dominacja otalitarna jako forma rządów jest nowa, ponieważ… opiera się na samotności, na doświadczeniu nieprzynależności do świata, które jest jednym z najbardziej radykalnych i desperackich doświadczeń człowieka. – Hannah Arendt, Korzenie totalitaryzmu

Wiele osób cierpi na amnezję z powodu faktu, że zaledwie kilka lat temu zmuszono nas do izolacji w domu, zakazano nam udziału w działaniach społecznych i zgromadzeniach, a nawet kazano nam zachować dystans od innych w miejscach publicznych lub we własnych domach. Jaki był cel tej skrajnej izolacji społecznej? Czy miało to na celu naszą ochronę, czy też istnieje jakiś nikczemny powód, który stoi za dystansem społecznym i izolacją, przez którą musieliśmy przejść? W tym filmie wyjaśniamy, jak tyrani i totalitaryści w XX wieku i dzisiaj nadal próbują izolować i atomizować jednostki, aby łatwiej było je kontrolować, pisze Akademia Idei .

W swojej książce „Społeczność i władza” Robert Nisbet pisze:

„Geniusz przywództwa totalitarnego polega na głębokiej świadomości, że osobowość ludzka nie może tolerować izolacji moralnej oraz na wiedzy, że absolutna i bezwzględna władza jest akceptowalna tylko wtedy, gdy wydaje się jedyną dostępną formą wspólnoty i członkostwa”. – Robert Nisbet, Wspólnota i władza

 

Ludzie mają potrzeby społeczne, które muszą być zaspokojone, aby zapewnić zdrowie psychiczne. Przez większą część historii potrzeby te były zaspokajane na poziomie plemiennym lub lokalnym. Przez setki tysięcy lat nasi łowcy-zbieracze żyli w małych, zwartych plemionach, a poczucie własnej wartości każdego członka było głęboko powiązane z grupą. Tożsamość plemienna dała naszym przodkom niezachwiane poczucie więzi społecznej.

„Historia uczy nas, że na początku jednostka nie istniała jako niezależna jednostka… Na początku następuje połączenie jednostki z grupą”. – Erich Neumann, Początki i historia świadomości. 

W społeczeństwie średniowiecznym człowiek zaczął wyłaniać się jako niezależna jednostka, ale jego potrzeby społeczne były w dalszym ciągu zaspokajane przez różne struktury społeczne, które kwitły w miastach i wsiach, takie jak targi, cechy, sejmiki lokalne, rady miejskie, gminy, kościoły, bractwa , organizacje charytatywne, klasztory, uniwersytety i pierwotną wspólnotę rodzinną.

„Tylko dzięki swojej społecznej współzależności istoty ludzkie są w stanie przeciwstawić się tyranii, która zawsze grozi wyłonieniem się ze strony każdego rządu politycznego, demokratycznego lub innego”. – Robert Nisbet, Wspólnota i władza

Kolejną zaletą dużej różnorodności struktur społecznych istniejących w średniowieczu jest to, że każda społeczność miała autorytety, które ze względu na swój wyjątkowy charakter, wiedzę i umiejętności służyły jako wzorce do naśladowania, utrzymywały porządek społeczny i pośredniczyły w sporach między jej członkami. To rozprzestrzenianie się autorytetów stworzyło sieć zdecentralizowanej władzy, która uchroniła społeczeństwa przed dominacją jednej scentralizowanej władzy. Lub, jak Nisbett kontynuuje:

„Zwykle postrzegamy wzrost władzy we współczesnym świecie jako konsekwencję… tego spadku wolności jednostki. Jednak bardziej użytecznym sposobem byłoby postrzeganie tego w kategoriach wycofania władzy z wielu obszarów społeczeństwa, w których ludzie zwykle zakorzeniają się i mają poczucie szerszego obrazu… To władza, a nie władza, ta jednorodność, pułkowanie i manipulowanie artykulacją części poprzez hierarchie administratorów. I to właśnie rywalizacja między władzami w społeczeństwie jako całości sprawia, że ​​społeczeństwo jest przede wszystkim mobilne i wolne. Pomnażajcie swoje stowarzyszenia i bądźcie wolni” – napisał wielki Proudhon. – Robert Nisbet, Wspólnota i władza

Nowoczesne państwo narodziło się w XVII wieku, a jednym z głównych trendów towarzyszących jego rozwojowi było niszczenie tradycyjnych stowarzyszeń społecznych. Państwo, określone przez swoją biurokratyczną formę organizacji i stabilność wykraczającą poza pojedynczego władcę, od początku narzucało się jako pośrednik, regulator lub zarządca niemal wszystkich form organizacji i interakcji społecznych. Kilka przykładów: Wraz z narodzinami nowoczesnego państwa gildie, które regulowały handel i egzekwowały standardy jakości, zostały zastąpione przez rządowe agencje regulacyjne. Dobroczynne i prywatne szpitale oraz zakłady dla chorych i niepełnosprawnych zostały zastąpione instytucjami państwa opiekuńczego. Prywatne szkoły i placówki oświatowe zostały zastąpione państwowymi szkołami publicznymi. A obronę zapewnianą przez związki marynarki handlowej zastąpiły ogromne państwowe siły zbrojne. Absorbując lub niszcząc średniowieczne formy wspólnoty, nowoczesne państwo rozprzestrzeniło swoje macki na całe społeczeństwo i metodycznie budowało to, co jest obecnie wszechogarniającą wspólnotą polityczną. Lub, jak wyjaśnia Nisbet:

„Struktura władzy politycznej, która wyłoniła się trzy wieki temu na zasadzie wykorzenienia średniowiecznych form wspólnoty, pozostała – wręcz stawała się coraz bardziej destrukcyjna dla treści nowych form wspólnoty… Znając podstawową prawdę psychologiczną, że życie bez sensu członkostwo w większym porządku jest dla większości ludzi nie do zniesienia, przywódcy państwa totalnego kierują zatem swoją energię nie tylko na zniszczenie starego porządku, ale także na stworzenie nowego”. – Robert Nisbet, Wspólnota i władza

W XIX i XX wieku wielu intelektualistów wspierało państwo w jego wysiłkach na rzecz demontażu tradycyjnych więzi społecznych, argumentując, że instytucje takie jak kościół i rodzina są przestarzałe, przestarzałe i opresyjne. Fryderyk Nietzsche zaatakował wspólnotę Kościoła chrześcijańskiego, nazywając ją „największym ze wszystkich możliwych zepsuć”. Erbert Marcuse, członek frankfurckiej szkoły teorii krytycznej, dołączył do rosnących głosów radykalnego feminizmu XX wieku, argumentując, że wspólnota rodzinna jest patriarchalnym systemem ucisku. Tym, co motywowało tych współczesnych ikonoklastów, była idea, że ​​tradycyjne społeczności i instytucje ograniczają ludzką wolność do autonomicznego rozwoju, lub jak to wyjaśnia Ross Douthat:

„Jako instytucje społeczne te [wspólne] stowarzyszenia zostałyby zaatakowane jako nieludzkie, irracjonalne, patriarchalne i tyrańskie; jako źródła władzy klinicznej i ekonomicznej zostałyby odrzucone jako przestarzałe, powodujące podziały i nieskuteczne. Zamiast sieci nakładających się na siebie społeczności i konkurujących ze sobą władz, liberalny Zachód starał się zbudować społeczeństwo samowystarczalnych, wyzwolonych jednostek…” – Ross Douthat, Wprowadzenie do wspólnoty i władzy

Tym, czego ci intelektualni ikonoklastowie nie przewidzieli, jest to, że większość ludzi nie jest samowystarczalna ani wystarczająco silna psychicznie, aby cieszyć się wolnością bez zaangażowania społecznego i poczucia przynależności społecznej. Demontaż tradycyjnych struktur społecznych pozbawił wielu ludzi więzi społecznych, które nadają sens i radość ich życiu. Co więcej, to tak zwane „wyzwolenie” ze społecznych więzów z przeszłości pozostawiło wielu ludzi w izolacji społecznej, przestraszonych, wyobcowanych i pozbawionych celu. Jej społeczna atomizacja osiągnęła maksimum na początku lat dwudziestych XX wieku, kiedy jednostki, z których większość nie miała już silnego poczucia wspólnoty, zostały zmuszone do izolowania się w stopniu nigdy wcześniej nie widzianym w społeczeństwie. Historia pokazuje, że gdy atomizacja i izolacja społeczna osiągają nienaturalny poziom, wyzwala to zjawisko enancjodromii. Prawo enancjodromii, sformułowane przez presokratycznego filozofa Heraklita, stwierdza, że ​​jeśli jednostka lub społeczeństwo jest w jakiś istotny sposób zbyt jednostronne lub nadmierne, prędzej czy później nastąpi gwałtowny zwrot w stronę przeciwnej skrajności. Zgodnie z tym prawem skrajna atomizacja społeczna powoduje zwrot w stronę jej przeciwieństwa, skrajnego kolektywizmu. Podczas gdy większość tradycyjnych form wspólnoty uległa zniszczeniu, w czasach nowożytnych ten skrajny kolektywizm rozgrywa się w sferze politycznej, gdzie jednostki starają się zaspokoić swoje potrzeby, stając się gorącymi zwolennikami i uczestnikami wspólnoty politycznej państwa. Lub jak pisze Ross Douthat:

  Niemcy przygotowują się na skrajne niepokoje społeczne i twierdzą, że obywatele, którym tej zimy nie podoba się przenikliwy mróz, są ekstremistami

„Człowiek jest istotą społeczną i nie można mu odmówić pragnienia wspólnoty… A jeśli tej wspólnoty nie znajdzie w skali ludzkiej, to będzie jej szukał na skalę nieludzką – w totalnej wspólnocie totalizującego państwa”. – Ross Douthat, Wprowadzenie do społeczności i władzy

To, że człowiek współczesny, znajdujący się w izolacji społecznej, stara się zaspokoić swoje pragnienie wspólnoty, tworząc głęboką więź emocjonalną i psychologiczną ze wspólnotą polityczną państwa, staje się jasne, gdy spojrzymy na historię totalitaryzmu w XX wieku.

W swojej książce Korzenie totalitaryzmu Hannah Arendt zwraca uwagę na ścisły związek między izolacją społeczną a powstaniem totalitaryzmu w XX wieku. Ona napisała:

„To, co przygotowuje ludzi do totalitarnej dominacji w nietotalitarnym świecie, to fakt, że samotność, niegdyś doświadczenie peryferyjne, zwykle odczuwane w pewnych marginalnych warunkach społecznych, takich jak starość, stała się codziennym doświadczeniem stale rosnących mas naszego stulecia. ” – Hannah Arendt, Korzenie totalitaryzmu

Hitler uznał, że brak wspólnoty tworzy pustkę izolacji społecznej, którą może wypełnić silny przywódca i silne państwo. Dlatego też, gdy był u władzy, tłumił i dokooptował niezależne stowarzyszenia, takie jak związki zawodowe, grupy młodzieżowe i inne organizacje kulturalne, a lokalne spotkania w ratuszach zastąpił masowymi wiecami politycznymi. W Mein Kampf Hitler napisał, że:

„Masowe zgromadzenie jest konieczne choćby dlatego, że jednostka przyłączająca się do nowego ruchu, czująca się samotna i łatwo ogarniająca strach przed samotnością, po raz pierwszy zyskuje w nim obraz dużej wspólnoty, co ma działanie wzmacniające na większość ludzi. – Adolf Hitler, Mein Kampf

Podobnie urok, jaki komunizm wywierał w XX wieku na miliony ludzi i nadal wywiera na wielu, ma mniej wspólnego z jego ideologią, a raczej z poczuciem wspólnoty, jakie oferuje swoim wyznawcom. Lub, jak wyjaśnia to Nisbet:

„Dla dużej liczby ludzi marksizm oferuje status, przynależność, członkostwo i spójną perspektywę moralną. Jakie to ma znaczenie i w jaki sposób empiryczne i logiczne obalenia wielu krytyków odnoszą się do duchowych cech, które Marks oferuje milionom ludzi?” – Robert Nisbet, Wspólnota i władza

Jeśli rakotwórczy rozwój nowoczesnego państwa, a także faszyzm, komunizm i totalitaryzm są produktami błędnego poszukiwania wspólnoty przez społecznie zatomizowane masy, to tym, czego społeczeństwa zachodnie desperacko potrzebują, jest odrodzenie powiązań społecznych na mniejszą skalę. Lub jak pisze Nisbett w poszukiwaniu wspólnoty:

  Francuski skrajnie lewicowy blok triumfuje po porozumieniu z Macronem mającym na celu powstrzymanie populistycznej partii Le Pen

„Ta książka w pewnym sensie nie zaleca odrodzenia starożytnych społeczności; to ustanowienie nowych form: form istotnych dla współczesnego życia i myśli… Stąd wezwanie… do tego, co nazywam nowym leseferyzmem, w którym rozkwitają grupy, stowarzyszenia i wspólnoty i które dzięki swojej żywotności będą tworzyć skuteczne bariery dla dalszego szerzenia jednolitej, scentralizowanej władzy politycznej.” – Robert Nisbet, Wspólnota i władza

Zróżnicowana różnorodność autonomicznych grup społecznych i stowarzyszeń pomaga jednostce maksymalizować jej potencjał, zapewniając społeczne wsparcie i bezpieczeństwo, których potrzebuje jednostka, aby sprostać wyzwaniom życia. Co więcej, zazwyczaj dopiero wtedy, gdy dana osoba czuje się bezpiecznie we wspólnocie, podejmuje niebezpieczne zadanie indywidualizowania się i kultywowania swojej specyficznej strony. „…żadna koncepcja indywidualności nie jest odpowiednia, która nie uwzględnia niezliczonych więzi, które normalnie łączą jednostkę z innymi od narodzin aż do śmierci…” wyjaśnia Nisbett. Lub, jak pisze Carl Jung:

„Indywidualizacja jest możliwa tylko z ludźmi i przez ludzi. Musisz zdać sobie sprawę, że jesteś ogniwem w łańcuchu, że nie jesteś elektronem wiszącym gdzieś w przestrzeni lub unoszącym się bez celu w kosmosie.” – Carl Jung, Seminarium Zaratustry

Jeśli współczesny człowiek pozostanie społecznie izolowany i wyobcowany oraz pozwoli, aby państwo go oddzieliło i odsunęło od niego innych, nie tylko indywiduacja pozostanie poza jego zasięgiem, ale wielu będzie nadal poszukiwać wspólnoty w państwie totalizującym, a tym samym będzie współwinnych swoich własnych niewolnictwo. O człowieku, którego życie straciło sens z powodu braku powiązań społecznych, Carl Jung napisał, że:

„…on już zmierza do niewolnictwa państwowego i nie wiedząc o tym ani nie chcąc, stał się jej prozelitą”. – Carl Jung, Nieodkryte Ja

Lub, jak podsumowuje Nisbett:

„Totalitaryzm jest ideologią nihilizmu. Ale nihilizm nie wystarczy. Żaden potężny ruch społeczny nie może być wyjaśniony wyłącznie w kategoriach negatywnych. Zawsze jest pozytywny koniec… Brakowałoby nam istoty państwa totalnego, gdybyśmy nie widzieli w nim elementów głęboko afirmatywnych. Niezwykłe osiągnięcia totalitaryzmu XX wieku byłyby niewytłumaczalne bez ogromnego, palącego uroku, jaki wywiera on na masy jednostek, które utraciły lub którym odebrano znajome korzenie członkostwa i wiary”. – Robert Nisbet, Wspólnota i władza