Zrzut ekranu wideo

Obok najpotężniejszych ludzi świata, wciąż anonimowa sztuczna inteligencja Google’a jest gorliwym orędownikiem wolności słowa . Śmiało głosi, i to z uzasadnionych powodów, że wolność słowa jest niezbędna dla demokracji, w którą – jak twierdzi – wierzy. Przypomina nam również – i warto o tym wiedzieć – że wolność słowa promuje świadome obywatelstwo i samorządność oraz zapewnia rozliczalność rządu. Co więcej, otwarty dialog i debata sprzyjają „rynkowi idei”, który jest niezbędny dla postępu społecznego i zapewnia społeczeństwu tak potrzebny „wentyl bezpieczeństwa”. Wreszcie, nieograniczone prawo do wyrażania swoich myśli, przekonań i wartości bez strachu jest fundamentalnym aspektem ludzkiej godności i samorealizacji. Amen, amen, amen.

Teoretycznie wszyscy z całego serca pochwaliliby te szlachetne uczucia . Dotyczy to nawet niektórych z najbardziej bezwzględnych przestępców, takich jak rząd niemiecki – pisze
Stephen Karganović .

Ponad rok po porwaniu za granicą, niemiecki rząd przetrzymywał wybitnego niemieckiego prawnika, dr. Reinera Fuellmicha, w więzieniu pod sfabrykowanymi zarzutami, w wyjątkowo ciężkich i nieludzkich warunkach, najwyraźniej mających na celu wyłącznie jego dręczenie. W Niemczech prawo do wyrażania swoich myśli z godnością (nie mówiąc już o samorealizacji), tak poruszająco głoszone przez awatara sztucznej inteligencji Google, dawno zniknęło, przynajmniej dla dr. Fuellmicha.

Ilu ludzi w ogóle pamięta, kim jest dr Fuellmich i jakie wartości reprezentuje , nie mówiąc już o tym, że zdają sobie sprawę z jego obecnej trudnej sytuacji ?

Dla tych, którzy nie wiedzą, krótkie wyjaśnienie jest na miejscu. Krótko po nagłym wybuchu skandalu związanego z COVID-19 w 2019 roku, dr Fuellmich, wybitny prawnik z Getyngi, przykuł uwagę opinii publicznej, stawiając trafne pytania dotyczące natury i źródeł niepokojów, które osiągnęły globalny zasięg. Wielu miało te same pytania, ale niewielu potrafiło je sformułować tak skutecznie, jak on, w kategoriach prawnych. Początkowo jego pytania były formułowane dość powściągliwie, ledwo przekraczając niewypowiedziane granice tego, co uważano za dopuszczalne badania. Prawie nie było mowy o „teorii spiskowej” ani o frontalnym ataku na integralność systemu, który w ciągu kilku tygodni, w nieznanych wówczas celach, zaimprowizował globalny kryzys zdrowotny, stanowiący pretekst do bezprecedensowych wstrząsów społecznych i nałożenia dotychczas nie do pomyślenia ograniczeń na podstawowe wolności człowieka.

  Skąd wzięła się pandemia koronawirusa i jaki jest jej cel?

Kiedy czołowi specjaliści z dziedziny medycyny i innych dziedzin również zaczęli bić na alarm i podnosić kwestie z zakresu swoich specjalizacji, dla osób śledzących publiczne wypowiedzi Reinera Fuellmicha stało się jasne, że zarówno kierunek, jak i ton badań nad COVID-19, które prowadził on i jego współpracownicy, zaczynają się zmieniać. Kwestie, które poruszał, nie miały już charakteru wyłącznie technicznego. W miarę jak zagłębiał się w temat, coraz bardziej kwestionował uczciwość politycznej, medialnej i farmaceutycznej machiny zastraszania, która wykorzystywała rzekomą pandemię do wprowadzenia globalnego lockdownu, z obowiązkowymi, masowymi iniekcjami nieprzetestowanych substancji „terapeutycznych”.

Warto powtórzyć fundamentalne pytania dr. Fuellmicha dotyczące „pandemii”:

  • „Przede wszystkim, czy mamy do czynienia z pandemią koronawirusa, czy też pandemią wyłącznie testów PCR? W szczególności, czy pozytywny wynik testu PCR oznacza, że ​​badana osoba jest zakażona COVID-19, czy też nie oznacza absolutnie nic w odniesieniu do zakażenia COVID-19?
  • Po drugie, czy tak zwane środki antykoronawirusowe, takie jak blokady, maseczki, dystans społeczny i przepisy dotyczące kwarantanny, służą ochronie światowej populacji przed koronawirusem, czy też służą jedynie do wywoływania paniki u ludzi, którzy bez zadawania pytań wierzą, że ich życie jest zagrożone, tak aby ostatecznie firmy farmaceutyczne i technologiczne mogły generować ogromne zyski ze sprzedaży testów PCR, testów antygenowych i przeciwciał oraz szczepionek, a także ze zbierania naszych odcisków genetycznych; i
  • Po trzecie, czy to prawda, że ​​rząd niemiecki, bardziej niż jakikolwiek inny, był intensywnie lobbowany przez głównych bohaterów tzw. pandemii koronawirusa? Niemcy znane są jako kraj wyjątkowo zdyscyplinowany i dlatego miały stać się wzorem do naśladowania dla reszty świata dzięki rygorystycznemu, a tym samym skutecznemu przestrzeganiu środków związanych z koronawirusem.

Gdy te pytania, jakkolwiek przekonujące, pozostały ignorowane w sferze publicznej (podczas gdy sam dr Fuellmich był wyśmiewany i oczerniany za samo ich podnoszenie), nastąpiła zauważalna zmiana w zakresie i ukierunkowaniu jego badań. Jego bystry umysł prawniczy uaktywnił się w najwyższym stopniu. Lekceważące podejście establishmentu do przeważnie błahych kwestii stopniowo skłoniło go do podjęcia nieustępliwej, dogłębnej analizy systemowego tła globalnej sprawy Covid, z pełnym zamiarem dotarcia do sedna sprawy i nie pominięcia żadnego szczegółu. Dr Fuellmich rzucił ręcznik, ogłaszając, że gromadzi dowody zbrodni przeciwko ludzkości na masową skalę i o wystarczającej wadze, aby zwołać Medyczną Norymbergę II, z równoległymi pozwami karnymi i zbiorowymi, które planował złożyć w amerykańskim systemie prawnym, a także przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Dr Fuellmich nadepnął na kilka bardzo wrażliwych i wrogich odcisków. Było jasne, że takiego szaleństwa, jakie sobie wyobrażał, nie można tolerować. Natychmiast podjęto plany, aby udaremnić mu jedną z tych brudnych, podstępnych operacji, w których tak biegle posługują się tajne służby. Informatorów umieszczono w bezpośrednim sąsiedztwie celu, aby go zadenuncjować i dostarczyć kompromitujących dowodów pod fałszywym zarzutem. Należycie przygotowano tajny akt oskarżenia ( lettre de cachet , jak nazywano tę praktykę za czasów Ancien Régime we Francji, a niedawno przywrócono ją przez Trybunał w Hadze) o domniemane pranie pieniędzy, a niemieckie władze czekały na dogodny moment, aby schwytać niczego niepodejrzewającą ofiarę. Okazja ta nadarzyła się dwa lata temu, gdy dr Fuellmich, obywatel Niemiec, pojawił się na terenie niemieckiego konsulatu w Meksyku (technicznie rzecz biorąc, na terytorium Niemiec), aby poprosić o rutynową obsługę konsularną. Tam został aresztowany i natychmiast wysłany do Niemiec, gdzie niemieckie władze uznały to za konieczne. Jedynym promykiem nadziei jest to, że nie został zamordowany i poćwiartowany jak dziennikarz-dysydent z saudyjskiego konsulatu w Stambule.

Po bezprecedensowym, prawie dwuletnim areszcie tymczasowym w średniowiecznych warunkach , pozornie specjalnie dla niego przygotowanych (starożytne „ ryzyko ucieczki ” zostało podane jako oficjalny powód tego surowego środka), dr Fuellmich został ostatecznie skazany w kwietniu 2025 r. na trzy lata i dziewięć miesięcy więzienia na podstawie sfabrykowanych zarzutów przeciwko niemu. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się schludne i właściwe. Technicznie rzecz biorąc, został skazany za zbrodnię moralnej niegodziwości. Jego faktyczne „przestępstwo” przeciwko mściwemu globalistycznemu establishmentowi — niepodważalne ujawnienie jego totalitarnego, redukcjonistycznego programu , jego skorumpowane powiązania z nikczemną mafią farmaceutyczną i przymusowa promocja jego śmiercionośnych produktów — nie zostało nawet wspomniane podczas postępowania. Ale podczas gdy dr Fuellmich gnije w więzieniu, każde z kluczowych twierdzeń, za które został uwięziony, zostało naukowo potwierdzone.

Obecnie wiadomo, że tak zwane „szczepionki przeciw COVID-19” są powiązane z uszkodzeniem serca , przed czym wielokrotnie ostrzegali dr Fuellmich i wielu innych badaczy podczas „pandemii” (w tym tutaj ). Zgodnie z przewidywaniami dr Fuellmicha i jego zespołu badawczego, wzrost liczby zagrażających życiu zakrzepów krwi koreluje z masowym podawaniem nieprzetestowanych „szczepionek”. Odnotowano również znaczący wzrost liczby śmiertelnych przypadków raka . Jako kolejny dowód na oszukańczy charakter „nagłego wypadku pandemicznego”, recenzowane badanie wykazało, że 86% rzekomo pozytywnych w PCR „przypadków COVID-19” nie było nawet prawdziwymi zakażeniami. Zostało to pierwotnie stwierdzone przez dr Fuellmicha, co spotkało się wówczas z wieloma drwinami. Jest to fakt, który podważa naukowe podstawy uzasadniające lockdowny, dystans społeczny i obowiązkowe szczepienia. I być może najbardziej druzgocący fakt ze wszystkich: japońscy naukowcy wykazali , że wbrew dezinformacji o zakażonych nietoperzach i niehigienicznych warunkach panujących na chińskich rynkach w momencie wybuchu pandemii, wszystkie znane warianty COVID-19 w rzeczywistości powstały w laboratoriach . Rodzi to oczywiste i uzasadnione pytania o zamiary przestępcze, zarówno na poziomie proponowanych „leków”, jak i samego sfabrykowanego kryzysu zdrowotnego , który te leki rzekomo miały rozwiązać.

Brutalne traktowanie wybitnego niemieckiego prawnika, dr. Reinera Fuellmicha, można porównać do ścigania postaci takich jak Giordano Bruno. Obnaża ono hipokryzję wolności słowa całego Zachodu. Ciemna plama, jaką pozostawia, zostanie na zawsze zapamiętana jako haniebny epizod w historii niemieckiej jurysprudencji.