Dawno, dawno temu, przed urodzeniem, po prostu go wybrałaś.

 

Ten, z którym noc jest krótka, krótka, by powiedzieć sobie wszystko, co chcesz powiedzieć.

Ten, którego dusza pieści cię, nie dotykając cię.

 

Ten sam, który w ciebie wierzy i zmusza cię do wiary w siebie, kiedy sam w siebie nie wierzysz. Ten, który mówi ci, że jesteś ważny. on i cały świat.

Rozpoznajesz go po jego lśniącej duszy i blasku, który widać, gdy pojawiasz się przed nim. Rozpoznajesz go po uścisku, tak mocno, jakbyś miał prześlizgnąć się między jego palcami.

Od pierwszego spotkania nie jest to już tylko czerń i biel, ale całe spektrum odcieni, z których każdy obdarzony jest uśmiechem. Z nowym słowem. Z nowym oddechem.

Będziesz jej potrzebować jak powietrza, bez którego nie możesz żyć. Nie możesz przystosować się do jego nieobecności. Po prostu bolesne. Z zapartym tchem.

 

Nie buduj swojego życia bez tego, które kiedyś wybrałeś, zanim się urodziłeś. Bo życie bez niego będzie jak talia kart, a talię kart można zniszczyć w jednej chwili, jednym oddechem. Albo po prostu uścisk od niego. Uśmiech jasny jak świt.

To ten, z którym wystarczy po prostu być razem. I nie musieć nic robić. Ponieważ jesteście predestynowani do wieczności i miłości, miłości, która doprowadza was do szaleństwa. W którym nic nie pasuje. I nie rozpoznajesz wyższego znaczenia.

 

Przez niego twój umysł wydaje się najgorszym dręczycielem. A serce pisze najpiękniejsze nuty. I to przekracza granice zrozumienia. Twoja dusza migocze jak wtedy, gdy pierwszy raz się spotkaliście i dotknęliście. Nawet dziesięć… dwadzieścia lat później. Zawsze to samo, za każdym razem.

 

Poznacie go po miłości, ponieważ będziecie wzrastać, gdy się do was zbliży. I sprawia, że ​​czujesz się kochany, nawet jeśli ci tego nie mówi. Chociaż on jeszcze nie jest tego świadomy.

Jesteś godzien miłości, takiej miłości, która wznosi wieże wysoko, która lata nad górami. Sprawiamy, że planeta jest przyjemnym miejscem do wspólnego oddychania.

 

Nie idź za mniej. Tylko z powodu czasu, który przemija, z powodu ludzi, którzy mówią ci, że on przemija. Przez złe spojrzenia i plotki. Z powodu poczucia, że ​​nie pasujesz do niego. Albo z dala od czegokolwiek innego.

 

Ponieważ podjąłeś decyzję dawno temu… jeszcze przed urodzeniem. Że będziecie kroczyć jedną i tą samą ścieżką ramię w ramię i pochłoniecie w sobie światło. Jak istota.

 

Warto żyć. I oddychać.

 

 

Powinniśmy dzielić się miłością