Trzydzieści pięć lat temu demokratyczny senator Joe Biden z Delaware, który wówczas pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Sądownictwa, wygłosił przemówienie wyjaśniające, dlaczego zamierza głosować przeciwko zatwierdzeniu sędziego Roberta Borka do Sądu Najwyższego.

Biden przemawiał jako samozwańcze „dziecko Boże” i twierdził, że jego sprzeciw wobec Borka dotyczył wszystkich praw danych przez Boga.

„Wierzę, że wszyscy Amerykanie rodzą się z pewnymi niezbywalnymi prawami, pewnymi prawami danym im przez Boga, a nie dlatego, że Konstytucja mówi, że je mają”, powiedział Biden w tekście przemówienia zachowanego w Congressional Record. „Mam prawa, ponieważ istnieję, pomimo mojego rządu, a nie dzięki mojemu rządowi”.

„Jako dziecko Boże, moje prawa nie pochodzą od większości, państwa czy konstytucji” – powiedział Biden. „Raczej zostały przekazane mnie i każdemu z naszych współobywateli przez twórcę i stanowią istotę ludzkiej godności.

„W tym duchu twórcy naszej Konstytucji spotkali się 200 lat temu w Filadelfii” – powiedział.

Dwadzieścia pięć lat po tym, jak wyraził ten punkt widzenia, jak wspomniano wcześniej w tej kolumnie, Biden omówił swoje poglądy na temat aborcji podczas debaty wiceprezydenckiej z republikaninem Paulem Ryanem z Wisconsin.

Martha Raddatz z ABC News, która moderowała tę debatę, nalegała na włączenie religii kandydatów do kwestii aborcji. „Po raz pierwszy na takiej scenie mamy dwóch kandydatów katolickich” – powiedział Raddatz. „I chciałbym was oboje prosić o powiedzenie mi, jaką rolę odegrała wasza religia w waszych osobistych poglądach na aborcję”.

Ryan, który jest pro-life, powiedział, że „rozum i nauka” wpłynęły na jego stanowisko.

„Teraz chcesz zapytać, dlaczego jestem pro-life?” powiedział Ryan. „To nie tylko moja wiara katolicka. To oczywiście czynnik. Ale dzieje się tak również z powodu rozumu i nauki”.

„Teraz wierzę, że życie zaczyna się w momencie poczęcia” – powiedział. „Dlatego — to są powody, dla których jestem pro-life”.

W przeciwieństwie do Ryana Biden nie cytował „rozumu i nauki”. Mówił o aborcji tak, jakby była to kwestia wyłącznie religijna, i odniósł się do pytania, czy życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, jakby było czymś, co było jedynie „sądem Kościoła”, a nie faktem naukowym.

„Moja religia definiuje to, kim jestem, i przez całe życie byłem praktykującym katolikiem” – powiedział Biden. „I to w szczególny sposób ukształtowało moją doktrynę społeczną. Katolicka nauka społeczna mówi o trosce o tych, którzy nie potrafią o siebie zadbać, o ludzi potrzebujących pomocy. Jeśli chodzi o aborcję, akceptuję stanowisko mojego kościoła w sprawie aborcji jako — to, co nazywamy doktryną de fide. Życie zaczyna się w momencie poczęcia w sądzie Kościoła. Akceptuję to w moim życiu osobistym.

„Ale odmawiam narzucania tego równie pobożnym chrześcijanom, muzułmanom i żydom, i po prostu odmawiam narzucania tego innym, w przeciwieństwie do mojego przyjaciela tutaj, kongresmena. Nie wierzę, że mamy prawo mówić innym ludziom, że – kobiety – nie mogą kontrolować swojego ciała. To decyzja między nimi a ich lekarzem.”

Błędem Bidena było sugerowanie, że to, czy życie zaczyna się w momencie poczęcia, jest jedynie „sądem Kościoła”. Jest to nieunikniony fakt, tak jak nieunikniony jest fakt, że aborcja kończy ludzkie życie.

Jednak w ubiegłą niedzielę w Nowym Jorku człowiek, który powołał się na uznanie praw nadanych przez Boga, tłumacząc swój sprzeciw wobec zatwierdzenia sędziego Roberta Borka do Sądu Najwyższego , po raz kolejny oświadczył, że zamierza podpisać ustawę deklarującą ogólnokrajowe prawo do aborcji nienarodzonych dzieci. .

„Słuchaj, oto sedno sprawy: jeśli Republikanie przejmą kontrolę nad Kongresem i uchwalą ogólnokrajowy zakaz aborcji, zawetuję to”, powiedział Biden. „A jeśli wybierzemy – dadzą mi jeszcze dwóch Demokratów w Senacie, a my zachowamy kontrolę nad Izbą, w styczniu skodyfikujemy sprawę Roe przeciwko Wade i uczynimy to prawem kraju”.

To jest zobowiązanie Bidena: podpisanie prawa, które zalegalizuje masowe zabijanie niewinnych istot ludzkich.

Terence Jeffrey