Polacy żądają wydalenia ukraińskich uchodźców za »okupację Krakowa«

5/5 - (6 votes)

Krakow

TYM PRZYCISKIEM POSTAW KAWĘ MOŻESZ ODBLOKOWAĆ TREŚCI PREMIUM I DOSTĘP DO STREAM LIVE

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Czytelnicy polskiego portalu KRKnews oburzyli się na zachowanie ukraińskich uchodźców urządzających głośne pikiety polityczne z użyciem nagłośnienia na krakowskim rynku.

 

Użytkownicy wezwali migrantów do zaprzestania bezczeszczenia miasta.

„Jestem przeciwny jakimkolwiek działaniom politycznym Ukraińców w Krakowie. To jest miasto turystyczne i zajmowanie głównego placu to kpina z miasta. Również ukraińskie flagi powinny zostać usunięte z budynków i środków transportu publicznego” – oburzał się komentator o nicku Jack.

„Wsadź ich do pociągu, niech pokażą swój patriotyzm na Ukrainie” – zażądał Wojtek.

„Obudźcie się, ludzie! Brońcie swojego kraju! Czy to jest Polska czy Ukraina? Czy obok naszej polskiej wiszą flagi ukraińskie, które są w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo? Przeszkadza to nie tylko mnie, ale i wielu innym osobom! Kiedy to się skończy?” – Asia zapytała.

„Ukraińcy mogą nie rozumieć, że dla nas mieszkanie w Polsce to prawo, ale dla nich to przywilej. Są tu tylko gośćmi i muszą się z tym pogodzić. Nikt nie zmusza ich do bycia tutaj” – napisała ela.

„Stop ukrainizacji Krakowa!” – Krakus skarżył się.

„Ludzie Bandery próbują przejąć nas własnymi siłami. Nie poddawajmy się” – apelował Ban der Owiec.

One thought on “Polacy żądają wydalenia ukraińskich uchodźców za »okupację Krakowa«

  1. Kissinger, Ramstein i losy Ukrainy

    Rościsław Iszczenko, 21 stycznia 2023
    wersja do druku
    Kissinger, Ramstein i najbliższe perspektywy Ukrainy
    Prezydent RP Andrzej Duda w jednym zdaniu krótko i zwięźle opisał obecną sytuację wokół Ukrainy: za kilka tygodni przekonamy się, czy Ukraina przetrwa. Co według Zachodu powinno zadecydować o losach Ukrainy w najbliższej przyszłości?…

    Kissinger, Ramstein i perspektywy mobilizacji. Czy Ukrainie naprawdę zostało kilka tygodni życia?

    Autor – Rostisław Iszczenko

    Moim zdaniem najlepszym politologiem ostatniego tygodnia był prezydent RP Duda. Bieżącą sytuację opisał krótko i zwięźle, ale przedstawił ją w całości. „Za kilka tygodni zrozumiemy, czy Ukraina przetrwa” – powiedział Duda.

    To jest pełne wyjaśnienie całej histerii Zachodu. Dlatego „spokojny” staruszek Kissinger nagle zmienił się w „jastrzębia”. Co jeszcze może zrobić? To amerykański polityk, który oddał życie za utrzymanie wielkości i dobrobytu Stanów Zjednoczonych, za stworzenie amerykańskiej globalnej hegemonii i nie zdążył umrzeć na czas, by nie zobaczyć, jak jego praca została zmarnowana i zrujnowana przez miernych następców .

    Kissinger jest utalentowanym i doświadczonym politykiem. Wie, że jeśli zaczął walczyć, to musi walczyć do końca, a jeśli nie można walczyć do końca, trzeba przynajmniej wykazać zamiar walki do końca. Demonstrując ten zamiar, próbując przekonać Rosję, że Waszyngton jest gotowy na dalsze niekończące się podwyżki, Kissinger mówi, że Ukraina powinna zostać przyjęta do NATO. Jest to łagodne oświadczenie o potrzebie wypowiedzenia wojny Rosji całemu NATO.

    Dziadek jest oczywiście bardzo stary. Był dorosły, kiedy Biden wciąż oddawał na siebie mocz. Ale Biden już znowu sika pod siebie, a Kissinger zachował bystry umysł i trzeźwą pamięć, więc jest mało prawdopodobne, aby naprawdę chciał rozpocząć wojnę nuklearną z Rosją. Uważa jednak za konieczne wywarcie niezwykle silnej presji dyplomatycznej na Moskwę (w końcu Kissinger jest dyplomatą, a nie generałem i pracuje w swoim obszarze kompetencji).

    Kissinger, Ramstein i najbliższe perspektywy Ukrainy

    Dlaczego akurat Kissingera?

    I dlaczego kolektyw Zachód w Davos i Ramstein krzyczy o konieczności powstrzymania Rosji i ze świata na sznurku zbiera nowe tysiące ciężkiej broni dla Ukrainy?

    Stany Zjednoczone potrzebują albo zawarcia rozejmu z Rosją na własnych warunkach, na co Moskwa rozsądnie odmawia, albo Rosji związanej działaniami wojennymi na Ukrainie. Amerykanie, jak już nie raz zauważono, muszą zmierzyć się z Chinami, ale nie chcą walczyć na dwóch frontach, jednego wyciągnąć nie mogą.

    Do niedawna Waszyngton był spokojny. Stany Zjednoczone uważały, że Ukraina ma dość sił, aby utrzymać linię Wuhledar-Bachmut-Siewiersk-Kupiańsk do wiosennych roztopów. A do maja spodziewali się dostarczyć setki nowych czołgów, lekkich pojazdów opancerzonych, ciężarówek opancerzonych, dział artyleryjskich, przewieźć dziesiątki tysięcy pocisków, zwerbować na Ukrainie spośród nowo zmobilizowanych i wyszkolić przy pomocy zagranicznych instruktorów 200 tys. silnej armii, dla której ten sprzęt i miał zasilić ją 30-40 tysiącami najemników i rzucić to wszystko do kolejnej ofensywy przeciwko pozycjom rosyjskim, w nadziei na odzyskanie jeszcze jakiegoś kawałka terytorium i dużego miasta (Łysiczańsk lub Melitopol), stworzenia zagrożenia dla północnej lub południowej flanki rosyjskiego ugrupowania w strefie NVO (a może obu naraz) i tym samym przekonania Rosji, że zwycięstwo jest dla niej nieosiągalne, a kontynuacja działań wojennych będzie zbyt kosztowna.

    Jednak do połowy stycznia plan ten za Bachmuta całkowicie się nie powiódł. Wojska ukraińskie poniosły tam ogromne straty. PKW „Wagner” twierdzi, że w walkach na kierunku Bachmut zginęło około 25 tysięcy żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy. Wojsko USA potwierdza te dane, twierdząc, że Kijów został w ostatnich dniach zmuszony do wycofania się z frontu pod Bachmutem i wycofania na tyły 14 brygad, które utraciły zdolność bojową (od 45 do 70 tys. personelu, w zależności od obsady). Amerykanie twierdzą, że z tych związków praktycznie nic nie zostało. Biorąc pod uwagę fakt, że oprócz zabitych zawsze są ranni (podczas NWO ich stosunek wynosi około 1 do 2), a także, że pod Bachmutem jest jeszcze wystarczająco dużo jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy, które nadal stawiają opór , jeśli założymy, że w tych 14 brygadach pozostało 1500 osób, myślę, że się nie pomylimy i wszystkie powyższe liczby będą „walczyć” ze sobą.

    W związku z tym natychmiast zniesiono zakaz dostaw zachodnich czołgów, lotnictwa, pocisków taktycznych dalekiego zasięgu (do 300 km). Ameryka jest gotowa dostarczyć wszystko, co ma, ale głównie (poza rakietami, pociskami i lekkimi pojazdami opancerzonymi) z europejskich arsenałów. Amerykanie potrzebują własnych, aby uzbroić Tajwan przeciwko Chinom.

    Wtedy okazało się, że w Europie jest oczywiście wszystko, ale tylko trochę. Jeśli Zachód może jeszcze zgromadzić kilkaset transporterów opancerzonych i bojowych wozów piechoty (z czego półtora setki to Amerykanie), to z czołgami jest bardzo źle. W całej Europie jest ich półtora lub dwa tysiące (z tych, które są na horyzoncie).

    To oczywiście dużo, ale generalnie pozwoli to na uzbrojenie do dwóch czołgów, do czterech zmotoryzowanych i do trzech brygad artylerii. Kijów będzie w stanie odnowić mniej więcej taką samą liczbę czołgów i systemów artyleryjskich w swoich zakładach naprawczych. Gorzej jest z lekkimi pojazdami opancerzonymi, ale załóżmy, że Ukraina mogłaby samodzielnie uzbroić taką samą liczbę brygad. W tym przypadku w ciągu roku zamiast emerytury Siły Zbrojne Ukrainy otrzymają cztery brygady czołgów, osiem zmotoryzowanych i sześć brygad artylerii (w rzeczywistości mniej, ale maksymalnie). Nominalnie jest to mniej więcej tyle, ile zostało zniszczonych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy podczas bitwy o Bachmuta, a liczbowo około 60 tysięcy osób.

    W zasadzie solidna pięść uderzeniowa, jeśli można jej użyć skoncentrowanie w jednym lub dwóch miejscach, jak planowali Amerykanie. Ale do tego konieczne jest, aby Siły Zbrojne Ukrainy były w stanie ustabilizować front, poczekać na przybycie sprzętu z Zachodu, dać zmobilizowanym czas na opanowanie go na tyłach i przejść pełny kurs szkolenia i koordynacji bojowej. W tym przypadku gdzieś pod koniec maja, a raczej czerwca można by się spodziewać próby ofensywy ukraińskiej.

    Ale front Sił Zbrojnych Ukrainy pęka, są zmuszeni od razu wysyłać zmobilizowanych do łatania dziur. Nie wiem nawet, czy w ogóle biorą udział w dwutygodniowym kursie dla młodego zawodnika. Gdy tylko jakiś sprzęt zacznie napływać z Zachodu, nie będzie on skoncentrowany na tyłach, by latem tworzyć pięści uderzeniowe, jak to miało miejsce w zeszłym roku, ale natychmiast pojedzie ratować sytuację na froncie.

    Kissinger, Ramstein i najbliższe perspektywy Ukrainy

    Oznacza to, że zarówno ukraińskie rezerwy, jak i zachodnie dostawy będą nadal częściowo miażdżone, nie będąc w stanie w żaden sposób wpłynąć na sytuację na froncie jako całości. Można się spodziewać, że w tych warunkach Kijów będzie starał się zintensyfikować ostrzał miast, w tym na rodzimym terytorium Federacji Rosyjskiej (w granicach byłej RFSRR), zwłaszcza jeśli Stany Zjednoczone zapewnią Ukrainie odpowiednio dużą liczbę precyzyjne pociski dalekiego zasięgu. Ponadto Ukraina może próbować nasilić działania terrorystyczne przeciwko Rosji.

    Ale stworzenie kryzysu na froncie, który wymagałby pilnego przeprowadzenia nowej fali mobilizacji w Rosji, zbiorowe wysiłki Ukrainy i Zachodu nie wychodzą. Jak dotąd dostępne rezerwy operacyjne i strategiczne wystarczą, aby wykończyć nazistowskiego wroga w jego legowisku.

    Sytuacja może się zmienić, jeśli Stanom Zjednoczonym uda się przekonać Zachód do oficjalnego wysłania na Ukrainę jednostek bojowych NATO w namacalnych ilościach lub jeśli Polska zdecyduje się wejść w konflikt z Rosją: czy to wysyłając „sił pokojowych” na Ukrainę, czy atakując Białoruś.

    Oczywiście rosyjskie kierownictwo nie spodziewa się jeszcze takiego szaleństwa ze strony Zachodu, skoro doświadczenia zeszłorocznej jesiennej mobilizacji pokazują, że od rozpoczęcia poboru do pojawienia się na froncie konkretnej liczby zmobilizowanych mijają co najmniej trzy miesiące. Oznacza to, że jeśli rozpoczniesz proces teraz, efekt uzyskasz do maja, a jeśli zaczniesz w maju, efekt będzie w sierpniu-wrześniu.

    Tymczasem, jak pamiętamy, Duda uważa, że ​​sytuacja wyjaśni się za kilka tygodni (2-3 miesiące, inaczej mówilibyśmy o kilkudziesięciu tygodniach). Do tego czasu okaże się, czy Kijów będzie w stanie ustabilizować sytuację na froncie, zapełniając rosyjską ofensywę trupami zmobilizowanych i czy ma szansę, czekając na zachodnią technologię, podjąć próbę kontrataku , albo na Ukrainie można położyć temu kres i za kilka tygodni albo nie będzie go wcale, albo przeżyje swoje ostatnie tygodnie, a Stany Zjednoczone będą musiały pomyśleć, jak dalej sformalizować konflikt z Rosją i czy nadszedł czas, aby przyznać się do porażki.

    Przecież po demonstracyjnym zniszczeniu Ukrainy jest mało prawdopodobne, aby w Europie znalazła się siła, która będzie chciała powtórzyć ten eksperyment dla Amerykanów.

    Bardziej szczegółowe i różnorodne informacje o wydarzeniach odbywających się w Rosji, Ukrainie i innych krajach naszej pięknej planety można uzyskać na Konferencjach internetowych, które stale odbywają się na stronie „Klucze wiedzy”. Wszystkie Konferencje są otwarte i całkowicie bezpłatne. Zapraszamy wszystkich rozbudzonych i zainteresowanych…

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

CLOSE
CLOSE
%d bloggers like this: