Konrad Berkowicz/fot. YouTube/wRealu24
Konrad Berkowicz/fot. YouTube/wRealu24

„Gazeta Wyborcza” zamieniła wypowiedzi Konrada Berkowicza z wywiadu, który pojawił się w „Dużym Formacie”. Jak podkreśla polityk Konfederacji, fałszywe tezy opublikowano mimo tego, że w wymaganym ustawowo czasie w autoryzacji wysłano poprawione wypowiedzi wraz z obszernym uzasadnieniem.

Jak informowaliśmy, Grzegorz Szymanik, dziennikarz magazynu „Duży Format”, przeprowadził wywiady z sześcioma posłami Konfederacji, przepytując ich na różne tematy.

Autor zadał sobie sporo trudu spotykając się w Trójmieście z Arturem Dziamborem i Michałem Urbaniakiem, w Warszawie z Konradem Berkowiczem i Dobromirem Sośnierzem, we Wrocławiu z Krzysztofem Tudujem i w Zielonej Górze z Krystianem Kamińskim.

Artykuł miał przybliżyć poglądy posłów Konfederacji. Jak się jednak okazuje, Szymanik pozmyślał wypowiedzi polityków nieraz zupełnie zmieniając sens wypowiedzi. O skandalicznym zachowaniu dziennikarza GW poinformował Konrad Berkowicz.

–  Autor przeprowadził z każdym z nas długie rozmowy a w publikacji je relacjonuje. Problem polega na tym, że niemalże żaden z moich „cytatów”, które pojawiły się w papierowym wydaniu DF, nie padł z moich ust. Autor wymyślił sobie swoją wersję moich wypowiedzi być może wierząc, że oddaje sens naszej dwugodzinnej rozmowy (zakładam tu najbardziej życzliwą interpretację całego wydarzenia) – napisał na Facebooku Konrad Berkowicz.

– Twierdzi na przykład, że jesteśmy za likwidacją wszystkich podatków (!!). W sytuacji, w której autor okazuje się nie do końca chwytać jakiś program i nie jest w stanie samemu streścić czyjejś wypowiedź tak, by oddać jej sens, z pomocą przychodzi instytucja AUTORYZACJI wywiadów. Polega ona na tym, że autor ma obowiązek na życzenie rozmówcy przesłać swoją wersję cytatów do korekty, na której dokonanie rozmówca ma 24 godziny. Tak też było w tym przypadku. Wysłałem korektę do „swoich” cytatów w określonym ustawowo czasie (z obszernymi wyjaśnieniami, dlaczego pierwotne sformułowania fałszują rzeczywistość), po czym dostałem odpowiedź, że na wersję papierową już za późno, bo wszystko poszło do druku (!!) – podkreślił polityk Konfederacji.

– W wersji elektronicznej autoryzacja miała zostać uwzględniona, ale jak się okazało – została uwzględniona bardzo WYBIÓRCZO – dodał Berkowicz.

 Gdyby więc ktoś z Państwa kiedyś został zapytany o jakiś dziwny cytat z Berkowicza – sprawdźcie, czy jego praźródłem nie jest przypadkiem bujna fantazja redaktora Gazety Wyborczej – podsumował.

Źródła: facebook.com/nczas.com