Policjanci są zmuszeni oszczędzać, bo już pod koniec maja zużyli 40 proc. rocznego limitu energii, o czym poinformował w specjalnym piśmie wiceszef komendy wojewódzkiej. W związku z tym komendant miejski policji z Bydgoszczy nakazał swoim podwładnym zaciśnięcie pasa.

Jak podaje RMF FM, komendant wzywa do „racjonalnego i oszczędnego gospodarowania energią”. Tłumaczył, że chodzi przede wszystkim o umiarkowane dogrzewania i schładzanie pomieszczeń biurowych, wyłączanie sprzętu komputerowego przy dłuższej nieobecności przy stanowisku pracy, a także racjonalne korzystanie z czajników elektrycznych.

W tym ostatnim przypadku nakazał oddanie części czajników. Do poszczególnych jednostek trafiła tabela, w której komendant wyszczególnił, ile czajników musi zdać do wydziału administracyjno-gospodarczego każda policyjna komórka. Paradoksalnie, w piśmie przypomniano o zakazie korzystania z prywatnego sprzętu w pomieszczeniach służbowych, zatem funkcjonariusze nie mogą przynieść swoich czajników do pracy.

Komendant Główny Policji reaguje

Zarządzenie natychmiast stało się przedmiotem licznych publikacji w mediach i tysięcy komentarzy w mediach społecznościowych.

Do sprawy odniosła się Komenda Główna Policji. Na Twitterze opublikowano krótki komunikat, w którym przekazano decyzję Jarosława Szymczyka.

„Komendant Główny Policji polecił wycofać tak kuriozalne polecenia, a także zabronił wydawania podobnych. Oczywistym jest, że każdemu policjantowi i pracownikowi należy umożliwić zrobienie ciepłego napoju dla siebie jak i innych. Oszczędność to dobra cecha, ale nie w taki sposób” – napisano.