Proces polityczny przeciwko działaczowi na rzecz praw obywatelskich dr. Reinerowi Füllmichowi ujawnia motywy i działania skompromitowanego państwa konstytucyjnego. Jawne łamanie prawa i sztuczki prawne mają na celu doprowadzenie do skazania dr. Füllmicha. Uchybienia prokuratury i sędziów są udokumentowane. To samo dotyczy udziału złośliwych osób trzecich. Są one częścią spisku przeciwko śledczemu, który od ponad sześciu miesięcy jest bezprawnie pozbawiony wolności.

Autor: Wolfgang Jeschke

Historia procesu przeciwko działaczowi na rzecz praw obywatelskich dr. Reinerowi Füllmichowi jest imponującym dowodem na erozję rządów prawa w RFN. Od przygotowania aresztowania Füllmicha do ostatniego oświadczenia Sądu Okręgowego w Getyndze pod przewodnictwem sędziego Carstena Schindlera pod koniec kwietnia, przez cały proces przewija się wspólny wątek. Proces wyciska z siebie siódme poty z zamiarem doprowadzenia do skazania prześladowanego za wszelką cenę.
O ile początkowo
wydawało się, że spisek przeciwko działaczowi na rzecz praw obywatelskich jest dziełem prokuratury, Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej i byłych wspólników Füllmicha, o tyle teraz jest jasne, że sąd chce – lub musi – zapewnić bezwarunkowe skazanie oskarżonego.

W trakcie procesu niektórzy obserwatorzy mieli jeszcze nadzieję, że sąd rzeczywiście będzie zainteresowany zbadaniem faktów i wkrótce zda sobie sprawę, że został celowo wprowadzony w błąd przez prokuraturę i skarżących. Jednak oświadczenie sądu z 26.04.2024 r. zniszczyło ostatnią nadzieję na proces zgodny z praworządnością, nawet wśród największych optymistów. Po raz kolejny Schindler i jego wspólnicy skonstruowali nowe oskarżenia przeciwko działaczowi na rzecz praw obywatelskich. Skonstruowany proces zamienia się teraz w prawną farsę.

Twórcy winnych

Thriller Füllmicha: Na początku było kłamstwo

Nawet preludium do prześladowań Füllmicha mogłoby być tematem taniego thrillera. Historia wyglądała tak: młody prokurator Simon Philipp John buduje scenariusz prześladowania z byłymi współpartnerami ofiary. Jej dziurawa historia: Reiner Füllmich nielegalnie przywłaszczył sobie pieniądze i złoto od Komitetu ds. Koronawirusa i chciał ujść mu to na sucho. Fakt, że ani pieniądze, ani złoto nie były w jego nielegalnym posiadaniu, nie miał znaczenia. Aby historia w ogóle nabrała znaczenia, skarżący (zbuntowani adwokaci Justus Hoffmann, Antonia Fischer i Marcel Templin) oraz prokurator musieli oszukać prokuraturę (BKA) i sądy – lub z nimi współpracować.

Groteskowa sztuka została zainicjowana przez Viviane Fischer, asesorkę Füllmicha w Komitecie ds. Koronawirusa, która z kolei jest głównie odpowiedzialna za prześladowania Füllmicha. Podstępnie wyrzuciła z niego szefa Komitetu ds. Koronawirusa 2 września 2022 r. Podczas gdy Füllmich uwierzyła, że nie było żadnego posiedzenia komisji, wykorzystała rzeczywiste spotkanie do publicznej egzekucji Füllmicha. Od tego dnia Fischer toczy prywatną wojnę ze swoim mentorem i robi wszystko, co w jej mocy, aby wsadzić go za kratki. Jako partnerka skarżących odgrywa najbardziej niechlubną rolę w tym spisku przeciwko czołowej postaci międzynarodowego wywiadu.

Przesłanki oskarżenia

Aby w ogóle postawić dr. Füllmicha w stan oskarżenia, prokuratura musiała wykazać się pewnymi konstrukcjami i kłamstwami. W końcu musiała wystąpić o nakaz aresztowania. Tutaj prokurator John i prawnicy renegatów wykazali się kreatywnością. W celu wykazania niezgodności z prawem zachowania Füllmicha twierdzili oni, po prostu pomijając istotne informacje, że Füllmich nigdy nie powinien był rozporządzać funduszami komitetu. W ten sposób złośliwie zataili fakt, że wszyscy dyrektorzy zarządzający akcjonariuszami zostali zwolnieni z ograniczeń określonych w § 181 niemieckiego kodeksu cywilnego (BGB) w drodze uchwały wspólników. Zabezpieczając fundusze komitetu, Füllmich działał zatem zawsze zgodnie z prawem w ramach przyznanych mu uprawnień.

Ponad 6 miesięcy niewinny w areszcie: znany na całym świecie działacz na rzecz praw obywatelskich dr Reiner Füllmich. Zdjęcie: Swen Pförtner/dpa

Nielegalny układ: prokurator i współprokuratorzy współpracują ze sobą

Prokurator Simon Philipp John i adwokaci-renegaci skonstruowali sprawę Füllmicha w ścisłej koordynacji ze sobą. Charakter współpracy między prokuraturą a stronami zaangażowanymi w spór cywilnoprawny jest już niezwykły. Antonia Fischer przekazała całą korespondencję negocjacyjną między partnerami Komitetu ds. Koronawirusa prokuratorowi Johnowi i utrzymywała z nim osobiste relacje w tej rozmowie.

Mało tego: dyskutowano ze sobą o możliwościach ścigania i uwięzienia Füllmicha. Stało się to w czasie, gdy trwały jeszcze negocjacje między Füllmich a pozostałymi członkami komitetu w sprawie spłaty pożyczki. W trakcie procesu Antonia Fischer przyznała, że nigdy nie była zainteresowana wynikiem negocjacji. Zawsze chciała wsadzić Füllmicha do więzienia. Inny główny wspólnik w spisku Füllmicha: Justus P. Hoffman, wyraził podobne odczucia. W ten sposób adwokaci-renegaci w porozumieniu z prokuraturą uniemożliwili zawarcie porozumienia, aby móc podtrzymać zarzut uchybienia Füllmicha.

Füllmich poczynił już pierwsze kroki w kierunku repatriacji zabezpieczonych środków zgodnie z umową. Katastrofą byłoby jednak upragnione uwięzienie i wyeliminowanie działacza na rzecz praw obywatelskich, gdyby porozumienie zostało zrealizowane. Na przykład prawnik i promotor doktoratu Justusa P. Hoffmanna, prof. Martin Schwab, miał otrzymać pełnomocnictwo do udostępnienia komisji zabezpieczonego złota – ze wspólnym podpisem Viviane Fischer. Jednak Schwab odrzucił tę propozycję. Można tylko spekulować na temat przyczyn.

Wspólnie zaplanowane działania prokuratury i adwokatów-renegatów

Nie wszystkie szczegóły porozumień między prokuratorem Johnem a jego wspólnikami zostały udokumentowane. Konstrukcja prześladowań dr Füllmicha była w dużej mierze tajna, a więc również formalnie nielegalna. John nie nagrywał umów i rozmów telefonicznych ani nie nagrywał. Kolejne bezprawne zachowanie prokuratora. Dostępne dowody są jednak wystarczające, aby udowodnić, że sprawa została tu skonstruowana, a nielegalne porwanie dr Füllmicha z Meksyku zostało przygotowane wspólnie.

Federalny Urząd Policji Kryminalnej uprowadził dr Reinera Füllmicha

W trakcie uprowadzenia działacza na rzecz praw obywatelskich ujawniono również współudział Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej w nielegalnej akcji. Prokuratura i adwokaci-renegaci zastawili pułapkę na Reinera Füllmicha. Miał zostać zwabiony do niemieckiego konsulatu w Tijuanie pod pretekstem, że wciąż brakuje podpisu na dokumencie. Późniejsze aresztowanie przez władze meksykańskie koordynowało Biuro Oddziału BKA. Wynika to z komunikacji serwisu.

Pod pretekstem złamania przepisów wizowych Füllmich został aresztowany przez swoich meksykańskich „kolegów”, załadowany na pokład samolotu lecącego do Niemiec Zachodnich i tam aresztowany zgodnie z planem. Zgodnie z ustaleniami Reiner Füllmich nie miał możliwości odwołania się od decyzji o deportacji. O tym, że „przestępstwo wizowe” było również częścią budowy i nielegalnej przysługi, świadczy fakt, że żona dr. Füllmicha nie została wydalona z kraju w takiej samej sytuacji jak jej mąż. Zawsze chodziło tylko o nielegalne uprowadzenie Füllmicha do RFN, aby tam przeprowadzić sfingowany proces.

Federalny Urząd Policji Kryminalnej i śmieszne „zaprzeczenie”

Udział BKA w porwaniu działacza na rzecz praw obywatelskich został udowodniony. Wynika to z komunikacji pomiędzy BKA a prokuraturą. Ale BKA pojawia się również w innym miejscu tego dziwacznego artykułu: współprawnik dr Füllmicha, obrońca z Kolonii Christof Miseré, ujawnił informacje (patrz tutaj: Spisek Füllmicha), które mogłyby opisywać działalność służb (BKA, BND i/lub Urzędu Ochrony Konstytucji). Opisuje on pracę Füllmicha i określa cel, jakim jest uniemożliwienie mu dalszego działania publicznego, a nawet sprawowania funkcji publicznych.

W celu sprawdzenia „prawdziwości” dossier prokuratura przesłuchała Federalny Urząd Policji Kryminalnej. Oczywiście nikt poważnie nie oczekuje od władz, że potwierdzi, iż uczestniczy w nielegalnym prześladowaniu dysydentów politycznych i że jest instrumentalnie wykorzystywany przeciwko śledztwu. Wręcz przeciwnie, należałoby się tu spodziewać wyraźnego zaprzeczenia. W tym sensie: Niniejszy artykuł i jego treść nie pochodzą w całości ani w części z naszego autorytetu. To byłoby zaprzeczenie. Odpowiedź urzędu jest jednak inna: „Jest więc bardzo mało prawdopodobne, aby był to dokument napisany w BKA”.

Zdjęcie: Jonas Güttler/dpa/Alamy Live News

Dr Christof Miseré: „Jako prokurator pytam władze, czy trzymają zwłoki w piwnicy i otrzymuję odpowiedź, że jest to raczej mało prawdopodobne, ponieważ zwłoki są tradycyjnie chowane na strychu historii”.

Niezależnie od stopnia zaangażowania Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej w prześladowanie działacza na rzecz praw obywatelskich, jego udział w porwaniu Füllmicha jest potwierdzony niniejszym komunikatem. W ten sposób BKA zrezygnowało z konstytucyjnej drogi do zatrzymania dr. Füllmicha w ramach obowiązujących na całym świecie procedur ekstradycyjnych. Miałoby się to odbyć poprzez złożenie wniosku o wydanie międzynarodowego nakazu aresztowania i współpracę z Interpolem. BKA doskonale zdaje sobie sprawę z przebiegu postępowania. Jednak sfabrykowane oskarżenia nigdy nie byłyby wystarczające do międzynarodowego oskarżenia. Jedynym wyjściem, jakie nam pozostało, było nielegalne porwanie skoordynowane z władzami meksykańskimi.

Metamorfoza oskarżeń – skazanie za wszelką cenę

Po tym, jak stało się jasne, że Reiner Füllmich jest zwolniony z ograniczeń § 181 BGB, można było ustalić, że pierwotne oskarżenie nie utrzymało się i że nie było tu żadnych bezprawnych rozporządzeń. Postępowanie zostałoby umorzone, a udziałowcy mogliby kontynuować negocjacje, przerwane przez porwanie, w celu ustalenia, kiedy i w jaki sposób kwoty pożyczki chronione przed dostępem państwa powinny zostać przekazane z powrotem do jednej ze spółek Komitetu ds. Koronawirusa. Ze względu na celowe wprowadzenie w błąd przez prokuraturę i jej wspólników sąd błędnie przyjął w okresie od września 2022 r. do listopada 2023 r., że Füllmich może być już oskarżony o popełnienie przestępstwa wyłącznie z powodu rzekomego braku wyłączenia z § 181 niemieckiego kodeksu cywilnego.

W sądzie adwokat Füllmicha, Katja Wörmer, przedstawiła w kontekście wniosku: „W tym czasie – najprawdopodobniej celowo, w celu umyślnego obciążenia oskarżonego i zapewnienia wszczęcia śledztwa karnego – nie została przedłożona pierwsza uchwała wspólników, która potwierdza zwolnienie z § 181 BGB i wyłączne zarządzanie wszystkimi akcjonariuszami”.

Sędzia na złej drodze

Dla sądu, któremu przewodniczył Carsten Schindler, sztuczki i oszustwa, które doprowadziły do powstania sprawy, nie odgrywają żadnej roli. Chociaż prokuratura i jej wspólnicy oszukali sąd na kilka sposobów, chociaż starszy prokurator dr Kutzner nie był nawet w stanie poprawnie odczytać korespondencji e-mailowej między dr Füllmich a Viviane Fischer, nie mówiąc już o jej dokładnym odtworzeniu, sędzia najwyraźniej poszedł swoją drogą, nie irytując się tymi fatalnymi błędami. Lubi grać na klawiaturze arbitralności i ignoruje wszelkie wnioski i dowody, jakby zlecono mu doprowadzenie do skazania działacza na rzecz praw obywatelskich za wszelką cenę.

Zdjęcie: Swen Pförtner/dpa

Carsten Schindler prowadzi postępowanie przeciwko działaczowi na rzecz praw obywatelskich dr. Reinerowi Füllmichowi. Podczas gdy prawnik początkowo sprawiał wrażenie, że jest zainteresowany procesem opartym na rządach prawa, jego ostatnia „sztuczka” (cytat z prawnika dr C. Miseré) wstrząsnęła obserwatorami procesu, międzynarodowymi działaczami na rzecz praw człowieka i prawnikami. Nazwisko Schindlera zostanie zapamiętane w przyszłości w związku z jedną z najciekawszych spraw w historii niemieckiego prawa: kiedy Republika Federalna Niemiec nielegalnie porwała działacza na rzecz praw obywatelskich z Meksyku, aby dać mu sfabrykowany proces.

Kiedy więc na podstawie uchwał wspólników można było udowodnić, że Füllmich miał skuteczne wyłączne prawo do reprezentacji, sąd szukał nowych sposobów obciążania osoby prześladowanej. Adwokat Füllmicha, Katja Wörmer, skomentowała: „Kiedy ta argumentacja została odrzucona, uzasadnienie postępowania karnego zostało bezceremonialnie zinterpretowane przez sąd okręgowy jako nadużycie władzy reprezentacyjnej”.

Oznacza to nic innego, jak to, że: Po pierwsze, sąd stwierdził, że osoba prześladowana nie była uprawniona do wydawania swoich rozporządzeń. Kiedy okazało się, że jednak był, sąd zmienił zdanie i stwierdził: Miał prawo, ale nadużył władzy reprezentacyjnej.

Druga sztuczka również się nie udaje

Jednak przesłuchanie świadków przez adwokat Katję Wörmer i samych oskarżonych szybko pokazało, że nie doszło tu do nadużycia władzy reprezentacyjnej. Nawet jego byli udziałowcy z Komitetu ds. Koronawirusa potwierdzili oświadczenia dr Füllmicha. Füllmich i Viviane Fischer chcieli chronić fundusze komitetu przed ewentualnym dostępem państwa lub utrudnić ten dostęp. Darowizny musiały zniknąć z rachunków bieżących. Zbyt często państwo zamrażało fundusze krytyków.

Viviane Fischer i Reiner Füllmich zrobili dwa kroki: z jednej strony kupili złoto, które mogło zachować swoją wartość nawet w obliczu ewentualnego kryzysu gospodarczego. Z drugiej strony, Fischer i Füllmich przenieśli fundusze z komitetu do sfery prywatnej obu za pomocą pożyczek. Pożyczki zostały wykazane w dokumentach księgowych i uzgodnione w umowie. Zaangażowane strony uzgodniły, że kwoty pożyczek powinny zostać zwrócone komisji. Były to konwencjonalne umowy kredytu osobistego na czas określony.

Adwokat Katja Wörmer i dr Reiner Füllmich. Zdjęcie: Swen Pförtner/dpa

Głupi bieg? Nie ma sprawy.

Tak więc drugi akt oskarżenia, wspierany przez sędziego Carstena Schindlera, również rozbił się w obliczu rzeczywistości. Można udowodnić, że środki zostały przekazane w drodze umów pożyczki i miały zostać spłacone na koniec okresu kredytowania. Zainteresowane osoby były uprawnione do wypłaty i otrzymania kwot pożyczki na podstawie ustaleń umownych i udokumentowały tę procedurę na piśmie. Wszystkie umowy kredytowe zostały podpisane przez obu wspólników. W związku z tym po prostu przyjęli rozporządzenia i ich treść prawną. Nie ulegało zatem wątpliwości, że mamy tu do czynienia z ważnie zawartymi umowami kredytowymi. Wszyscy byli co do tego zgodni – dlatego spór między wspólnikami dotyczył także tego, kiedy i w jaki sposób należy spłacać pożyczki, a nie czy. W przypadku dr. Füllmicha miało się to odbyć po sprzedaży jego prywatnego majątku. Zapewniał o tym od samego początku.

Fakt, że kwoty pożyczki nie mogły zostać spłacone przez dr. Füllmicha, wynikał z równie nielegalnej konstrukcji. We współpracy z notariuszem, który poświadczył notarialnie sprzedaż nieruchomości rodziny Füllmich, jak na ironię, jeden ze skarżących, Marcel Templin, w porozumieniu z innymi wspólnikami (Justusem P. Hoffmannem i Antonią Fischer), przejął znaczną część dochodów ze sprzedaży nieruchomości bez wystarczających podstaw prawnych. Jak na ironię, prokuratura zablokowała konta Füllmichów, ale nie zajęła nielegalnie zebranej części wpływów ze sprzedaży w Templinie. Wygląda na to, że do tej pory nie wszczęto żadnego śledztwa przeciwko Marcelowi Templinowi. Obecnie podejrzewa się go o to, że był pracownikiem władz w celu zapewnienia ścigania działacza na rzecz praw obywatelskich Füllmicha w ich imieniu i uniemożliwienia mu spłaty uzgodnionych pożyczek.

Arsenał wypaczeń sprawiedliwości jest duży.

Po tym, jak prokuraturze nie udało się uzasadnić zarzutów wobec dr. Füllmicha, pomimo wszystkich nielegalnych machinacji i obiektywnych przeinaczeń, sąd przyszedł z pomocą prokuratorowi. Było to zaskoczeniem dla obrony i oskarżonego: uzgodnione umowy pożyczki, które były zamierzone, opisane i ocenione jako takie przez wszystkie zaangażowane strony, nagle – po kilku tygodniach procesu – zostały po prostu zreinterpretowane przez sąd.

Sąd konstruuje teraz „stosunek powierniczy”, aby zapewnić skazanie dr. Füllmicha. W instrukcjach odczytanych przez przewodniczącego składu sędziowskiego Carstena Schindlera, sąd woli teraz założyć, że „powiernicze przechowywanie środków w taki sposób, aby środki te były przez cały czas dostępne dla poprzedniej firmy na rachunkach bankowych”. Sąd powołuje się przy tym wyłącznie na zeznania Viviane Fischer, która również jest w służbie prokuratury.

Dzięki tej kreatywnej wolcie Schindler osiąga dwie rzeczy. Po pierwsze, Viviane Fischer zostaje uwolniona od domniemanego wcześniej współudziału w ramach wspólnej akcji z Reinerem Füllmichem. Oznacza to, że jeden z uczestników prześladowań działacza na rzecz praw obywatelskich zostaje usunięty z centrum prześladowań. Jednocześnie sąd chce teraz spróbować naprawić szkodę z tytułu naruszenia obowiązku zarządzania majątkiem. Zastanówmy się: Do tej pory pytanie brzmiało, czy uzgodnione pożyczki mogły zostać spłacone przez Füllmicha i czy miał taki zamiar. Z uwagi na to, że na oba pytania należy udzielić odpowiedzi twierdzącej na podstawie ustalenia okoliczności faktycznych i przesłuchania świadków, nie można zakładać szkody ani po stronie spółek wchodzących w skład komisji, ani po stronie wspólników.

Zdaniem sądu arbitralne założenie stosunku powierniczego powinno umożliwiać skonstruowanie przestępstwa. Schindler skomentował: „Oskarżony już wcześniej naruszył swój obowiązek dbania o swój majątek, przelewając sumy pieniędzy z poprzedniej firmy na swoje prywatne konto w sposób, w jaki to zrobił”.

Zgodnie z tą szaloną konstrukcją nie miałoby już znaczenia, że Füllmich chciał spłacić pożyczkę i zrobiłby to – szkoda polegałaby już na skonstruowanym naruszeniu obowiązku powierniczego, które Schindler i jego towarzysze i/lub klienci wymyślili tutaj. Pomimo dramatycznej zmiany, jaką wnosi do procesu, zawiadomienie sądu wywołuje gorzkie rozbawienie wśród prawników i działaczy na rzecz praw człowieka. Przewodniczący składu sędziowskiego Carsten Schindler wyjaśnia: „Argumentacja oskarżonego, że „zaparkował” pieniądze w swojej nieruchomości i że było to w interesie poprzedniej spółki, ponieważ rachunek bankowy mógł zostać zajęty łatwiej niż majątek nieruchomościowy dzięki arbitralnym środkom państwa, jest pod wieloma względami błędna. Z jednej strony ochrona sądowa przed bezprawnymi środkami jest zawsze możliwa, a w ramach Ustawy Zasadniczej to nie oskarżony ani pani Viviane Fischer, ale tylko sądy za to odpowiedzialne mają jurysdykcję do decydowania, co jest niezgodne z prawem, a co nie.

W ostatnich latach porwany system prawny RFN został wystawiony na ciężką próbę. Aż do politycznie obsadzonego szczytu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z przewodniczącym CDU i przyjacielem Merkel Stefanem Harbarthem, który umożliwił wszystkie nielegalne działania i niekonstytucyjne ograniczenia praw podstawowych, a także zniesienie parlamentaryzmu w RFN, wydano wyroki, które nie mają charakteru konstytucyjnego pod każdym względem. Do dziś niesprawiedliwy system karze ludzi, którzy stają w obronie praw człowieka, wolności, zdrowia i przestrzegania praw podstawowych w Niemczech.

A teraz sędzia w procesie politycznym opartym na nielegalnych machinacjach aparatu państwowego (porwania z zagranicy, fałszowanie lub defraudacja dowodów, nielegalna nieudokumentowana zmowa prokuratury ze wspólnikami itp.) wskazuje, że „tylko właściwe sądy muszą rozstrzygać, co jest nielegalne”. Nawet przed sędziami takimi jak Schindler, rezerwy komisji musiały zostać zabezpieczone. Można też dyskutować o zakresie Ustawy Zasadniczej.

Adwokat dr Christof Miseré w swoim wniosku o zawieszenie w czynnościach służbowych wypowiada się jasno na temat wskazań sądu:

Ta nowa, niemal absurdalna konstrukcja dokumentuje również, że naszym zdaniem niniejsza sprawa nie opiera się na obiektywnie określonych standardach prawa, ale na ostatecznym celu, jakim jest skazanie oskarżonego dr. Füllmicha jako przeciwnika politycznego za wszelką cenę, a więc upolityczniony proces, na który wpływ mają polityczne wytyczne i konstrukty różnych aktorów. Chociaż już w momencie objęcia mandatu zdawałem sobie sprawę, że jest to mniej lub bardziej proces polityczny, który obejmuje również nieporównywalne z niczym pojmanie oskarżonego w Meksyku, nie mogłem sobie wyobrazić nie do obrony konstrukcji prawnych, za pomocą których ten ostateczny cel był teraz ponownie sądzony.

Dr Miseré: „Gra jeszcze się nie skończyła!”

Obrońca dr Miseré pozostaje optymistą. Dla niego zachowanie sądu jest zarozumiałym wypaczeniem sprawiedliwości. „Do sądu nie należy dokonywanie prawnie wiążących – a następnie – ustaleń dotyczących umowy podlegającej autonomii prywatnej – w tym przypadku ważnie zawartej i zamierzonej umowy pożyczki – i – co tu dodano – zastąpienie jej inną konstrukcją ustaloną przez sąd. Było to możliwe tylko wtedy, gdy coś zostało zadeklarowane jako pożyczka, ale spłata kwoty pożyczki nie była w ogóle zamierzona. Bo wtedy w ogóle nie ma kredytu, skoro podarowanie kwoty kredytu i spłata tej kwoty kredytu są elementami konstytutywnymi pożyczki.

A fortiori sąd nie może interpretować zawsze wyrażanej przez pozwanego opinii dr. Füllmicha, że jest to pożyczka, którą musi spłacić i że wykorzysta ją również na cele prywatne, w ten sposób, że rzeczywiście chciał zawrzeć umowę powierniczą. Po prostu tego nie chciał!

Późniejsze zignorowanie nawet osobistego pomysłu oskarżonego, a następnie zastąpienie jego zamiaru związania kontraktu nieuzgodnioną konstrukcją – a mianowicie umową powierniczą – a następnie skazanie go na podstawie reinterpretacji jego jasno wyrażonej idei jest arbitralnym wypaczeniem sprawiedliwości par excellence i rażąco zaprzecza uczciwemu procesowi.

Adwokat Katja Wörmer: Oskarżony i tak powinien zostać skazany na karę pozbawienia wolności.

Adwokat Füllmicha, Katja Wörmer, również wyraża się bardzo jasno w swoim wniosku o zawieszenie w czynnościach służbowych złożonym w sądzie: „Staje się więcej niż jasne, że izba zamierza skazać oskarżonego na dobre i na złe za wszelką cenę. Informacje prawne sprawiają niemal wrażenie, że oskarżony został już skazany w oczach izby, a zamierzony wyrok jest już tak dobry, jak gotowy zapisany w szufladzie biurka”.

„Izba wyraźnie zakłada bowiem, że przeprowadzenie dowodu może zostać zakończone i nie trzeba już przesłuchiwać kolejnych świadków. Jednak w dniach 24 i 25.04.24 r. niżej podpisany został pilnie poproszony przez przewodniczącego składu sędziowskiego o zgłoszenie ewentualnych kolizji terminów na miesiące maj i czerwiec, ponieważ miały zostać wyznaczone kolejne rozprawy. Dopiero dzień później, w dniu 26.04.24 r., Izba niespodziewanie przesyła przed rozprawą główną informację prawną, która została odczytana dopiero w dniu 03.05.24 r., co jest właściwie przewidywaną oceną materiału dowodowego, który ma zostać uwzględniony w uzasadnieniu wyroku w tej formie. Wyrok najwyraźniej został już napisany.

Oskarżony i tak powinien zostać skazany na karę pozbawienia wolności”.