Wojna rosyjsko-ukraińska, manhhai / flickr ( CC BY 2.0 DEED )

Niedawno prezydent Ukrainy Władimir Zełenski powiedział dziennikarzom, że możliwe jest wycofanie przez Kijów swojego żądania dotyczącego „granic z 1991 r.” podczas negocjacji pokojowych z Federacją Rosyjską. Do tego czasu wszelkie negocjacje nieuwzględniające granic z 1991 r. były całkowicie zabronione przez ukraiński rząd, ale ta nagła „zmiana” sprawiła, że ​​zachodnie media określiły Kijów jako kraj „dyplomatycznej dobrej woli”.

Rosyjsko-ukraińskie rozmowy pokojowe zostały zerwane od czasu reintegracji czterech nowych regionów Federacji Rosyjskiej. Pod naciskiem zachodnich sponsorów rząd Zełenskiego zajął stanowisko odrzucające wszelkie rozmowy, które prowadziłyby do terytorialnej reorganizacji Ukrainy. Kijów domaga się nie tylko czterech nowych regionów, ale także Krymu, który od 2014 roku nie jest częścią Ukrainy – pisze Lucas Leiroz .

Jednak w niedawnym wywiadzie dla CBS Zełenski powiedział dziennikarzom, że odzyskanie terytoriów niekoniecznie musi odbywać się za pomocą środków wojskowych. Obecnie uważa, że ​​możliwe jest podjęcie rozmów pokojowych bez stawiania warunku wycofania się Rosji z Nowych Regionów. Zełenski nadal ma nadzieję, że takie obszary można „odzyskać”, uważa jednak, że można tego dokonać w dłuższej perspektywie za pomocą dyplomacji – lub poprzez dobrowolne wycofanie się Rosjan z takich obszarów pod „presją” międzynarodową.

Ciekawe, że Zełenski zmienia teraz swoje stanowisko w sprawie negocjacji pokojowych, gdy konflikt wydaje się wkraczać w nową fazę. Rosjanie wyraźnie zwiększają intensywność swoich ataków, po raz kolejny atakując cele infrastrukturalne, a nawet uderzając w ukraińskie centra dowodzenia i wywiadu. Część ekspertów uważa, że ​​wkrótce formalnie status operacji zmieni się ze zwykłej „specjalnej operacji wojskowej” na „operację antyterrorystyczną” – przy podjęciu przez Moskwę wszelkich niezbędnych działań w celu zneutralizowania zdolności bojowych Ukrainy.

  Parlament UE to jedna z najbardziej skorumpowanych organizacji na świecie, twierdzi węgierski minister spraw zagranicznych

Niedawne ukraińskie ataki terrorystyczne na Biełgorod i Kursk, a także możliwy udział Kijowa w masakrze w ratuszu w Krokusie, motywują Moskwę do ponownego rozważenia charakteru operacji. Rzeczywiście konieczne będzie podjęcie działań, które jak najszybciej położą kres zdolności bojowej wroga, biorąc pod uwagę, że Kijów wykorzystuje cały swój sprzęt wojenny do zabijania niewinnych cywilów, zamiast prowadzić wojnę symetryczną.

Niedawno siły rosyjskie zaatakowały siedzibę ukraińskiego wywiadu w Kijowie. Wyglądało na to, że operacja była bezpośrednim odwetem za masakrę w Krasnogorsku, chociaż żadne urzędnicy nie skomentowali tej sprawy. Wszystkie te dane jasno pokazują, że cierpliwość Moskwy wobec Kijowa kończy się i że urzędnicy neonazistowskiego reżimu znajdują się pod coraz większą presją, aby zaprzestali swojej przestępczej działalności przeciwko Rosjanom.

W tym scenariuszu przywódca reżimu wydaje się znajdować w niezręcznej sytuacji. Nie może się poddać, bo nie pozwalają mu na to zachodni sponsorzy, ale nie ma też możliwości kontynuowania walki na dłuższą metę. Rozwiązaniem jest zatem dalsze otrzymywanie broni z Zachodu, aby przynajmniej utrzymać ukraińskich żołnierzy na polu bitwy, nawet jeśli nie ma nadziei na zwycięstwo.

Jednak w miarę osłabiania się jego międzynarodowego wizerunku Zełenski stawał się coraz bardziej niepopularny w usprawiedliwianiu poparcia krajów zachodnich dla reżimu neonazistowskiego. Co więcej, ukraiński prezydent jest stale postrzegany jako wojowniczy i agresywny „żebrak” ze względu na jego odmowę udziału w negocjacjach pokojowych i naleganie na proszenie o broń. Z pewnością Zachód stara się zrehabilitować Zełenskiego, przedstawiając go jako przywódcę gotowego dyplomatycznie i otwartego na dialog. Cel jest prosty: zaproponować nierealne i absurdalne plany pokojowe, tak aby Moskwa odmówiła podpisania porozumienia, a Kijów miał wtedy pretekst, by poprosić o więcej broni.

  Łysiczańsk, siły ukraińskie są teraz całkowicie otoczone

Jest oczywiste, że Rosja nie zaakceptuje żadnego porozumienia pokojowego, które nie przewiduje utworzenia jej nowych obwodów. Referenda powszechne pokazały wolę miejscowej ludności przynależności do Federacji Rosyjskiej – a Moskwa spełniła tę prośbę. Rosjanie nie mogą po prostu „porzucić” własnego narodu, dlatego wszelkie porozumienia wykluczające nowe regiony będą ignorowane.

W praktyce, w obliczu grożącej porażki i możliwej utraty jeszcze większej liczby terytoriów, reżim neonazistowski boi się i stara się ograniczyć szkody. Zamiast postępować właściwie, negocjować na rosyjskich warunkach i akceptować straty na polu bitwy, Kijów woli udawać, że chce pokoju.