Źródło: Kadr z Youtube

ONZ ostrzega przed „fałszywym poczuciem bezpieczeństwa” i zapewnia, że koronawirus wciąż może być groźny. Zastępca sekretarza generalnego ONZ, Amina Mohammed powiedziała wprost, że społeczeństwa nie mogą wrócić do „poprzedniej normalności”. 

Świat jaki znaliśmy w 2019 roku i pierwszym kwartale roku 2020 wydaje się już jak odległe wspomnienie. Wszędzie jest szpital, wszyscy chodzą w maskach obawiając się wirusa, który nie jest przenoszony drogą powietrzną, a nawet jeśli jest to wilgotna szmatka jest taką ochroną przed wirusem jak druciany płot chroniący przed komarami. Można odnieść wrażenie, że decyzja już zapadła i normalność nie wróci – czeka nas zamaskowana, dziwaczna, dystopijna nowa normalność, czyli nienormalność.

„Musimy obserwować powagę sytuacji” – przekonuje Amina Mohammed – Powrót do normalności w niektórych regionach nie może wprawić nas w fałszywe poczucie bezpieczeństwa.”

Koronawirus oficjalnie zainfekował 13 milionów osób i spowodował do ponad 570 tysięcy ofiar. Według raportu Banku Światowego na skutek pandemii, od 70 do 100 milionów ludzi może popaść w skrajne ubóstwo, a świat może doświadczyć największego spadku dochodów na mieszkańca od lat 70 tych XIX wieku.

„Pandemia COVID-19 spowodowała, że ​​założenia Agendy 2030 i cele zrównoważonego rozwoju są bardziej odpowiednie i istotne niż kiedykolwiek wcześniej” – zapewniła Mohhamed

ONZ ma przygotowywać propozycję zachowań w pięciu kluczowych obszarach dla każdego kraju, UJęte mają być takie zagadnienia jak opieka zdrowotna czy pomoc w tworzeniu miejsc pracy.

Oprócz ONZ i jego agendy WHO, o braku możliwości powrotu do normalności mówią też inni specjaliści i dobrze znani filantropi – jak Bill Gates. WYpowiedział on w jednymz niedawnych wywiadów dość autorytarny pogląd na temat powrotu do stanu sprzed koronawirusa.

„Myślicie, że macie wybór? Ale wy nie macie żadnego wyboru! … normalność nie powróci, dopóki nie zaszczepimy całej populacji świata!” – Bill Gates

Problem w tym, że nawet gdyby udało się stworzyć szczepionkę, która chroniłaby przed zachorowaniem na dany szczep koronawirusa, to przy mutującym wirusie może być potrzebna co roku – jak szczepionka przeciw grypie. Naukowcy będą sobie wyobrażać który szczep może być dominujący i będą komponować skład szczepionki. Poza tym udowodniono, że przeciwciała u ozdrowieńców pozostają w organizmie najwyżej kilka miesięcy, zatem efekt szczepienia też będzie krótkotrwały.

Lepiej skupić się na opracowaniu lekarstwa i terapii, która pozwoli przechodzić bezpieczniej zakażenie koronawirusem przez pozostałe 2 proc. populacji. Reszta i tak „choruje bezobjawowo”. Tylko czy to uzasadnione, aby wszyscy zaczęli żyć jak w śnie paranoika, żeby ochronić przed zakażeniem tą mniejszość? Skutki społeczne takich obostrzeń jak te obecne przy koronawirusei, będą ogromne, a stan zdrowia psychicznego populacji już teraz jest w opłakanym stanie. No chyba, że właśnie taki jest cel działań konstruktorów medialnej epidemii, aby normalność odeszła w przeszłość, a ludzie stali się donoszącymi na siebie paranoikami.

https://twitter.com/i/status/1278205507480805376