Po zniesieniu przepisów Jim Crow ponad 50 lat temu można by sądzić, że stanowe i lokalne ustawy legalizujące segregację rasową odejdą w przeszłość.

Jednak pomimo en vogue krucjaty na rzecz równości, segregacja powraca.

W związku z naciskiem na zaszczepienie każdego mężczyzny, kobiety i dziecka przeciwko COVID-19 w całym kraju wprowadzane są nowe zasady i mandaty, mające na celu oddzielenie zaszczepionych od nieszczepionych.

Burmistrz Bill de Blasio jest liderem w Nowym Jorku z mandatem zabraniającym niezaszczepionym osobom wstępu na zajęcia w pomieszczeniach, w tym na koncerty, występy, restauracje i siłownie.

Działania te wprost pasują do definicji segregacji. I chociaż obserwujemy wzrost rażącej nietolerancji i uprzedzeń wobec nieszczepionych, wydaje się, że zaprzecza się, że te nowe egzekwowania prawa są w jakikolwiek sposób podobne do dyskryminujących praw z przeszłości.

Dla niektórych samo usłyszenie słowa „segregacja” w kontekście oddzielenia zaszczepionych od nieszczepionych jest wyzwalające i uznawane za obraźliwe — tak jakby definicja odnosiła się tylko do dawnego złego traktowania Murzynów.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że te nowe zasady i mandaty, przedstawione pod przykrywką zdrowia publicznego, mają i będą nieproporcjonalnie wpływać na osoby czarnoskóre bardziej niż na jakąkolwiek inną grupę etniczną w tym kraju.

Prawie połowa populacji USA nie otrzymała szczepionki przeciw COVID, a według ostatnich danych z Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom, czarnoskórzy Amerykanie mają najniższy wskaźnik szczepień przeciw COVID ze wszystkich grup etnicznych – tylko 28,4% czarnych w USA otrzymało jedną dawkę szczepionkę i tylko 25,1% otrzymało obie dawki.

Oznacza to, że 75% czarnoskórych Amerykanów jest bardziej dotkniętych niż jakakolwiek inna rasa, jeśli chodzi o dyskryminację ze względu na status szczepionki.

Czarni znów są segregowani, tym razem na podstawie ich zdolności lub chęci otrzymania eksperymentalnego środka farmaceutycznego.

W odpowiedzi na nowy mandat de Blasio, pełniąca obowiązki burmistrza Bostonu Kim Janey porównała dowód dokumentów szczepień przeciwko COVID z dokumentami identyfikacyjnymi niewolników i wyemancypowanych Czarnych.

Janey powiedziała:

„W tym kraju jest długa historia ludzi, którzy musieli pokazać swoje dokumenty… W czasie niewolnictwa, po niewolnictwie, tak niedawno, jak… przez co musi tutaj przejść ludność imigracyjna… Tutaj chcemy się upewnić, że nie robimy niczego, co jeszcze bardziej utworzy barierę dla mieszkańców Bostonu lub nieproporcjonalnie wpłynie na społeczności BIPOC [Czarni, rdzenni i kolorowi]…”

Czas na alarm. Czarni Amerykanie mają głębokie zrozumienie tyranii, która jest u naszych drzwi. Byliśmy najbardziej eksperymentalną, eksploatowaną i utowarowioną grupą ludzi na świecie.

W kwestii suwerenności ciała nie ma dzielenia się włosami. To takie proste: niewolnictwo to niewolnictwo, dyskryminacja to dyskryminacja, a segregacja to segregacja, niezależnie od twojego stanu zdrowia czy rasy. Każda osoba lub grupa, która sugeruje inaczej, jest współczesnym łapaczem niewolników.

Projekt Murzynki Margaret Sanger nadal obowiązuje – ale teraz dotyczy wszystkich. Czas walczyć.

Ponieważ 75% czarnoskórych Amerykanów jest obecnie trzymanych z dala od restauracji, obiektów rozrywkowych i sportowych, kampusów – a nawet muszą stawić czoła bezrobociu – gdzie wyznaczamy granicę hipokryzji i nazywamy rzeczy dokładnie tym, czym są?

Co w tym przypadku jest rażącą dyskryminacją.

Dzięki tej polityce połowa populacji to teraz obywatele drugiej kategorii, a czarni Amerykanie są zmuszeni powtarzać historię. Nasze prawa jako istot ludzkich zaczynają się w momencie narodzin, a nie w momencie, gdy bierzemy lek.

Poglądy i opinie wyrażone w tym artykule są poglądami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Obrony Zdrowia Dziecka.