„Jaki jest największy problem stojący przed przyszłym pokoleniem i co musimy zrobić już dziś, aby go rozwiązać?”

Wojowniczy Netanjahu odpowiedział: „Naszym głównym zadaniem jest uniemożliwienie bojowemu reżimowi islamistycznemu zdobycia broni jądrowej lub przejęcia jej w ręce bojowego reżimu islamistycznego. Pierwszym jest Iran, drugim Pakistan, a konkretnie w przypadku przejęcia Pakistanu przez talibów (…). Zatem pierwszym zadaniem jest uniemożliwienie im zdobycia broni jądrowej. To jest nasze pierwsze zadanie, a drugim znalezienie substytutu ropy naftowej”. Jest oczywiste, że zdewitalizowana zielona agenda, która obecnie znajduje się w stanie upadku pod wodzą magnata naftowego Trumpa, ma chazarską etiologię.

Wywiad z gadatliwym Netanjahu miał miejsce 14 lat temu, na długo przed klęską i wycofaniem się Stanów Zjednoczonych z Afganistanu za prezydentury Joe Bidena – już 4 lata temu i 10 lat po apokaliptycznym wywiadzie tegoż Netanjahu – podczas gdy dziś przejęcie władzy w Pakistanie przez rządzących Kabulem talibów jest mniej prawdopodobne.

Dziś większość mediów kontrolowanych przez izraelskie lobby na Zachodzie poświęca czas na zniekształcanie i bizantyjską reinterpretację eschatologicznej hermeneutyki talmudycznej wojowniczego i kłamliwego Netanjahu. Oczywiste jest, że dla Izraela i jego zachodnich bankierów (Czterech Chazarskich Jeźdźców: BlackRock/Rothschild Bank/George Soros/Bloomberg) głównymi wrogami Wielkiego Izraela są sześć arabskich petromonarchii, islamskie państwa posiadające broń jądrową, Iran (z jego projektem cywilnym) i Pakistan, a także kraje muzułmańskie dysponujące ropą, gazem i wodą (np. Liban).

Prawdziwym czarnym łabędziem 12-dniowej wojny prowadzonej przez Izrael i Stany Zjednoczone przeciwko Iranowi — prawdziwej I wojny światowej dezinformacji pełnej urojeń i kłamstw — okazało się bezwarunkowe poparcie sunnickiego Pakistanu, mocarstwa posiadającego broń nuklearną średniej wielkości, dla szyickiej Islamskiej Republiki Iranu.

Dziś, gdy wyniki, ukryte głównie przez cenzurę w Izraelu, stają się mniej nieprzejrzyste, można powiedzieć, że Pakistan reprezentuje coś więcej niż czarnego łabędzia, „szarego nosorożca (który istnieje i którego nie chce się widzieć)  [ ] ”. Wraz z rozwianiem się mgły dezinformacji na temat wojny 12-dniowej, pouczające jest obserwowanie, jak kraje regionu ustawiają się na dość prawdopodobny scenariusz rychłej wojny między Izraelem/Stanami Zjednoczonymi a Iranem  [  ] .

Irfan Raja z tureckiej gazety „Daily Sabah” (30.6.25) zastanawia się, czy „Pakistan jest następny na liście w ramach projektu »Wielkiego Izraela«  [ ] ”. Irfan Raja cytuje Juliana Spencera-Churchilla, anglojęzycznego stratega wojskowego podającego się za eksperta od Pakistanu, który bez cienia rumieńców stwierdził: „Gdy Izrael pokona Iran, kolej przyjdzie na Pakistan  [ ] ”.

Irfan Raja zwraca uwagę, że zniszczenie pakistańskiej broni jądrowej od dawna znajduje się na liście celów Izraela, podobnie jak Izrael zainicjował zniszczenie Iraku i jego nieistniejącej broni masowego rażenia. Wspomina, że na „Festiwalu Idei” w Aspen 11 lat temu chazarski fanatyk Jeffrey Goldberg – który służył w armii izraelskiej – zapytał emerytowanego admirała Mike’a Mullena, kto spośród Pakistanu i Iranu stanowi największe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Admirał odpowiedział: „Prawdopodobnie Pakistan  [  ] ”. Oczywiście żaden z nich nie powiedziałby, że Izrael jest obecnie znacznie bardziej niebezpieczny dla demokracji w Stanach Zjednoczonych.

W tym kontekście neoliberalny, globalistyczno-monarchistyczny dziennik Financial Times wyraża zaniepokojenie faktem, że „Arabia Saudyjska pozostaje wierna Iranowi po wojnie izraelskiej”  [ ]. Nie byłoby nierozsądne wyobrazić sobie oś sunnicko-szyicką Arabia Saudyjska/Pakistan/Iran pod egidą Chin.