W chaotycznej fazie przejściowej – od już nieistniejącego jednobiegunowego porządku świata (globalizacja finansowa) do nowo powstającego porządku wielobiegunowego/policentrycznego – przesunęła się także debata idei: od (bałkanizującego) zderzenia cywilizacji i rekonfiguracji nowego porządku świata z 1996 roku (książka została wydana z przedmową Brzezińskiego w czasie jednobiegunowej prezydentury Billa Clintona!), dzieła toksycznego Samuela Huntingtona  , byłego aparatczyka Departamentu Stanu USA, do książki „Dialog cywilizacji”, wydanej w 2000 roku jako alternatywa przez byłego reformatorsko zorientowanego prezydenta Iranu Mohammada Chatamiego   ; dzieło to jest obecnie promowane przez Chiny.

Nie trzeba dodawać, że monopol propagandowy neoliberałów-globalistów natychmiast zniszczył kuszącą propozycję Chatamiego.

Po nieudanym szczycie G2 Trumpa z Chinami – „Nie było Trumpa G2 z Chinami: proszę, rozważcie nowy trójbiegunowy porządek z Putinem i Xi. Pomyślcie o cieniu Chabarowska (pisałem o tym na Substack ) w Rosji” i moim filmie o strategicznym odstraszaniu: „Czy uniknęliśmy III wojny światowej dzięki rakiecie Buriewiestnik i dronowi Posejdon? ”, bardzo wpływowy Fiodor Łukjanow twierdzi w Russia Today, dwa dni po dysfunkcyjnym szczycie między Trumpem a Xi, że „podczas gdy Stany Zjednoczone i Chiny się ścierają, inne cywilizacje przygotowują się, by pójść własną drogą”, podczas gdy „era przyjaznej globalizacji się skończyła, a cywilizacje powracają w wielkiej liczbie ”.

Łukjanow jest redaktorem naczelnym „Global Affairs”, prezesem rosyjskiego think tanku Council on Foreign Policy and Defense oraz dyrektorem ds. badań w Valdai Club , grupie refleksyjnej i think tanku. Uważa, że ​​„panujący porządek liberalny zaczął się rozpadać na długo przed objęciem przez Donalda Trumpa urzędu w Białym Domu, ale jego przybycie uczyniło ten przełom widocznym i nieodwracalnym”. Nie precyzuje, czy mamy do czynienia z Trumpem 1.0, czy Trumpem 2.0.

Dziś „wahadło przechyliło się z powrotem w stronę tożsamości, odmienności i samopotwierdzenia w skali cywilizacyjnej”. Nic więcej i nic mniej niż antymanichejska biosferyczna różnorodność!

Podkreśla: Trumpizm, czy się to komuś podoba, czy nie, „to rzeczywistość, którą każdy musi uwzględnić w swoich strategiach. Z tego wnioskuję, że kraje mogą zginąć, jeśli nie wiedzą, jak się dostosować, albo jeśli postawiły na niewłaściwego konia w obliczu nowej strategicznej rzeczywistości nowego, wielobiegunowego porządku świata”.

Poza swoim niemal psychoanalitycznym podejściem do teatralnej osobowości Trumpa, która kontrastuje z bardziej trzeźwym i ostrożnym Xi, Łukjanow przekonująco argumentuje, że „Pekin osiągnął lub wkrótce osiągnie parytet z Waszyngtonem. To czyni go najważniejszym rywalem geopolitycznym Stanów Zjednoczonych”, podczas gdy „kulturowo te dwa supermocarstwa nie mogłyby się bardziej różnić”.

Wierzy, że „przyszłość relacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami będzie podążać podobnym rytmem, jak negocjatorzy handlowi: presja, pauza, częściowe porozumienie, załamanie i powtórzenie. Każda ze stron będzie testować skalę szkód, jakie może wyrządzić jako zagrożenie, nie popadając w katastrofę”.

Łukjanow kontynuuje: „To nie jest nowa zimna wojna. To coś bardziej płynnego, bardziej nieprzewidywalnego. Dzisiejszy świat nie jest dwubiegunowy; to system, w którym inni ważni aktorzy, od Rosji i Indii po regionalne koalicje na Bliskim Wschodzie, w Eurazji i Ameryce Łacińskiej, zaznaczą swoją obecność”, ale stwierdza zasadniczo, że „centralną osią zmian jest rozbieżność między Stanami Zjednoczonymi a Chinami”.

Dodaje, że „decydującą zmienną nie będzie ideologia, ale rozkład władzy. Tożsamość cywilizacyjna nadaje konfliktowi głębi; ekonomia i technologia nadają mu wymiar pilności; a style przywództwa determinują tempo”.

Konkluduje, że „pojawił się świat aktorów cywilizacyjnych, czasem współpracujących, czasem rywalizujących. Relacje między Stanami Zjednoczonymi a Chinami będą determinować jego kształt bardziej niż jakikolwiek inny czynnik. Ale gdzie teraz plasuje Rosję?”

Wydaje mi się, że Łukjanow sprowadza epilog nowego porządku świata do konfrontacji Stanów Zjednoczonych z Chinami, nie biorąc pod uwagę skali nowego arsenału niewykrywalnej broni, jaki posiada Rosja, co wprawiło nas w stan szoku.