Wizytę w Angoli węgierskie ministerstwo spraw zagranicznych ogłosiło z pompą w ubiegłym tygodniu. Peter Szijjarto, szef MSZ, zapowiadał ją jako nowy rozdziały w dyplomacji i „otwarcie Węgier na południe”.

Liczący ponad 25 mln mieszkańców kraj dyplomata zachwalał jako „największy i jeden z najbardziej rozwiniętych portugalskojęzycznych państw afrykańskich”, który ma być „strategicznym partnerem handlowym Węgier”. – Dzięki tej wizycie rozpocznie się nowa era w dwustronnych stosunkach – mówił.

„Właściwa” decyzja prezydenta Angoli

Przy okazji Węgrzy postanowili upiec dwie pieczenie na jednym ogniu w związku z toczącą się w kraju kampanią przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Ta już tradycyjnie w całości podporządkowana jest sprzeciwowi wobec imigracji.

Węgierski ambasador w Portugalii Zsolt Maris stwierdził w ubiegłym tygodniu, że Angola – podobnie jak Węgry – sprzeciwia się imigracji ze względu na problemy, jakie przysparza krajowi napływ ludności z sąsiedniej Demokratycznej Republiki Konga.