Co najmniej 12 osób zmarło w Matamoros w Meksyku po zarażeniu się śmiertelną infekcją grzybiczą podczas zabiegów kosmetycznych na piersiach i pośladkach.

Ludzie ulegli śmiertelnemu zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych, podczas którego po operacji grzyb przedarł się przez naczynia krwionośne i zaatakował mózgi. Wszystkie na krótko przed śmiercią przeszły implanty piersi lub powiększenie pośladków, pisze Ethan Huff .

Ogółem epidemia dotknęła około 24 osób, a pozostałe 12 przypadków miało miejsce w Stanach Zjednoczonych, w tym w Teksasie. Okazuje się, że zakażony zastrzyk wprowadził grzyb do kręgosłupa.

„Ostatecznie zaobserwowaliśmy, że grzyb ten dosłownie zjada naczynia krwionośne, a także powoduje krzepnięcie” – powiedział dr. Louis Ostrosky z UTHealth Houston w oświadczeniu dla mediów.

Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych to rodzaj infekcji, która wpływa na tkankę ochronną otaczającą mózg i rdzeń kręgowy. Może powodować śmiertelną sepsę i trwałe uszkodzenie mózgu. Zwykle dotyka niemowlęta, małe dzieci, nastolatki i młodych dorosłych.

Objawy zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych obejmują gorączkę, ból głowy, wysypkę, sztywność karku, wrażliwość na jasne światło, senność, drgawki oraz ogólne złe samopoczucie i chorobę.

Wzrost turystyki medycznej

W przypadku tej epidemii wszystkie zakażenia wystąpiły u „młodych, poza tym zdrowych pacjentów”, którzy podróżowali ze Stanów Zjednoczonych do dwóch różnych klinik w Tamaulipas, a także do innych części Meksyku w ramach „turystyki medycznej”, co oznacza, że ​​udali się do Meksyku w celu leczenia, które prawdopodobnie jest tam dużo taniej.

W każdym przypadku zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych pacjent otrzymał znieczulenie zewnątrzoponowe – lek przeciwbólowy do wstrzykiwania podawany przed operacją. Wszystkie przypadki miały miejsce w okresie od stycznia do maja ubiegłego roku.

  5 sposobów, w jakie oszukują Cię, abyś przyjął „szczepionkę” na Covida

Dziewięciu z 12 pacjentów, czyli 69 procent, ostatecznie zmarło z powodu zakażenia zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych, które wystąpiło po operacji.

Chociaż taki wybuch jest niezwykły, jest mało prawdopodobne, aby był ostatnim spowodowanym podaniem znieczulenia zewnątrzoponowego podczas turystyki medycznej.

„Prawdopodobnie nie jest to nasza ostatnia epidemia pleśni” – powiedział dr. Ostroski.

Ponieważ dla większości ludzi opieka medyczna jest nieosiągalna, coraz popularniejsze staje się dla Amerykanów podróżowanie do Meksyku i innych krajów, takich jak Turcja i Tajlandia, gdzie te same procedury oferowane są za znacznie mniejsze pieniądze.

Turystyka medyczna do Meksyku jest również popularna wśród Amerykanów poszukujących alternatywnych metod leczenia chorób, takich jak rak, które nie są legalnie dostępne w USA ze względu na ograniczenia Agencji ds. Żywności i Leków (FDA).

Według badań opublikowanych w New England Journal of Medicine (NEJM) ostatnią epidemię zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych wywołał grzyb o nazwie Fusarim solani. U każdego chorego pacjenta objawy wystąpiły średnio około 39 dni po operacji.

„Najważniejsze w przypadku każdej formy operacji jest bezpieczeństwo” – mówi prof. Omar Khan, konsultant chirurga bariatrycznego w szpitalu Ashtead w Surrey w Wielkiej Brytanii.

„W przypadku pacjentów wyjeżdżających za granicę w celu przeprowadzenia operacji odchudzającej mogą pojawić się prawdziwe pytania dotyczące jakości oceny przedoperacyjnej i braku opieki pooperacyjnej zapewnionej tym pacjentom”.

Khan twierdzi, że większość powikłań występuje około dwóch tygodni po operacji, w przypadku operacji bajpasu żołądka – kolejnej procedury, na którą pacjenci z krajów „pierwszego świata”, takich jak Wielka Brytania, często wyjeżdżają za granicę, aby zaoszczędzić pieniądze.

  Aby osoby zaszczepione zachowały paszport szczepionki, może być wymagana trzecia, czwarta i piąta dawka szczepionki przeciwko Covid-19 

„Każdy, kto przeszedł operację, powinien mieć możliwość obserwacji i leczenia przez chirurga, zwłaszcza w przypadku powikłań” – ostrzega Khan. „Nie tylko to, ale ci pacjenci potrzebują również długoterminowej obserwacji i kogoś, kto koordynuje ich opiekę w dłuższej perspektywie – tego wszystkiego brakuje pacjentom poddawanym operacji za granicą”.