W grudniu 2016 roku George Michael zmarł w wieku zaledwie 53 lat z powodu powikłań niewydolności serca. Oprócz rodziny i przyjaciół, tysiące fanów płakało również nad śmiercią legendy popu, która znana była z piosenek takich jak „John and Elvis are Dead”, „One More Try” czy nawet tej pod nazwą zespołu Wham! „Last Christmas” jest znany. Siedem i pół roku później znów wyrusza w trasę koncertową – w formie hologramu.

Sugestia pochodzi od jego najlepszej przyjaciółki i byłej koleżanki z zespołu Wham!, Shirlie Kemp. Ponadto wokalistka Helen „Pepsi” DeMacque-Crockett jest również entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu.

Nie pierwszy pokaz hologramów

Nie byłby to pierwszy koncert tego rodzaju: szwedzki zespół popowy ABBA rozgrzał swoich fanów w zeszłym roku w Queen Elizabeth Olympic Park w Londynie – ale Agnetha Fältskog (70), Björn Ulvaeus (75), Benny Andersson (74) i Anni-Frid „Frida” Lyngstad (75) żyją. Przedstawienie martwego człowieka wywołuje niezgodę w sieci.

Sieć jest podzielona

„Tak, proszę! Jestem w pierwszym rzędzie!” – pisze entuzjastyczny użytkownik na Instagramie. George Michael jest legendą, jestem wielkim fanem, ale ten pomysł jest. Niech umarli odpoczną” – napisał jeden z użytkowników na Twitterze. „To lekceważące! Ponadto hologram nigdy nie mógłby nawet zbliżyć się do zastąpienia wielkiego George’a Michaela” – dodaje inny użytkownik.