UBG - Ewangelia Marka
Posted by grzegorz
441 views

Z pamiętnika ratownika : SOR – droga przez mękę ,absurd goni absurd .

Czekała trzy dni na SOR w ubłoconym ubraniu. „Majtek też nie

ma. Są pampersy”

„Kwitnie na SORze czekając na łóżko na chirurgii. Zaczyna się trzecia doba jej pobytu! Przez ten czas nikt nie zaproponował jej kąpieli. Leży w ubraniu ubłoconym jeszcze po wypadku” – tak Mateusz Sieradzan, ratownik medyczny i specjalista pielęgniarstwa ratunkowego, znany z mediów społecznościowych jako „Pan Pielęgniarka” opisuje absurdalne realia na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zwraca uwagę, że to powszechny problem, podobnie, jak brak podpasek dla pacjentek.

TYM PRZYCISKIEM POSTAW KAWĘ MOŻESZ ODBLOKOWAĆ TREŚCI PREMIUM I DOSTĘP DO STREAM LIVE

Postaw mi kawę na buycoffee.to

„Co jakiś czas wychodzi w mediach temat pacjentek, które czekając na SORze kilka godzin, czy będąc już w szpitalu nie mogą liczyć nawet na podpaskę, o tamponach nie wspominając. To jeden z wielu tematów nieobecnych w szpitalach, bo „przecież jest lignina nie?” „Papieru toaletowego sobie pani nawkłada. Mogę dać pani pampersa” – pisze na instagramie Mateusz Sieradzan, ratownik medyczny i specjalista pielęgniarstwa ratunkowego.

Ratownik przyznaje, że to dramat, ale wskazuje też na inny, równie poważny problem, na który muszą się przygotować pacjenci.

„Pamietam pacjentkę, którą mieliśmy drugą, czy trzecią dobę na SORze. Po wypadku na rowerze, złamane żebra i uraz głowy z niewielkim krwawieniem wewnątrzczaszkowym do obserwacji. Do domu nie może iść, więc kwitnie na SORze czekając na łóżko na chirurgii. Zaczyna się właśnie trzecia doba jej pobytu! Przez ten czas nikt nie zaproponował jej kąpieli” – pisze ratownik.

Kobieta leżała w ubraniu „ubłoconym jeszcze po wypadku”. Była jednak cierpliwa, nie narzekała.

„Obłożenie SORu było ogromne, może też dlatego ona nie pytała, personel też. Gdy po objęciu dyżuru zapytałem, czy chciałaby się wykąpać (przyznaję: też nie zawsze przychodził mi do głowy taki pomysł, bo SORowiec rzadko myśli o potrzebach pacjenta innych niż oddychanie i tętno), zareagowała jakbym zaproponował jej wodę, ale po kilku dniach na pustyni” – dodaje Mateusz Sieradzan.

To jednak nie koniec szpitalnych absurdów.

„Zawiozłem ją do pokoju dekontaminacji. To często jedyne miejsce, w którym działa prysznic, bo gdzieś trzeba myć bezdomnych. W innych łazienkach jest urwany/nieczynny/zepsuty. Mydło mieliśmy tylko w dozownikach przy umywalkach. Mydło 5 litrów z baniaka za 9,72 zł. By każdy po tym SORowskim spa mógł poczuć się jak baron” – pisze ratownik.

Pacjentka dostała też ręczniki, ale papierowe, bo innych nie było. Do tego jednorazowe ubranie szpitalne w jedynym dostępnym rozmiarze XXL. „Majtek też nie ma. Są pampersy. Wzięła pampersa. To były dla mnie jeden z najbardziej żenujących momentów pracy na SORze” – przyznaje Sieradzan. Dodaje, że to powszechne problemy na tych oddziałach.

Co jakiś czas wychodzi w mediach temat pacjentek, które czekając na SORze kilka godzin, czy będąc już w szpitalu nie mogą liczyć nawet na podpaskę, o tamponach nie wspominając.

To jeden z wielu tematów nieobecnych w szpitalach, bo
„przecież jest lignina nie?”
„Papieru toaletowego sobie pani nawkłada.”
„Mogę dać pani pampersa”

Jedynym ratunkiem bywa prywatny zapas pielęgniarki.

Szpitalne podejście do menstruacji przypomina żart:
-Mam okres! Nie rozumiesz?!
-ale…okres…czego?

Ja z oczywistych przyczyn nie potrafię sobie wyobrazić, jak to jest usłyszeć o pakowaniu sobie papieru toaletowego w majtki zamiast podpaski, ale tłumacząc na męskie problemy, widziałbym to tak, jakby ktoś po kopnięciu w jaja zaproponowałby mi „rozmasuj, to przejdzie”
Sam se rozmasuj!!!

To jest dramat, ale jest jeszcze bardziej prozaiczny temat na SORach o którym się nie mówi.
Pamietam pacjentkę którą mieliśmy drugą, czy trzecią dobę na SORze. Po wypadku na rowerze, złamane żebra i uraz głowy z niewielkim krwawieniem wewnątrzczaszkowym do obserwacji. Do domu nie może iść, więc kwitnie na SORze czekając na łóżko na chirurgii. Zaczyna się właśnie 3 doba jej pobytu!😳

Przez ten czas nikt nie zaproponował jej kąpieli.
Leży w 2 dniowym ubraniu, ubłoconym jeszcze po wypadku.
Była cierpliwa, nie chciała robić problemów, nie narzekała. Obłożenie soru było ogromne, może tez dlatego ona nie pytała, personel też.
Gdy po objęciu dyżuru zapytałem, czy chciałaby się wykąpać (przyznaję: też nie zawsze przychodził mi do głowy taki pomysł, bo SORowiec rzadko myśli o potrzebach pacjenta innych niż oddychanie i tętno), zareagowała jakbym zaproponował jej wodę, ale po kilku dniach na pustyni.

Zawiozłem ją do pokoju dekontaminacji. To często jedyne miejsce w którym działa prysznic, bo gdzieś trzeba myć bezdomnych. W innych łazienkach jest urwany/nieczynny/zepsuty. Przejrzałem czy jest w miarę ok, bo gdy ostatnio tu byłem, to larwy z poprzedniego klienta pykały mi pod crocsami.
Mydło mieliśmy tylko w dozownikach przy umywalkach. Mydło „Baron” z 5l. baniaka za 9,72 zł. By każdy po tym SORowskim spa mógł poczuć się jak baron. To mydło jest też szamponem. I pianką do golenia. I płynem do naczyń.

źródło : ABC ZDROWIE ,INSTAGRAM

5/5 - (1 vote)
CLOSE
CLOSE
%d bloggers like this: