Szybkie spojrzenie na ostatnie wydarzenia.

image

Od dawna nie mam czasu śledzić sekciarskiego uniwersum, jednak wiem, że atmosfera gęstnieje tam coraz bardziej, tekst ten będzie więc jedynie telegraficznym skrótem. Coraz częściej guru Chojecki wymienia się docinkami ze swoim niedawnym podopiecznym Kowalskim, który odpowiadając na pytania swoich kilkunastu widzów daje do zrozumienia, że całe IPP i partia wydmuszka to jeden wielki szwindel. W odpowiedzi Chojecki dogryza Mariankowi z powodu braku matury i podobnych rzeczy. Kilkukrotnie pytany o sektę i ich “partię” Kowalski pogardliwie wyrażał się o tej inicjatywie. To nic, że za jej powstaniem stał on sam i przez długi okres, czerpiąc korzyści, wmawiał ludziom, że to poważna inicjatywa. Jak pamiętamy, partie i organizacje przestają być prężne gdy opuszcza je wielki lider Kowalski (tak odpowiedział na pytanie dotyczące inicjatywy Narodowcy RP).

Spróbujmy lekko i krótko streścić co tam się wyprawia. Zacznijmy od partii-wydmuszki, którą założył Chojecki jako dopełnienie swojego biznesu i danie otumanionym przez niego ludziom pozorów brania udziału w jakimś wielkim projekcie. Do PKW spłynęły niedawno sprawozdania finansowe partii politycznych. Tzw. Ruch 11 Listopada oczywiście sprawozdania takiego nie złożył (oprócz nich nie złożyły go jeszcze trzy inne, marginalne partyjki).

Jak wiemy Ruch 11 Listopada po raz kolejny “zbojkotował” wybory, co wynika z tego, że jakakolwiek działalność polityczna przekracza ich możliwości. Nie byli w stanie zebrać podpisów pod listy wyborcze, wystawić kandydatów, więc swoim wyznawcom Chojecki wcisnął, po raz kolejny, bajeczkę o świadomym bojkocie. Jednocześnie cały czas trwała w sklepiku IPP sprzedaż partyjnych gadżetów, koszulek, flag, plakatów. Mówiąc wprost wciskał on ludziom plakaty partii, która nigdy nie zamierzała jakkolwiek włączyć się w politykę a więc od początku była oszustwem. Ciekawe jakie wytłumaczenie na taką sytuację ma “prezes” Michał Fałek? Czyżby robiona w Paincie tabelka pokazująca ich “finansową transparentność” nie wystarczała w PKW?

Podczas gdy inne partie prowadziły kampanię do europarlamentu, Chojecki wzmógł straszenie nadchodzącą apokalipsą. Gdy głośno zrobiło się o ustawie 447 oczywiście wziął stronę Żydów i organizacji przemysłu holocaustu. Na swoim blogu roszczenia żydowskie poparł także wprost Andrzej Turczyn. Chojecki uderzył w taki sam ton jak PiSowskie media czyli oskarżając tych, którzy mówili o grożącym Polsce niebezpieczeństwie a bycie “ruską agenturą”.

W tym temacie dwoiły się i troiły PiSowskie media na czele z Michnikiem prawicy czyli redaktorem Sakiewiczem, który osiągnął szczyty żenady w atakach na Konfederację a także Polaków w USA. U Rachonia, PiSowskiego promotora byłego naganiacza do sekty pojawił się niezły zestaw przygłupich propagandystów. Sam Rachoń, Sakiewicz i na dokładkę wspomniany właśnie były naganiacz, którego zadaniem było poparcie pieprzenie Sakiewicza “z pozycji narodowca”, bo właśnie do takich celów trzymany jest w odwodzie Kowalski.

Gdy za sprawą warszawskiej manifestacji i podniesienia tematu 447 w mediach zrobiła się wrzawa a partia rządząca łaskawie zabrała głos w sprawie uruchamiając przy tym swoich najpodlejszych propagandystów i niecne metody, z pomocą przyszedł Sekielski ze swoim filmem o pedofilii wśród księży. Niektórzy dopatrują się celowego działania w dacie ukazania się filmu, który miał zrobić awanturę zastępczą i przykryć temat żydowskich roszczeń. Czy tak było? Nie wiem, nie wykluczam.

W każdym razie film ów rozgrzał do czerwoności nie tylko debatę publiczną ale i atmosferę w sekciarskim bunkrze, gdzie temat został ochoczo podchwycony. Taktyka Chojeckiego jest znana od dawna, często próbują podpiąć swoją gadaninę do głośnych tematów i surfować na fali zainteresowania danym tematem. Nie inaczej było tym razem, a możliwość dokopania znienawidzonemu klerowi to przecież “dar niebios”.

I tak już na drugi dzień Chojecki wraz ze swoją sektą poświęcili tej sprawie swój dwugodzinny program, oczywiście w tytule zamieszczając tytuł filmu Sekielskiego “Tylko nie mów nikomu”. Miało to na celu przekierowanie widzów owego filmu na ich kanał czyli właśnie podpięcie się pod czyjeś dzieło w celu zaistnienia i promocji swojego przedsięwzięcia. Udało mu się to ponieważ ten odcinek miał około 150 tysięcy wyświetleń. Oczywiście wątpliwe jest by ludzie, którzy kliknęli w ich link wytrzymali dwugodzinne idiotyzmy Chojeckiego i kiedykolwiek wrócili na ich kanał. Pokazują to wyniki oglądalności odcinków z dni kolejnych, które spadły momentalnie do kilkunastu a później kilku tysięcy.

Trudno oczekiwać by ktoś, nawet antyklerykał czy po prostu ktoś ciekawy komentarza do sprawy, dał się przekonać podnieconemu zboczeńcowi, który wydziera mordę, ściska jakieś gumowe świnie a do zjawiska dorabia kosmiczne teorie i jednocześnie próbuje wcisnąć komuś swoją pokraczną ideologię i pseudoreligię. Chojecki w temacie antyklerykalizmu nie różni się od wyborców Palikota czy innych Wiosen, posuwa się nawet dalej, jednocześnie pokazując jakim zacietrzewionym jest kretynem i fantastą. Otóż nawet ludzie, którzy słusznie czuli się oburzeni tym filmem raczej nie kupią opowieści Chojeckiego o pedofilskich szkoleniach w seminariach duchownych pomieszanych z wizją “porwania wiernych”.

W swym antykatolicyzmie sekta posunęła się nawet do nagrania piosenki, której przekazem jest to, że każdy ksiądz katolicki to pedofil. Wyśpiewuje ją sekciarski bard Radosław Kopeć, jeden z najbliższych współpracowników guru a śpiewana jest ona na melodię pieśni eucharystycznej “Pan Jezus już się zbliża”. Tutaj dodać należy, że sekciarze podali informację, jakoby w ich klipie wystąpił duchowny z lubelskiej kurii co zostanie sprawdzone.

Oczywiście Chojecki nie stroni także od żałosnych metod stosowanych od lat np. przez Gazetę Wyborczą (nawiasem mówiąc za “eksperta” w IPP robi wieloletni współpracownik GW, tropiciel “polskiego antysemityzmu” Eli Barbur) czyli rzekomo zgłaszających się do nich jakichś “oburzonych przechodniów” czy “zbluwersowanych czytelników”. I tak oprócz “byłych księży” do IPP zaczęły zgłaszać się rzekomo ofiary księży-pedofilów, które opowiadały o swoich przeżyciach brzmiących jak napisany na zamówienie scenariusz danej historii. A w jaki to niby sposób Chojecki mógłby pomóc komuś, kogo naprawdę spotkała taka krzywda? Izolując go od świata zewnętrznego? Bombardując “miłością” połączoną z całkowitą inwigilacją jego życia? Z deszczu pod rynnę. Jednak Chojecki nie ma żadnej taryfy ulgowej czy zwykłego ludzkiego współczucia dla zagubionych czy doświadczonych przez los ludzi. Do sekty swojej zgarniał zarówno alkoholików, ludzi po próbach samobójczych czy z innymi, wyraźnymi problemami.

Pokazuje to, że mimo całej swojej perfidii, Chojecki jest bardzo marnym propagandystą, do tego tak już zaczadzonym własnymi wyziewami, że nie jest w stanie przyciągnąć do siebie nikogo poza naprawdę zagubionymi ludźmi, których zniewala później i uzależnia typowo sekciarskimi metodami. A przykłady tych metod, typowo podręcznikowych, sam nam przekazuje. Co jakiś czas dowiadujemy się coraz więcej o tym jak wygląda życie członków tej zamkniętej sekty. Jest to odciąganie od rodziny, izolacja członków (żona Chojeckiego mówiła o tym, że tęsknota do normalnych relacji z ludźmi spoza grupy oznacza, że coś jest nie w porządku), inwigilacja najintymniejszych sfer życia prywatnego (tutaj opisywanie przez nich przykłady nachodzenia i sprawdzania członków sekty i ich relacji damsko-męskich czy np. pytanie się guru Chojeckiego o to czy dany mężczyzna nadaje się na męża a dana kobieta na żonę). Przytaczane są przez nich samych (możliwe, że zmyślone, ale jest też kilka prawdziwych) historyjki o problemach w małżeństwach wynikających z tego, że jeden z małżonków zaczął wsiąkać w sektę i grożąc rozpadem rodziny przymuszał do “nawrócenia” żonę lub męża.

Przykładów takich jest mnóstwo. Obserwatorzy sekty wiedzą od dawna jak wygląda miejsce kobiet w życiu tej grupy. Wiemy, że ich “pasterz” Chojecki to nierób, który grając w gry komputerowe zaniedbywał dzieci a pracowała na niego żona. Podobne sytuację są w innych, powiązanych z sektą, rodzinach. Dowiadujemy się, że nie tylko Chojecki, ale kilku innych jego najbliższych współpracowników przez lata było utrzymankami swoich pracujących żon.
Kolejną sprawą jest autodonos do prokuratury w wykonaniu Grzegorza Brauna, który powiadomił o niedopełnieniu obowiązku polegającego na niepoinformowaniu organów ścigania o przestępstwie o którym miało się wiedzę.

Chodzi oczywiście o żałosne zarzuty bycia “ruskim agentem” wysuwane przez funkcjonariuszy PiS i im podobnych. Wśród wymienionych w piśmie znaleźli się także nasi ulubieńcy czyli Marian Kowalski i Paweł Chojecki. Ciężko oczywiście oczekiwać, że prokuratura zajmię się tą sprawą (choć powinna) bo wiemy, że Polska jest, niestety, państwem z tektury, niemniej jednak jest to całkiem wesołe zagranie. Niestety nie miałem czasu by sprawdzić czy w jakikolwiek sposób odniósł się do tego Chojecki i jutubowy dziad proszalny Kowalski.

Jednocześnie zauważamy pięcie się w sekciarskiej hierarchii ukraińskiego Żyda Ivana Belostenko zwanego Ivanem Bezczelenko. Znany z wielokrotnego obrażania Polaków, Żyd szlaja się po lubelskich ulicach zaczepiając ludzi i zadając im infantylne i niejasne pytania, które następnie dopasowywane są pod tezy sekty. Na koniec jeszcze tylko mało znaczący, ale obrazujący zidiocenie członków sekty, sposób zachowania Tymka Chojeckiego, zwanego trzecią córką. Bardzo spodobało mu się naciskanie gumowych świnek, którymi zastawiony jest stół studia IPP. Jego zachowanie przy tej czynności, ten entuzjazm, miny od razu nakazuje współczuć Karolinie Chojeckiej.

Klub Idź Pan Stąd