Kapliczki na Roztoczu
Posted by pajak68
978 views
IN SPACE - Stive Morgan
Posted by Mforum
758 views

Technokracja i totalitaryzm: powstanie państwa bezpieczeństwa biomedycznego

Technokracja i totalitaryzm: powstanie państwa bezpieczeństwa biomedycznego

Abobe Stock, licencjonowany

TYM PRZYCISKIEM POSTAW KAWĘ MOŻESZ ODBLOKOWAĆ TREŚCI PREMIUM I DOSTĘP DO STREAM LIVE

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Podziel się tą historią!
Jest to fragment nowej książki Aarona Kheriaty’ego, The New Abnormal: The Rise of the Biomedical Security State. Jest wysoce zalecane: „W naszych czasach pseudonaukową ideologią, która napędza społeczeństwa w kierunku totalitarnym, jestscjentyzm, który należy wyraźnie odróżnić odnauki.” ⁃ Edytor TN

Włoski filozof Augusto Del Noce, który osiągnął pełnoletność w latach 1930. i obserwował z przerażeniem pojawienie się faszystowskiego reżimu Mussoliniego w swoim ojczystym kraju, ostrzegł, że „powszechne przekonanie, że epoka totalitaryzmu zakończyła się wraz z hitleryzmem i stalinizmem, jest całkowicie błędne”. Wyjaśnił:

Krótko mówiąc, zasadniczy element totalitaryzmu polega na odmowie uznania różnicy między „brutalną rzeczywistością” a „ludzką rzeczywistością”, tak że możliwe staje się opisywanie człowieka, niemetaforycznie, jako „surowca” lub jako formy „kapitału”. Dziś ten pogląd, typowy dla totalitaryzmu komunistycznego, został podjęty przez jego zachodnią alternatywę, społeczeństwo technologiczne.

Przez społeczeństwo technologiczne Del Noce nie rozumiał społeczeństwa charakteryzującego się postępem naukowym lub technologicznym, ale społeczeństwo charakteryzujące się poglądem na racjonalność jako czysto instrumentalną. Rozum ludzki, zgodnie z tym poglądem, nie jest w stanie pojąć idei, które wykraczają poza brutalne fakty empiryczne: nie jesteśmy w stanie odkryć prawd transcendentnych. Rozum jest jedynie pragmatycznym narzędziem, użytecznym narzędziem do osiągnięcia naszych celów, ale niczym więcej. Ideologie totalitarne zaprzeczają, że wszyscy ludzie uczestniczą we wspólnej racjonalności. Dlatego nie możemy naprawdę ze sobą rozmawiać: niemożliwe jest obradowanie lub debatowanie w cywilizowanym dążeniu do prawdy. Nie ma miejsca na uzasadnioną perswazję. Reżimy totalitarne zawsze monopolizują to, co liczy się jako „racjonalne”, a zatem to, co wolno mówić publicznie.

Na przykład, jeśli ludzie w społeczeństwie komunistycznym zaprzeczają doktrynie komunistycznej, partia nie wyjaśnia, dlaczego się mylą. Władze po prostu odrzucają odmienne opinie jako przykłady „burżuazyjnej racjonalności” lub „fałszywej świadomości”. Dla komunisty, jeśli nie przyjąłeś teorii materializmu dialektycznego Marksa, to nie rozumiesz kierunku historii. To, o czym mówisz, jest z definicji czystym nonsensem i nie warto się nad tym zastanawiać. Najwyraźniej jesteś po „złej stronie historii”. Władze zakładają, że odmienne opinie muszą być motywowane interesami klasowymi (lub cechami rasowymi, płcią lub czymkolwiek innym), których dysydenci próbują bronić.

Nie myślisz tak a tak, ponieważ logicznie rozumowałeś do tego wniosku; myślisz tak a tak, ponieważ jesteś białą, heteroseksualną amerykańską kobietą z klasy średniej i tak dalej. W ten sposób totalitaryści nie przekonują ani nie obalają swoich rozmówców za pomocą uzasadnionych argumentów. Jedynie przypisują złą wiarę swoim przeciwnikom i odmawiają zaangażowania się w znaczącą debatę. Siłą odcinają swoich przeciwników od sfery oświeconej rozmowy. Nie zadaje się trudu argumentowania przeciwko takim dysydentom; Po prostu rzuca się je po umieszczeniu poza sferą akceptowalnej opinii.

Totalitaryzmy 20 wieku były zakorzenione w pseudonaukowych ideologiach, np. marksistowskiej pseudonauce ekonomii i historii lub nazistowskiej pseudonauce o rasie i eugenice. W naszych czasach pseudonaukową ideologią, która popycha społeczeństwa w kierunku totalitarnym, jestscjentyzm, który należy wyraźnie odróżnić odnauki. Nie należy mylić ideologii scjentyzmu z praktyką nauki: ta pierwsza jest często łączona z drugą, co nie powoduje końca mętnemu myśleniu.

Metoda i szaleństwo

Naukajest metodą, a dokładniej, zbiorem różnych metod, mających na celu systematyczne badanie obserwowalnych zjawisk w świecie przyrody. Rygorystyczna nauka charakteryzuje się hipotezami, eksperymentami, testami, interpretacją oraz ciągłymi rozważaniami i debatami. Umieść grupę prawdziwych naukowców w pokoju, a będą się bez końca spierać o istotność, znaczenie i interpretację danych, o ograniczenia i mocne strony różnych metodologii badawczych oraz o pytania dotyczące ogólnego obrazu.

Nauka jest niezwykle złożonym ludzkim przedsięwzięciem, a każda dyscyplina naukowa ma własne wyrafinowane metody badań i własne konkurencyjne teorie. Nauka nie jest niepodważalnym zasobem wiedzy. Jest zawsze omylna, zawsze otwarta na rewizję; Jednak jeśli są prowadzone rygorystycznie i starannie, badania naukowe są zdolne do prawdziwych odkryć i ważnych postępów.

Scjentyzmjest filozoficznym twierdzeniem – którego nie można udowodnić naukowo – że nauka jest jedyną słuszną formą wiedzy. Każdy, kto zaczyna zdanie od zdania: „Nauka mówi… ” jest prawdopodobnie w szponach scjentyzmu. Prawdziwi naukowcy nie mówią w ten sposób. Zaczynają zdania od zwrotów takich jak: „Wyniki tego badania sugerują” lub „Ta metaanaliza zakończyła się…” Natomiast scjentyzm jest ideologią religijną i często polityczną. „Od dłuższego czasu było oczywiste, że nauka stała się religią naszych czasów”, zauważył włoski filozof Giorgio Agamben, „rzeczą, w którą ludzie wierzą, w którą wierzą”. Kiedy nauka staje się religią – zamkniętym i wykluczającym systemem wierzeń – mamy do czynienia ze scjentyzmem.

Cechą charakterystyczną nauki jest uzasadniona niepewność, która prowadzi do intelektualnej pokory.

Cechą charakterystyczną scjentyzmu jest nieuzasadniona pewność, która prowadzi do intelektualnej pychy.

Del Noce zdawał sobie sprawę, żescjentyzm jest z natury totalitarny, co jest głębokim wglądem o ogromnym znaczeniu dla naszych czasów. „Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że scjentyzm i społeczeństwo technologiczne mają charakter totalitarny” – napisał pięćdziesiąt lat temu. Aby zrozumieć dlaczego, weźmy pod uwagę, że zarówno scjentyzm, jak i totalitaryzm roszczą sobie prawo do monopolu na wiedzę. Zarówno zwolennicy scjentyzmu, jak i prawdziwy wyznawca systemu totalitarnego twierdzą, że wiele zdroworozsądkowych pojęć jest po prostu irracjonalnych, nieweryfikowalnych, nienaukowych, a zatem poza zakresem tego, co można powiedzieć publicznie. Twierdzenie Antygony: „Mam obowiązek, wpisany niezatarcie w ludzkie serce, pochować mojego zmarłego brata” nie jest stwierdzeniem naukowym; Dlatego, zgodnie z ideologią scjentyzmu, jest to czysty nonsens. Wszelkie twierdzenia moralne lub metafizyczne są szczególnie wykluczone, ponieważ nie mogą być zweryfikowane metodami nauki lub ustanowione przez panującą pseudonaukową ideologię totalitarną.

Oczywiście, wymuszone wykluczenie twierdzeń moralnych, metafizycznych czy religijnych nie jest konkluzją nauki, ale nieudowodnioną filozoficzną przesłanką scjentyzmu. Twierdzenie, że nauka jest jedyną słuszną formą wiedzy, jest samo w sobie twierdzeniem metafizycznym (nie naukowym), przemyconym po cichu tylnymi drzwiami. Scjentyzm musi ukryć przed sobą ten obalający się fakt, więc jest on z konieczności kłamliwy: nieuczciwość jest wkomponowana w system i następują różne formy irracjonalizmu.

Wszystkie 20-wieczne ideologie totalitarne twierdziły, że są „naukowe”, ale w rzeczywistości były niefalsyfikowalne według własnej logiki cyrkularnej. Ponieważ scjentyzm nie może ugruntować swojej pozycji za pomocą racjonalnych argumentów, opiera się na trzech narzędziach: brutalnej sile, zniesławianiu krytyków i obietnicy przyszłego szczęścia. Są to te same narzędzia, które stosują wszystkie systemy totalitarne.

Aby ukryć przed wzrokiem własną wewnętrzną sprzeczność, samoobalająca się przesłanka scjentyzmu rzadko jest wyrażana wprost. Zamiast tego zakłada się pośrednio scjentyzm, a jego wnioski są wielokrotnie potwierdzane, aż ta ideologia stanie się po prostu powietrzem, którym oddychamy. Ostrożne nadzorowanie dyskursu publicznego dopuszcza tylko dowody rzekomo poparte „nauką”, a ta atmosfera jest rygorystycznie egzekwowana. Jak zobaczymy w następnym rozdziale, w czasie pandemii dobra jakościowe (np. rodzinne, duchowe) były wielokrotnie poświęcane na rzecz dóbr ilościowych (np. biologicznych, medycznych), nawet gdy te pierwsze były realne, a drugie tylko teoretyczne. To owoc scjentyzmu, który wywraca do góry nogami naszą skalę wartości i priorytetów.

Trudno o skuteczniejsze narzędzie ideologiczne do narzucenia systemu totalitarnego niż odwołanie się do „nauki” lub „ekspertów” i tym samym domaganie się monopolu na wiedzę i racjonalność. Rządzący mogą łatwo wybrać, których ekspertów naukowych popierają, a których uciszają. Pozwala to politykom odkładać nieuchronnie polityczne osądy na „ekspertów”, zrzekając się w ten sposób własnej odpowiedzialności. Ideologiczni przeciwnicy są sparaliżowani, ich opinie wykluczone jako „nienaukowe”, a ich publiczny głos uciszony – wszystko bez trudu utrzymania reżimu brutalnej siły i przemocy fizycznej.

Zniesławienie i wykluczenie z dyskursu publicznego działa równie skutecznie. Ci, którzy są u władzy, utrzymują monopol na to, co liczy się jako racjonalność (lub nauka); nie zawracają sobie głowy rozmową ani debatą z „burżuazją”, „Żydem”, „nieszczepionym”, „zdemaskowanym”, „antynaukowym”, „negacjonistą” Covid” itp.

Represyjny konformizm społeczny osiąga się w ten sposób bez uciekania się do obozów koncentracyjnych, gułagów, gestapo, KGB lub otwarcie despotycznych tyranów. Zamiast tego dysydenci są zamknięci w moralnym getcie poprzez cenzurę i oszczerstwa. Krnąbrne jednostki są umieszczane poza zasięgiem uprzejmego społeczeństwa i wykluczane z oświeconej rozmowy.

Teoretyk polityczny Eric Voegelin zauważył, że istotą totalitaryzmu jest po prostu to, żepewne pytania są zabronione. Zakaz zadawania pytań jest celowo i umiejętnie opracowanym utrudnianiem rozumu w systemie totalitarnym. Jeśli ktoś zadaje pewne pytania: „Czy naprawdę musimy kontynuować blokadę?” lub „Czy zamknięcie szkół przynosi więcej szkody niż pożytku?” lub „Czy jesteśmy pewni, że te szczepionki są bezpieczne i skuteczne?” lub „Dlaczego obiecana utopia jeszcze nie nadeszła?” Ktoś zostanie oskarżony o bycie negacjonistą pandemii, chęć zabicia babci, bycie antynaukowcem lub postawienie się po „złej stronie historii”.

Naga biologia

Możemy teraz zrozumieć, dlaczego Del Noce twierdził, że technokratyczne społeczeństwo oparte na scjentyzmie jest totalitarne, choć nie jest oczywiście autorytarne w sensie otwarcie brutalnych form represji. W mocno sformułowanym fragmencie eseju zatytułowanego „Korzenie kryzysu” przewidział pięćdziesiąt lat temu:

Pozostali wyznawcy transcendentnego autorytetu wartości zostaną zmarginalizowani i zredukowani do obywateli drugiej kategorii. Ostatecznie zostaną uwięzieni w „moralnych” obozach koncentracyjnych. Ale nikt nie może poważnie myśleć, że kary moralne będą mniej surowe niż kary fizyczne. Na końcu tego procesu leży duchowa wersja ludobójstwa.

W technokratycznym społeczeństwie kończy się w moralnym obozie koncentracyjnym, jeśli nie jest się na pokładzie pseudonaukowegodu jour, ideologicznego trendu chwili. Wszelkie pytania, obawy lub zastrzeżenia, jakie można podnieść – czy to filozoficzne, religijne, etyczne, czy po prostu inna interpretacja dowodów naukowych – nie muszą być brane pod uwagę. Pytania lub opinie dysydenta nie liczą się; są one wykluczane przez odwołanie się do „The Science” – znaku towarowego reżimu i wydrukowanego przez duże T i przez duże S.

W innym uderzającym fragmencie, napisanym jeszcze wcześniej, w 1968 roku, Del Noce ostrzegał:

Proces dehumanizacji, który charakteryzował reżimy totalitarne, nie zatrzymał się [po II wojnie światowej]; W rzeczywistości stała się silniejsza. „Nie widzimy jego punktu końcowego” . . . Biorąc pod uwagę, że każde społeczeństwo odzwierciedla ludzi, którzy je tworzą, jesteśmy zagrożeni przez oligarchie i systemy prześladowcze, które sprawią, że nazizm i stalinizm będą wyglądać jak blade obrazy, chociaż, oczywiście, [te nowe oligarchie i systemy prześladowcze] nie przedstawią się jako nowy nazizm lub nowy stalinizm.

Biorąc pod uwagę rozwój ostatnich kilku dekad, który ujawnił się z większą jasnością podczas pandemii Covid, widzimy wyraźnie, że nowe oligarchie i systemy prześladowcze będą prezentować się pod sztandarembiomedycznych środków bezpieczeństwa niezbędnych do utrzymania zdrowia populacji. Oligarchowie poprzedzą swój program zwrotami takimi jak: „Z nadmiaru ostrożności…”. i „Wszyscy jesteśmy w tym razem. . . „. Nowy paradygmat społeczny dystansu społecznego ułatwia dominację oligarchy poprzez oddzielanie obywateli od siebie.

Scjentyzm jest totalitaryzmem dezintegracji, zanim stanie się totalitaryzmem dominacji. Przypomnijmy, że blokady i dystans społeczny, z ich nieuniknioną izolacją społeczną, musiały poprzedzać nakazy szczepień i paszporty, kiedy represyjny reżim naprawdę przechylił rękę. Każda z tych miar opierała się na wyjątkowo niechlujnych danych przedstawianych publicznie jako jedyna autorytatywna interpretacja nauki. W większości przypadków pozory naukowego rygoru nie były nawet wymagane.

W reżimie scjentystyczno-technokratycznym naga jednostka – zredukowana do „nagiego życia biologicznego”, odcięta od innych ludzi i wszystkiego, co transcendentne – staje się całkowicie zależna od społeczeństwa. Osoba ludzka, zredukowana do swobodnie płynącego, niezwiązanego i wykorzenionego atomu społecznego, jest łatwiej manipulowana. Del Noce wysunął zaskakujące twierdzenie, że scjentyzm jest jeszcze bardziej przeciwny tradycji niż komunizm, ponieważ w ideologii marksistowskiej wciąż znajdujemy mesjanistyczne i biblijne archetypy słabo reprezentowane w obietnicy przyszłej utopii. Natomiast „scjentystyczny antytradycjonalizm może wyrazić się tylko przez rozpuszczenie 'ojczyzn’, w których się narodził”. Proces ten pozostawia całą dziedzinę ludzkiego życia szeroko otwartą na dominację globalnych korporacji i ich podrzędnych agentów politycznych:

Ze względu na samą naturę nauki, która dostarcza środków, ale nie określa żadnych celów, scjentyzm nadaje się do wykorzystania jako narzędzie przez pewną grupę. Która grupa? Odpowiedź jest zupełnie oczywista: kiedy ojczyzny znikną, pozostają tylko wielkie organizmy gospodarcze, które coraz bardziej przypominają lenna. Państwa stają się ich instrumentami wykonawczymi.

Państwa jako instrumenty korporacji o zasięgu światowym, które działają jak lenna, to trafna definicja korporacjonizmu – połączenia władzy państwowej i korporacyjnej – która doskonale pokrywa się z oryginalną definicją faszyzmu Mussoliniego. W tym globalnym nie-społeczeństwie jednostki są radykalnie wykorzeniane i instrumentalizowane. Ostatecznym rezultatem, w ostatecznym rozrachunku, jest czysty nihilizm: „Po zanegowaniu każdego możliwego autorytetu wartości pozostaje tylko czysty totalny negatywizm i wola czegoś tak nieokreślonego, że jest bliskie 'niczego'”, wponurym opisie Del Noce’a. Jest to oczywiście społeczeństwo nie dostosowane ani do sensownego życia ludzkiego, ani do harmonii społecznej.

Rate this post
CLOSE
CLOSE
%d bloggers like this: