Bunt pracowników Poczty Polskiej. – „Większość z nas uważała, że Poczta nie jest w stanie zorganizować korespondencyjnych wyborów prezydenckich. Bo raz, jest nas za mało. Dwa, logistycznie leżymy” – piszą pracownicy poczty w mediach społecznociowych.

Postawiono przed nimi zadanie niewkonalne. – „Przypuszczenia większości pracowników sprawdziły się. A dlaczego? No bo okazało się, że kadrowo zadanie jest niewykonalne i w celu załatania braków Poczta musiała uruchomić specjalną rekrutację na wybory korespondencyjne” – informują.

Rekrutacja na Poczcie Polskiej ruszyła. – „Z ostrożnych szacunków, potrzeba od 30 tys. do nawet 50 tys. dodatkowych pracowników na stanowiskach: członek komisji ds. dystrybucji pakietów wyborczych, asysta przy specjalnej skrzynce nadawczej. Zrekrutowanie takiej liczby osób, w tak krótkim czasie jest niesłychanie trudnym zadaniem, dlatego dziś rano Morawiecki wspomniał już o możliwości przełożenia wyborów prezydenckich nawet na koniec maja” – podkreślają pocztowcy.

Nie mają pretensji do swoich współpracowników. – „Rozumiemy tych pracowników, którzy zdecydowali się nosić pakiety, asystować przy noszeniu pakietów czy przy specjalnych skrzynkach nadawczych, bo wiemy, że zarobki pocztowców są głodowe i każda złotówka jest na wagę złota, a ideami chleba nikt nie posmaruje. Nie mamy też zamiaru nikogo z tego powodu szkalować. Jednak stan epidemii trwa i zastanówcie się jeszcze raz nad tym, czy warto się narażać” – zwracają się do swoich Kolegów i Koleżanek listonoszy oraz innych pracowników.

Akcja protestacyjna ruszyła. – „Do pozostałych w dalszym ciągu apelujemy: Na L4 marsz!” – zachęcają ludzie ze strony na

 FB „Pocztowcy czas na strajk„.

Czy w tej sytuacji grozi Poczcie Polskiej paraliż? Rząd PiS przewidział bunt społeczny wśród zdesperowanej załogi operatora pocztowego? A więc czas na ubranie ludzi w mundury i wcielenie do wojska? Szefem firmy został już przecież wiceminister z MON

(czytaj więcej)!