Universe - W taką ciszę
Posted by Viss
519 views
Kapliczki na Roztoczu
Posted by pajak68
1078 views

Asystent posła Roberta Winnickiego kapusiem SB ? . IPN odnalazł „kwity „

Ryszard Oszmian, asystent posła Roberta Winnickiego

zarejestrowany jako TW służb specjalnych PRL.

Szef okręgu Ruchu Narodowego w Wielkopolsce i asystent społeczny posła Konfederacji Roberta Winnickiego, Ryszard Oszmian, został zarejestrowany jako Tajny Współpracownik w kartotekach Służby Bezpieczeństwa – wynika z dokumentów zgromadzonych w IPN. – Nic o tym nie wiem. Brałem parę razy udział w wyborach, składałem oświadczenie lustracyjne i nic nie wykryto – powiedział w rozmowie z portalem i.pl.

TYM PRZYCISKIEM POSTAW KAWĘ MOŻESZ ODBLOKOWAĆ TREŚCI PREMIUM I DOSTĘP DO STREAM LIVE

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Ryszard Oszmian jest związany z Ruchem Narodowym od siedmiu lat. Obecnie pełni funkcję prezesa Okręgu RN w Wielkopolsce, jest też asystentem społecznym posła Roberta Winnickiego, prezesa Ruchu Narodowego.

„Przecież startowałem w wyborach i nic nie wykryto”

W kartotekach Instytutu Pamięci Narodowej można znaleźć kartę personalną Ryszarda Oszmiana z informacją o „pozyskaniu” do współpracy Tajnego Współpracownika Służby Bezpieczeństwa. Oficerem pozyskującym do współpracy, jak wynika z dokumentów, był mł. chor. W. Kałużyński, status pozyskania: dobrowolność. Nadano mu też pseudonim „Ryś”. „Data pozyskania” to: 18.06.1984 r. W rubryce: „Do jakiego zagadnienia pozyskany”, wpisano odręcznie „Konflikty społeczne” i niżej „kontrola środowiska młodzieżowego”. Oba te wpisy zostały jednak przekreślone prawdopodobnie 26.09.85 r. Dokument podpisał zastępca szefa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych ds. Służby Bezpieczeństwa w Szamotułach k. Poznania, mjr mgr M. Bartoszewski.

Ryszard Oszmian, asystent posła Roberta Winnickiego zarejestrowany jako TW służb specjalnych PRL

Zapytaliśmy prezesa Oszmiana, czy współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. – Nic mi o tym nie wiadomo. To ciekawe, bo brałem parę razy udział w wyborach, składałem oświadczenie lustracyjne i nic nie wykryto. Nie ma nigdzie żadnego zarzutu, że komuś zaszkodziłem. Przeciwnie, to mnie zaszkodzili – stwierdził zaskoczony Ryszard Oszmian.

Przyznał, że nigdy nie oglądał swojej teczki w IPN. – Nie chciałem swojej teczki otwierać, bo osoba, która na mnie donosiła już nie żyje. Jakbym zobaczył inne rzeczy, to moja wiara w ludzi chyba by się trochę załamała. A to, że tam ktoś mnie zapisał, to równie dobrze mogliby mnie zapisać do Stasi, byłoby to równie wiarygodne… – dodał Ryszard Oszmian.

Wizyty opiekunów z SB

Szef Ruchu Narodowego w Wielkopolsce po krótkiej rozmowie przyznał jednak, że w młodości nachodzili go funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa.

Wie pan, interesowali się moim zakładem pracy, jak każdym innym, ale nie miałem żadnej sprawy, na którą mogliby mnie złapać. No, że byłem, np. kochający inaczej albo coś ukradłem, nic na mnie nie mieli – tłumaczył.

Jak zatem wyglądały rozmowy z funkcjonariuszami SB i dlaczego Oszmian został wytypowany na TW? Prezes RN w Wielkopolsce mówi, że w latach 80. był zastępcą komórki ZSMP w Szamotułach.

– Przychodzili i pytali, co słychać w organizacjach młodzieżowych, ale ja robiłem wszystko jawnie. Wie pan, tutaj jakieś oświetlenie przystanku, tutaj jakiś czyn społeczny, jakiś turniej młodzieżowy się zrobiło…

Po pierwszej wizycie, wówczas dwudziestoparoletni działacz ZSMP, poszedł do swoich przełożonych związku w Poznaniu.

– Spytałem, czy my mamy obowiązek udzielać im [funkcjonariuszom SB -przyp. red] jakiś informacji. Usłyszałem: „Wiesz, nie ma obowiązku, ale lepiej się nie narażać. W końcu my nic złego nie robimy”. Bo my rzeczywiście nie robiliśmy nic wywrotowego – przyznał.

Ryszard Oszmian powiedział nam, że nie pamiętam już, o co funkcjonariusze SB dokładnie go wypytywali i zaznaczył jednocześnie, że nie miał wówczas żadnych kontaktów, których „oni” by nie znali.

– Wie pan, to mała miejscowość te Szamotuły. Tutaj wszyscy się znają. Tu nawet nie działała jakaś opozycja. Nawet nie miałbym, o kim powiedzieć – zapewniał.

„Dlaczego trafiłem ZSMP? Polityka mnie w ogóle nie interesowała”

Według Oszmiana o tym, że trafił do ZSMP zdecydował przypadek.

– Wcześniej byłem działaczem harcerskim, ale w żaden sposób nie uświadomionym politycznie, w ogóle mnie to za bardzo nie interesowało. Później byłem w wojsku, gdzie też chciałem coś robić, bo zawsze mnie nosiło. To był stan wojenny i harcerstwa nie było, w związku z tym pozostało tylko ZSMP – wspominał Oszmian w rozmowie z i.pl. – W wojsku zresztą też podpadłem na szkółce podoficerskiej, bo miałem kolegów już uświadomionych historycznie. Oni mi jako pierwsi powiedzieli, m.in. że w Katyniu zabijali nie Niemcy, tylko Rosjanie. Ja w to nie wierzyłem, ale w wojsku były takie zajęcia polityczne, gdzie można się było zgłosić z różnymi wątpliwościami, które mi oni zasiewali. Zapytałem o to oficera politycznego, jednym słowem byłem naiwny na maksa. Oczywiście oficer wyjaśniał mi to po swojemu, że to nie Rosjanie, więc utwierdziłem się w przekonaniu, że jest tak, jak dotąd myślałem, a moi koledzy coś kręcą – opowiadał.

Ze szkoły podoficerskiej on i jego „uświadomionych historycznie” koledzy wyszli ze stopniem szeregowca. – Traktowali nas jako element niepewny, który coś tam gada, być może czyta. A ja nawet nie czytałem – przyznał prezes Oszmian. – Jak przyszedłem do wojska, to pytali mnie, czy zapisałem się do Solidarności. Powiedziałem, że jestem zapisany, chociaż żadnym tam działaczem nie byłem. Nie miałem wtedy do tego głowy, bardziej zajmowała mnie proza życia. I tak w zasadzie całe życie. Zresztą w ankiecie, które wypełniłem, gdy wstępowałem do Ruchu Narodowego, napisałem, że byłem w ZSMP. Tutaj ludzie o tym wiedzą – tłumaczył w rozmowie z nami.

Od ZSMP do Ruchu Narodowego

Ryszard Oszmian zaznaczył jednak, że nigdy nie zapisał się do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, choć, jak sam przyznał, z pewnością bardzo by mu to wówczas pomogło. Jak po latach tłumaczył swoją decyzję?

– Nie zapisałem się nie dlatego, że byłem taki anty, ale znałem to środowisko doskonale. U mnie w Szamotułach ta wierchuszka partyjna, to byli albo pijacy, albo złodzieje. A ja nie chciałem być z tym kojarzony. W Poznaniu to by jeszcze się dało ukryć, ale w Szamotułach to się wszyscy znali – przyznał szczerze.

Jak zatem były wiceprzewodniczący ZSMP w Szamotułach trafił do Ruchu Narodowego i objął funkcję szefa struktur wielkopolskich RN oraz asystenta społecznego Roberta Winnickiego?

– To są zupełnie inne lata, do ZSMP wstąpiłem, gdy miałem 20 lat, a do RN jakieś siedem lat temu, czyli jako facet w pewnym wieku, ostro po pięćdziesiątce. Gdy zawiodłem się na jednych czy drugich postanowiłem, że nie będę wybierał ciągle mniejszego zła – stwierdził.

Po rozmowie z nami przyznał, że sam będzie chciał wyjaśnić sprawę „pozyskania” go przez SB jako Tajnego Współpracownika.

źródło :I.pl

5/5 - (4 votes)
CLOSE
CLOSE
%d bloggers like this: