków niemieckiego rządu na temat jego postawy podczas wojny w Gazie:

Tutaj, plecami do ściany, Ukraina nie daje powodów do obaw w zakresie wyboru celów, traktowania jeńców wojennych, a także ścigania zbrodni wojennych i międzynarodowego nadzoru. W tak ekstremalnych sytuacjach podejście społeczności zachodniej oparte na wartościach sprawdza się. Cel nie uświęca wszystkich środków – dotyczy to także Izraela, który również toczy walkę o przetrwanie. Zaangażowanie w prawa człowieka, nawet w walce z tymi, którzy o nie nie dbają, robi decydującą różnicę. Każdy dalekowzroczny rząd powinien także uznać, że leży to w jego własnym interesie. Tylko ci, którzy walczą pod sztandarem ludzkości, będą mogli na dłuższą metę zawsze żyć w pokoju ze swoimi sąsiadami.

Zatem ponownie, ponieważ może to wprowadzać w błąd, jego stwierdzenie brzmi: Ukraina i Izrael szanują prawa człowieka w przeciwieństwie do swoich przeciwników i w ten sposób walczą pod sztandarem ludzkości, a teraz podejście społeczności zachodniej oparte na wartościach pokazuje swoją wartość poprzez wspieranie ich w tej szlachetnej walce (także przeciwko naszej własnej infrastrukturze przemysłowej), ponieważ (tylko) w ten sposób możemy na dłuższą metę żyć w pokoju z naszymi sąsiadami. Chciałbym przyznać nagrodę za najbardziej absurdalne stwierdzenie panu Müllerowi.

Ale przeczytajcie sami ten artykuł w całości, w którym również stwierdza się, że wszyscy sojusznicy mają obowiązek (!) nieustannego śpieszenia z pomocą najechanej Ukrainie, łącznie z własnymi żołnierzami. Z prawnego punktu widzenia można mówić o „pozycji mniejszości”; Chciałbym użyć mocniejszych słów, ale staram się powstrzymać, żeby nie pogłębiać tutaj podziału.

Kilka dni później FAZ poinformował , że Niemcy ograniczą pomoc wojskową dla Ukrainy i że zgodnie z bieżącym planem budżetowym niemieckiego rządu nie zostaną przyznane żadne nowe pieniądze ze skutkiem natychmiastowym.

To, co początkowo wydawało się możliwą reakcją na doniesienia i ustępstwem wobec dużej części społeczeństwa krytycznej wobec kursu niemieckiego rządu wobec NATO (ze względu na zbliżające się wybory w niektórych krajach niemieckich?), po bliższym przyjrzeniu się okazuje się być mniej za poważną zmianę polityki. W tym roku wszystko pozostanie bez zmian, w przyszłym pomoc wojskowa zostanie zmniejszona o połowę, a w 2027 r. zmniejszy się do niespełna jednej dziesiątej obecnej kwoty. Większość analityków geopolitycznych spodziewa się jednak zakończenia wojny najpóźniej do 2025 roku. A potem, zgodnie z planami Christiana Lindnera, wsparcie nie będzie już pochodzić z budżetu federalnego, ale będzie finansowane z wpływów (odsetek) z zamrożonych przez państwa G7 aktywów rosyjskiego banku centralnego.

Zamieszanie wywołały także komentarze z zagranicy. Na przykład polski premier Donald Tusk skomentował te doniesienia w tweecie:

Do wszystkich twórców i patronów Nord Stream 1 i 2. Jedyne, co musicie dzisiaj zrobić, to przeprosić i zamknąć się.

Tweet stał się wirusowy i do tej pory obejrzano go 2,6 miliona razy, co nie jest zaskakujące, ponieważ był tak prowokacyjny, że wywołał reakcje emocjonalne. Nie powinniśmy więc po prostu milcząco akceptować faktu, że rurociągi zostaną wysadzone; powinniśmy się także wstydzić, że w ogóle je zbudowaliśmy i wspieraliśmy.

Ale to, co wydaje się czystą reklamą wyborczą AfD i nowej partii BSW Sahry Wagenknecht, może mieć również inne podłoże gospodarcze i geopolityczne:

Od początku wojny na Ukrainie jesteśmy zdumieni coraz bardziej agresywną i bojową retoryką wobec Niemiec ze strony naszego sąsiedniego kraju i nie możemy oprzeć się wrażeniu, że nowy ulubieniec USA i Wielkiej Brytanii wreszcie próbuje wrócić z pożyczoną odwagą uderzyć w sąsiedni kraj, który często jest postrzegany jako dominujący.

Ogólnie rzecz biorąc, Polska odgrywa interesującą rolę w całej sprawie gazociągu Nord Stream, której jak dotąd poświęcono niewiele uwagi. Dzieje się tak dlatego, że Polska (a nie tylko Ukraina) utraciła zarówno wpływ/ciśnienie, jak i znaczne przychody z tranzytu w związku z budową i oddaniem do użytku rurociągów , które umożliwiły bezpośrednie dostawy rosyjskiego gazu ziemnego do Niemiec i reszty Europy. Współpracowali także z USA, Danią i Norwegią nad alternatywą dla dostaw gazu z Rosji, a także chcieli wrócić do gry jako kraj tranzytowy dla dostaw gazu z innych krajów pochodzenia do Niemiec i Europy. Dopóki jednak istniał Nord Stream 1, a następnie Nord Stream 2, perspektywy gospodarcze tych planów były słabe . Dziwnym zbiegiem okoliczności, że Baltic Pipe, gazociąg z Danii do Polski, został otwarty 27 września 2022 roku (zaledwie dzień po wysadzeniu gazociągu Nord Stream).

Wróćmy jednak do Niemiec, gdzie inni politycy i dziennikarze dali jasno do zrozumienia, że ​​nawet ewentualny atak terrorystyczny ze strony Ukrainy nie zmieni ich „Nibelungentreue ” – niemieckiego wyrażenia oznaczającego absolutną lojalność . Polityk CDU Roderich Kiesewetter wyjaśnił początkowo w wywiadzie wideo dla Die Welt , że eksploatacja Nord Stream 1 i 2 nie generowała dla Rosji żadnych przychodów, ponieważ w momencie ataku nie przepływał przez nie gaz (zakładam, że znajdują się one dalej od uzasadnić bezpodstawne podejrzenia Rosji jako sprawcy, o czym później).

Być może ma tutaj nadzieję na złe wspomnienie ze strony opinii publicznej, ale myślę, że większość Niemców, którzy studiowali ten temat, dobrze pamięta sytuację z jesieni 2022 roku i doskonale wie, że Rosja odcina dostawy gazu przez Nord Stream 1 dopiero się zatrzymała na krótki czas ze względu na problemy z sankcjami i konserwacją turbin. Mogła to być także próba złagodzenia lub uniknięcia przez Rosję sankcji w zamian za wznowienie dostaw gazu, bądź też próba wymuszenia przez Rosję certyfikacji i otwarcia gazociągu Nord Stream 2, który był wówczas gotowy do użytku chwila .

W każdym razie jasne jest, że Rosja wyraźnie chciała i była w stanie w każdej chwili dostarczać gaz przez Nord Stream 2 i że zostało to zablokowane przez rząd niemiecki ze względów politycznych (słowo kluczowe: procedura certyfikacji) oraz że presja ludności w tym kierunek znacznie wzrósł , zwłaszcza w okresie tuż przed eksplozją (słowo kluczowe: gorąca jesień, pamiętamy).

Pan poseł Kiesewetter pomija tutaj te powiązania, aby wywołać wrażenie, że rurociągi w rzeczywistości nie miały już znaczenia w momencie wybuchu, co niestety – w imię prawdy – twierdzi także wielu innych komentatorów. Podobnie jak w przypadku wielu innych rzeczy w dzisiejszych czasach, chciałbyś zobaczyć neutralnych weryfikatorów faktów, co niestety rzadko się zdarza.

Kiedy pan Kiesewetter stwierdza dalej, że wiele elementów artykułu nie wydaje się zbyt wiarygodnych, nawet się z nim zgadzam, ale potem kilkakrotnie w trakcie wywiadu próbuje on rzucić podejrzenia na Rosję i mówić o „fałszywej fladze”. operacji, choć bez żadnych wskazówek, argumentów i dowodów, więc kto jest teraz teoretykiem spiskowym?

Ponadto dodaje, że żadna niemiecka własność nie została uszkodzona w wyniku ataku na wodach międzynarodowych. Miejsce ataku nie ma oczywiście znaczenia dla stanu własności, ale pan Kiesewetter o tym wie. A Nord Stream 2 rzeczywiście jest własnością Nord Stream 2 AG, będącej w całości własnością Gazpromu, który z kolei jest spółką państwową. Niemcy zainwestowały jednak w Nord Stream 2 około 3,9 miliarda euro w towary i usługi . Natomiast rurociąg Nord Stream 1, który również uległ uszkodzeniu, jest własnością spółki Nord Stream AG, w której jedynie 51 procent należy do Gazpromu za pośrednictwem swojej spółki zależnej Gazprom International Projects North 1 LLC, a pozostałe 49 procent należy do firm niemieckich, holenderskich i Francuskie firmy z sektora infrastruktury energetycznej.

W związku z tym zniszczono zarówno majątek niemiecki, jak i europejski. Co więcej, w prawie cywilnym struktura własności nie jest czynnikiem decydującym o zakwalifikowaniu zniszczenia ważnej infrastruktury energetycznej jako zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, liczy się bowiem to, jak ważne jest to dla niemieckiej gospodarki i ludności, a nie to, kto buduje rurociągi na mocy prawa cywilnego. Oczywiście pan Kiesewetter o tym wie, jest doświadczonym politykiem, który pracuje w zawodzie politycznym od dawna . Na koniec zdanie, które wywołało największe zamieszanie:

Poza tym Ukraina jest atakowana (sic!), bezpieczeństwo Ukrainy, niezależnie od tego, czy ją zniszczyli, czy nie, jest w naszym interesie.

Mówiąc prostym językiem: bezpieczeństwo Ukrainy leży w naszym (tj. Niemczech) interesie, nawet jeśli zagraża to naszemu bezpieczeństwu tak masowym atakiem.

Wreszcie Julian Röpcke, pełnoetatowy redaktor gazety Bild , w wolnym czasie najwyraźniej coś w rodzaju korespondenta wojennego ukraińskiej armii i – jak sam określa – „ultra dostawcy broni”: przesłał swój własny tweet z listopada 2023 r. (tj. wkrótce po ataku) z komentarzem „Z powodu bieżących wydarzeń”, wychwalającym zniszczenie rurociągów:

Aby to jeszcze raz wyjaśnić: jeśli Ukraina zaatakowała Nord Stream: dziękuję bardzo. To rosyjski projekt infrastrukturalny uzależnił nas od ich gazu. Dziękuję bardzo za zakończenie tej zależności, niezależnie od tego, kto to zrobił.

Innymi słowy: „Dziękuję Ci, Ukraino!” (parafraza słynnego tweeta polskiego polityka Radka Sikorskiego, tuż po samym ataku).

Przesuwanie słupków bramkowych

Odpowiedzi ujawniają również ekscytującą zmianę w kategoriach i ocenach wśród przedstawicieli i zwolenników obecnej polityki ukraińskiej rządu Niemiec i UE. Na przykład , kiedy początkowo wysunięto raczej mało prawdopodobną propozycję Rosji jako sprawcy, Ursula von der Leyen powiedziała :

Jakiekolwiek celowe zakłócanie aktywnej europejskiej infrastruktury energetycznej jest niedopuszczalne i wymaga najsilniejszej możliwej reakcji.

Krótko mówiąc, zaraz po ataku było dla wszystkich jasne i przez nikogo nie kwestionowane (być może z wyjątkiem niemieckich Zielonych, ale to tak skrajne stanowisko, że je tutaj pominę), że był to masowy atak terrorystyczny na infrastrukturę energetyczną Rosji, Niemiec, a także Europy, która za pośrednictwem tych rurociągów była zaopatrywana w energię. W dużej mierze nie budziło kontrowersji to, że stanowiło to „casus belli” w prawie międzynarodowym, tj. było równoznaczne z wypowiedzeniem wojny i faktycznie powinno inicjować sprawę obronną NATO na podstawie art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.

Ale to wiadomość z wczoraj. Teraz, gdy istnieją dowody na to, że Ukraina była przynajmniej współwinna tego czynu, jej zwolennicy brzmią zupełnie inaczej: rurociągi były nieistotne (więc dlaczego w ogóle je wysadziono?), zniszczenie było uzasadnione, a Niemcy powinny się wstydzić ich zbudowanie w pierwszej kolejności.

Burza oburzenia

Wiadomości z innych stron wywołały oburzenie. Alice Weidel z niemieckiej prawicowej partii AfD skomentowała tę wiadomość w następujący sposób :

Szkody gospodarcze wyrządzone naszemu krajowi spowodowane wysadzeniem Nordstream rzekomo na rozkaz Zełenskiego – a nie – jak nam powiedziano – Putina – powinny zostać „zafakturowane” na Ukrainę. Należy położyć kres wszelkim „wypłatom pomocy” obciążającym niemieckich podatników.

Sahra Wagenknecht z lewicowego BSW (Bündnis Sahra Wagenknecht lub Sahra Wagenknecht Alliance) napisała :

Gdyby władze niemieckie wiedziały wcześniej o planie ataku na Nord Stream 1 i 2, w niemieckiej polityce mielibyśmy skandal stulecia.

Wielu prywatnych komentatorów było równie zdumionych :

Nikt nie zasługuje na rząd, który pozwala na niszczenie infrastruktury krytycznej z całkowitym spokojem.

Niektórym gniewne komentarze nie wystarczały i chcieli zobaczyć działanie. Na przykład prawnik opozycji Markus Haintz z Kolonii złożył skargę na Kiesewettera do prokuratury w Ellwangen w związku z jego komentarzami na temat wysadzenia rurociągu Nord Stream w wywiadzie dla „Die Welt” .

Śmiech przez łzy

Na szczęście dla duszy nie zabrakło także wielu zabawnych i satyrycznych reakcji. Berliński artysta AI i satyryk Snicklink opublikował ten film .

Ale inne

Co dalej?

Jak dotąd (w chwili pisania tego artykułu) ani jeden przedstawiciel niemieckiego rządu nie udzielił odpowiedzi na śledztwo WSJ ani wywiad z Die Welt, co samo w sobie jest niezrozumiałe. Zakładam, że w weekend odbyło się kilka nadzwyczajnych posiedzeń, podczas których omawiano linię komunikacji i wkrótce możemy spodziewać się oświadczenia. Jesteśmy ciekawi, jak się tutaj zachowują.
Sahra Wagenknecht wzywa obecnie do powołania w niemieckim parlamencie komisji śledczej, która zbada rolę niemieckiego rządu w związku z atakami na rurociąg Nord Stream.

Wydaje się to pilnie potrzebne, ponieważ byłoby to odpowiednie forum do rzucenia światła na wszystkie te kwestie. Ponieważ niezależnie od tego, jak interesujące i czasami zabawne są reakcje i dyskusje w mediach zwykłych i społecznościowych, takiej kwestii stanu nie da się rozwiązać za pomocą inteligencji roju.