Mam chorom pompe
Posted by Enigma2021
273 views
COŚ O SZCZEPIENIU COVID
Posted by Mforum
275 views

Pepe Escobar: Wojna elektroenergetyczna na Ukrainie

Pepe Escobar: Wojna elektroenergetyczna na Ukrainie

Obecna rosyjska taktyka jest absolutnym przeciwieństwem wojskowej teorii skoncentrowanych sił opracowanej przez Napoleona, mówi nasz autor Pepe Escobar. A to tylko dostrojenie, ponieważ „tak naprawdę jeszcze się nie zaczęło”.
Pepe Escobar: Wojna elektroenergetyczna na UkrainieŹródło: AFP© Oleksandr GIMANOV

Autor: Pepe Escobar

TYM PRZYCISKIEM POSTAW KAWĘ MOŻESZ ODBLOKOWAĆ TREŚCI PREMIUM I DOSTĘP DO STREAM LIVE

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

Kroki odbijają się echem w pamięci
Korytarz, którym
nie szliśmy Do drzwi nigdy nie otworzyliśmy
do ogrodu różanego. Moje słowa odbijają się echem
w twoim umyśle.
Ale po co
mieszać kurz na misce płatków różnie wiem.

T.S. Eliot, Spalony Norton

 

Wystarczy pomyśleć o polskim rolniku, który zrobił zdjęcia wraku rakiety – który później okazał się należeć do ukraińskiego S-300. W ten sposób polski chłop, którego czyn odbija się echem w naszej zbiorowej pamięci, mógł uratować świat przed 3 wojną światową, rozpętaną przez nędzny spisek wymyślony przez anglo-amerykańskie tajne służby. Do tego brudu doszła śmieszna przykrywka: Ukraińcy strzelali do rosyjskich rakiet z kierunku, z którego nie mogli nadejść. To znaczy: z Polski.

A potem sekretarz obrony USA Lloyd Austin obwinił Rosję w każdym przypadku, ponieważ jego wasale z Kijowa strzelali do rosyjskich pocisków, które nie powinny być w powietrzu. Nazwijmy to Pentagonem, który podniósł bezwstydne kłamstwo do dość podłej sztuki. Celem tej anglo-amerykańskiej mistyfikacji było wywołanie „globalnych zamieszek” przeciwko Rosji. Mistyfikacja została odkryta – tym razem. Ale to nie znaczy, że zwykli podejrzani nie spróbują ponownie. Wkrótce.

Głównym powodem tego wszystkiego jest panika. Agencje wywiadowcze kolektywu Zachód widzą Moskwę w końcu mobilizującą swoją armię, gotową do startu w przyszłym miesiącu, jednocześnie obezwładniającą infrastrukturę elektryczną Ukrainy jako nowoczesną formę chińskich tortur.

Dni lutego ubiegłego roku, kiedy na Ukrainę wysłano tylko 100 tys. żołnierzy – a bojówki DRL i ŁRL wraz z komandosami Wagnera i Czeczenami Kadyrowa musiały wykonać większość ciężkiej pracy – już dawno minęły. W sumie Rosjanie i ich sojusznicy stawili czoła hordzie ukraińskich żołnierzy – być może nawet milionowi ludzi. Cud polega na tym, że Rosjanie poradzili sobie całkiem nieźle.

Każdy analityk wojskowy zna tę praktyczną zasadę: siły inwazyjne powinny być trzy razy większe od sił obronnych. Armia rosyjska miała tylko niewielki ułamek tych oddziałów na początku operacji wojskowej, chociaż rosyjskie siły zbrojne mają stałą armię liczącą 1, 3 miliona żołnierzy. Z pewnością mogli użyć kilkudziesięciu tysięcy więcej niż początkowe 100 000. Ale tak się nie stało. To była decyzja polityczna. Ale teraz faza „specjalnej operacji wojskowej” dobiegła końca: teraz walczysz na terytorium operacji antyterrorystycznej. Seria ataków terrorystycznych – na gazociągi Nord Stream, most Kerczeński i Flotę Czarnomorską – w końcu pokazała, że nieuchronność wykracza poza zwykłą „specjalną operację wojskową”.

I to prowadzi nas do „wojny elektrycznej”.

„Wojna elektryczna” jest zasadniczo prowadzona jako taktyka, która ostatecznie doprowadzi do wymuszenia warunków Rosji w ewentualnym zawieszeniu broni, którego nie chcą ani anglo-amerykańskie agencje wywiadowcze, ani wasale NATO. Nawet gdyby doszło do zawieszenia broni, które jest szeroko propagowane od kilku tygodni, nie zakończyłoby to wojny. Ponieważ głębsze, bardziej istotne warunki rosyjskie – zatrzymanie ekspansji NATO na wschód i zobowiązanie się do „niepodzielności bezpieczeństwa” w Europie – które zostały w pełni przedstawione zarówno Waszyngtonowi, jak i Brukseli w grudniu ubiegłego roku, a następnie odrzucone, nadal obowiązują.

Ponieważ od tego czasu nic się nie zmieniło koncepcyjnie, a zachodnie uzbrojenie Ukrainy osiągnęło stan delirium, rosyjskie naczelne dowództwo nie miało innego wyjścia, jak przedłużyć pierwotny mandat operacji wojskowej, podczas gdy cel denazyfikacji i demilitaryzacji Ukrainy pozostaje. Ale teraz mandat musi obejmować także Kijów i Lwów. A to zaczyna się od obecnej „deelektryfikacji”, która wykracza daleko poza wschód Dniepru i wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego w kierunku Odessy.

To prowadzi nas do kluczowego pytania o zakres i głębokość tej „wojny elektrycznej”, w odniesieniu do ustanowienia strefy zdemilitaryzowanej (DMZ) – wraz z ziemią niczyją – na zachód od Dniepru, aby chronić rosyjskie terytoria przed artylerią, HIMARS i atakami rakietowymi NATO. Jak głęboki powinien być ten DMZ? 100 kilometrów? Za mało. Bardziej jak 300 km, ponieważ Kijów już poprosił o artylerię o tym zasięgu. Co najważniejsze, kwestia ta była już szczegółowo omawiana na najwyższym szczeblu w Moskwie w lipcu. W długim wywiadzie w lipcu ubiegłego roku minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow dyplomatycznie wypuścił kota z torby:

„Ten proces trwa konsekwentnie i wytrwale. Będzie trwał tak długo, jak długo Zachód, w swojej bezsilnej wściekłości, desperacko próbując pogorszyć sytuację, zalewa Ukrainę coraz większą ilością broni dalekiego zasięgu. W tym miejscu należy wspomnieć o HIMARS. Ukraiński minister obrony Aleksiej Resnikow już chwali się, że otrzymał amunicję o zasięgu 300 kilometrów. Oznacza to, że cele geograficzne Rosji będą jeszcze bardziej oddalać się od dotychczasowej linii kontaktu. Rosja nie może pozwolić, aby ta część Ukrainy, którą Władimir Zełenski – lub ktokolwiek go zastąpi – miała broń, która stanowi bezpośrednie zagrożenie dla naszego terytorium lub republik, które ogłosiły niepodległość i chcą decydować o własnej przyszłości.

Implikacje są aż nadto jasne.

Podczas gdy Waszyngton i NATO desperacko pracują nad pogorszeniem sytuacji – a to jest plan A, nie ma planu B – Amerykanie geoekonomicznie zaostrzają nową wielką globalną grę. Desperacja jest widoczna w próbach kontrolowania korytarzy transportowych gazu i ropy oraz dyktowania cen ich sprzedaży. Tymczasem Rosja pozostaje niewzruszona, ponieważ nadal inwestuje w rurociągi do Azji, w multimodalny międzynarodowy korytarz transportowy Północ-Południe, z kluczowymi partnerami Indiami i Iranem. Ponadto Rosja ma wpływ na kształtowanie cen w ramach OPEC+.

Raj dla oligarchicznych szabrowników

Neoliberalni neokonserwatyści, którzy zaludniają anglo-amerykański aparat wywiadowczy i bezpieczeństwa, nie wycofają się. Po prostu nie mogą sobie pozwolić na przegranie kolejnej wojny NATO przeciwko „egzystencjalnemu zagrożeniu” Rosji.

Ponieważ wieści o ukraińskich polach bitew pod dowództwem generała Wintera zapowiadają się jeszcze bardziej mrocznie, powinno być pocieszenie, przynajmniej w sferze kulturalnej. Zielony przejściowy zawrót głowy, doprawiony trującą sałatką z eugenetycznego etosu Doliny Krzemowej, nadal jest oferowany jako dodatek do dania głównego: „Wielkiej Narracji” Davos, dawniej „Wielkiego Resetu” w menu, która po raz kolejny podniosła swoją brzydką głowę, tym razem na szczycie G20 na Bali.

Ostatecznie oznacza to, że wszystko idzie dobrze w projekcie zniszczenia Europy. Deindustrializacja i bycie szczęśliwym w tym samym czasie; taniec pod tęczą do każdej obudzonej melodii na rynku; zamrażać i palić drewno, błogosławiąc jednocześnie „odnawialne energie” na ołtarzu europejskich wartości.

Szybki przegląd, aby umieścić w kontekście, w którym jesteśmy teraz, jest zawsze pomocny. Ukraina była częścią Rosji przez prawie cztery stulecia. Sama idea jego niepodległości powstała w Austrii podczas I wojny światowej, aby osłabić armię rosyjską – i z pewnością tak się stało. Obecna „niepodległość” została stworzona po to, aby lokalni oligarchowie mogli ograbić naród, podczas gdy rząd sprzymierzony z Rosją był w trakcie rozprawiania się z tymi oligarchami.

Zamach stanu w Kijowie w 2014 r. został zasadniczo wymyślony przez Zbigniewa Brzezińskiego, aby popchnąć Rosję do nowej wojny partyzanckiej – tak jak to miało miejsce w Afganistanie – a następnie rozkazy z Waszyngtonu do hacjendy Zatoki Perskiej, aby obniżyć ceny ropy. Moskwa musiała chronić etnicznych Rosjan na Krymie i w Donbasie, co doprowadziło do dalszych zachodnich sankcji. Wszystko było inscenizacją.

Przez osiem lat Moskwa odmawiała wysłania swojej armii nawet do Donbasu na wschód od Dniepru – który jest historyczną częścią Matki Rosji. Powód: nie ugrzęznąć w kolejnej wojnie partyzanckiej. Tymczasem reszta Ukrainy została splądrowana przez wspieranych przez Zachód oligarchów, pogrążając kraj w finansowej czarnej. Kolektywny Zachód podjął świadomą decyzję, aby nie finansować czarnej. Większość zastrzyków finansowych Banku Światowego została po prostu skradziona przez oligarchów, a łupy wywiezione z kraju. Ci oligarchiczni szabrownicy byli oczywiście „chronieni” przez zwykłych podejrzanych.

Zawsze należy pamiętać, że w latach 1991-1999 równowartość dzisiejszego majątku gospodarstw domowych Rosji została skradziona i przeniesiona za granicę, głównie do Londynu. Teraz ci sami zwykli podejrzani próbują doprowadzić Rosję do bankructwa sankcjami po tym, jak „nowy Hitler” Władimir Putin zaprzestał tej grabieży. Różnica polega na tym, że plan wykorzystania Ukrainy jako pionka nie działa.

To, co do tej pory miało miejsce na ziemi w tej wojnie, to głównie potyczki i kilka solidnych bitew. Ale jeśli Moskwa zgromadzi nowe oddziały do zimowej ofensywy, ukraińska armia może całkowicie uciec. Rosja nie wypadła tak źle, biorąc pod uwagę, jak skuteczne były rosyjskie ataki artyleryjskie na ukraińskie pozycje umocnione, uporządkowane odwroty czy wojna pozycyjna, w której jej własne straty były utrzymywane na niskim poziomie, a jednocześnie ukraińska siła ognia została rozbita.

Kolektywny Zachód uważa, że ma atut „wyjścia z więzienia” na Ukrainie. Rosja stawia jednak na rzeczywistość, w której atutem jest żywność, energia, surowce i stabilna gospodarka. Samobójca UE nie tylko stoi w obliczu serii nadchodzących prób, ale może również bezpiecznie oczekiwać, że co najmniej 15 milionów zdesperowanych Ukraińców zapuka do bram UE, uciekając z wiosek i miast bez elektryczności. Stacja kolejowa w tymczasowo wyzwolonym Chersoniu jest tego żywym przykładem: ludzie stale pojawiają się tam, aby się ogrzać i naładować smartfony. Samo miasto nie ma elektryczności, ogrzewania ani wody. Obecna taktyka rosyjska jest absolutnym przeciwieństwem wojskowej teorii skoncentrowanych sił opracowanej przez Napoleona. Z tego powodu Rosja gromadzi poważne korzyści.

Ale oczywiście „tak naprawdę jeszcze nie zaczęliśmy”.

Przetłumaczono zjęzyka angielskiego. Po raz pierwszy opublikowane przez Strategic Culture.

5/5 - (2 votes)
CLOSE
CLOSE
%d bloggers like this: