Chodzi o testy antygenowe firmy PCL. Ministerstwo Zdrowia kupiło je na początku kwietnia. Miały być stosowane w domach pomocy społecznej, bo dają wynik w ciągu 15 minut, podczas gdy przeprowadzenie testów genetycznych trwa w samym tylko laboratorium kilka godzin.

Resort kilka razy zapewniał nas, że kupił testy antygenowe dzięki specjalnym staraniom i „kontaktom na szczeblach rządowych”. „Umowa została zawarta ze wskazaną przez stronę koreańską firmą PCL” – pisał.

Ministerstwo zamówiło testy razem z aparaturą. Utrzymywało, że kupiło ich tylko 27 tys. sztuk i dopiero po ich sprawdzeniu kupi cały milion. „Jeżeli wyniki walidacji okażą się pozytywne, to całkowita wartość kontraktu może sięgnąć 29,6 mln dolarów” – pisał 21 kwietnia w mailu do „Wyborczej” rzecznik ministerstwa Wojciech Andrusiewicz. Dlaczego „na próbę” kupiono aż 27 tys. testów, a nie na przykład tysiąc? Na to pytanie nie dostaliśmy odpowiedzi.

wyborcza,pl