Jedni powiedzą, że pisma i otwarte listy wysyłane do rządu – tego i poprzednich – nie mają żadnego sensu. Politycy zrobią swoje i nie będą się liczyć z głosem medyków. Gdyby liczyli się z nim, to od lat mielibyśmy wprowadzoną reformę ochrony zdrowia.

Inni na wszystkich możliwych polach będą walczyć i nie składać broni, mimo matactw polityków, ich kłamstw i unikania odpowiedzialności za kształt ochrony zdrowia. Z trudem wywalczone zmiany na drodze negocjacji wymagających ogromnej cierpliwości i konsekwencji działania oraz poświęcenia aż do strajków głodowych, rozwiązywania umów o pracę, rezygnacji z dochodów.

Dzięki temu udaje się wywalczyć zmiany, których nigdy by nie było bez stałej presji środowiska. Nie jesteśmy pożądanymi wyborcami,a społeczeństwo nie rozumie znaczenia ochrony zdrowia w budowie nowoczesnego społeczeństwa i nie będzie zmuszać polityków do pracy na rzecz niezbędnych reform.

Będą też tacy, którym na reformach nie zależy bo doskonale fukcjonują w aktualnych realiach i zmiany nie muszą być dla nich korzystne. A także ci, którzy biegając z jednego miejsca pracy do drugiego – bo zawsze tak było – pracując w warunkach, jakie tworzą politycy akceptują je – bo przecież nic się nie zmieni, wszyscy tak mają i lepszy święty spokój, zmęczony i wypalony – ale spokój.

Niezgoda na to, co dzieje się w ochronie zdrowia wyprowadziło z Polski wielu lekarzy, część ograniczyło znacznie miejsca pracy starannie unikając NFZ i godząc się na często na rezygnację z naukowych aspiracji.

Jeśli narzekamy na to,że nikt nas nie słucha, jesteśmy pomijani w procesach decyzyjnych i politycy lekceważą nas od lat, to zastanówmy się, czy MY SAMI nie tylko ze sobą rozmawiamy, czy rozumiemy nasze racje, czy potrafimy uzgadniać wspólne stanowiska i kompromisy w trudnych sprawach? Jeśli sami tego nie umiemy, to stajemy się łatwą ofiarą dla cynicznej gry politycznej i zawsze będziemy przegrywać w sprawach fundamentalnych otrzymując co jakiś czas sukces na miarę siły naszego środowiska.

Małe sukcesy? Nie jesteśmy z nich zadowoleni?….. A dziwi nas to?

List otwarty do Ministra Zdrowia prof. dr hab. Łukasza Szumowskiego

Szanowny Panie Ministrze!
Od początku epidemii byliśmy gotowi do pracy i liczyliśmy na współpracę i pomoc strony rządowej. Skala epidemii pokazała, że żaden kraj nie był na nią przygotowany. Na świecie personel medyczny jest w tych trudnych warunkach doceniany i uznawany za bezcenny w walce z pandemią, natomiast w Polsce od początku epidemii jesteśmy traktowani jak „białe wojsko”. Jesteśmy przymuszani do pracy bez odpowiednich zabezpieczeń, kierowani z dnia na dzień do szpitali wiele kilometrów od miejsca zamieszkania, bez względu na sytuację rodzinną, zdrowotną etc.

Ostatnie rozporządzenie wprowadzone zostało co najmniej o miesiąc za późno, po tym jak wielu lekarzy, ratowników, pielęgniarek, fizjoterapeutów zostało zakażonych w swoich miejscach pracy, a część z nich zmarła. Ponadto, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, niesie ono ze sobą wyłącznie kolejne ograniczenia i nakazy dla pracowników ochrony zdrowia. Mimo tak dramatycznie ciężkich warunków pracy, nadal jedyną formą rekompensaty dla personelu pozostają oklaski i puste deklaracje wdzięczności wygłaszane w telewizji państwowej… tej samej, która 2 lata temu wyszydzała rezydentów, pokazując ich życie jako pełne beztroski, bogate i spędzane na zagranicznych wakacjach (które okazały się misją medyczną). Nadal lekarze rodzinni nie mogą zlecać testów, nadal służby mundurowe kontrolują pobyt w domu osób, które zakończyły już kwarantannę. Przykłady absurdów można mnożyć.

W tej sytuacji, używając wojskowego słownictwa: Panie Ministrze, wojsko przestaje już wierzyć w swojego generała… morale są niskie, brygady w rozsypce. Działania wojenne od dawna nie wyglądają jak systematyczna walka z wrogiem, tylko lepiej lub gorzej zorganizowana partyzantka, wyposażona w sprzęt z donacji, oddolnych zrzutek społeczeństwa lub kupiony za własne pieniądze. Wróg nie przeszedł do defensywy. On się przegrupował i czeka… uderzy tam, gdzie najmniej się spodziewamy, w najbardziej podatnych obywateli. Panie Ministrze, na tej wojnie traci pan swoje „wojsko”.

Żądamy możliwości zlecania większej liczby testów, również z poziomu POZ. Żądamy zapewnienia środków ochrony indywidualnej dla pracowników szpitali powiatowych, miejskich, DPSów, ZOLi, POZtów– nie tylko dla szpitali jednoimiennych. Żądamy wydania jasnych procedur i standardów postępowania, opartych o wiarygodne badania naukowe. Żądamy wprowadzenia jasnych i jednoznacznych zasad dotyczących rekompensat w związku z wejściem w życie rozporządzenia z dn. 29.4.2020r., obejmujących wszystkie osoby mające kontakt z pacjentami zarażonymi koronawirusem, jak i z podejrzeniem zakażenia. Żądamy lepszej organizacji służb kontrolujących osoby przebywające na kwarantannach – szanujmy ich pracę, wysyłając je do osób, które realnie wymagają pomocy/kontroli. Te zmiany umożliwią Panu i nam wygranie tej wojny, w której stawką jest ludzkie życie. Bo nasze „białe wojsko” rezerw już od dawna nie ma…

Z lekarskim pozdrowieniem

Prezydium Porozumienia Rezydentów OZZL
Piotr Pisula
Kacper Gajda
Justyna Bogucka-Czapska
Filip Płużański
Grzegorz Siwek

01.05.2020 r.