Trzecia wojna światowa jest bliżej niż kiedykolwiek po tym, jak urzędnicy rządowi na niedawnym szczycie Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego w Waszyngtonie ujawnili swoje plany kolejnego kroku polegające na przeznaczeniu większej ilości pieniędzy, broni i żołnierzy na wysiłek pokonania Rosji.

Godne uwagi były wypowiedzi generała Wiesława Kukuły, szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych RP, na temat tego, jak jego kraj przygotowuje swoich żołnierzy do konfliktu na pełną skalę w nadchodzących dniach – pisze Ethan Huff .

„Dziś musimy przygotować nasze siły zbrojne na pełny konflikt, a nie asymetryczny konflikt” – powiedział Kukula na konferencji prasowej. „To zmusza nas do znalezienia dobrej równowagi pomiędzy misją graniczną a utrzymaniem intensywności szkolenia w armii”.

Komentarz Kukuły na temat „misji granicznej” był odniesieniem do utrzymujących się napięć z sąsiednim krajem i sojusznikiem Rosji, Białorusią. Białoruś jest częścią „Państwa Związkowego” z Rosją, a Polska uruchomiła niedawno wartą 2,5 miliarda dolarów inicjatywę pod nazwą „Tarcza Wschodnia”, której celem jest lepsza ochrona granicy Polski z Białorusią.

W 2021 r., podczas „pandemii” wirusa korona wirusa Wuhan (COVID-19), Unia Europejska oskarżyła prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę o celowe zalanie polskiej granicy migrantami z Bliskiego Wschodu w ramach formy wojny hybrydowej. Chiny rozpoczęły również niedawno ćwiczenia wojskowe w Brześciu na Białorusi, mieście położonym zaledwie kilka kilometrów od polskiej granicy.

Przemawiając na tym samym wydarzeniu wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda powiedział, że od sierpnia liczba żołnierzy strzegących wschodniej granicy Polski zostanie zwiększona do 8 tys. z obecnych 6 tys., a dodatkowa straż tylna licząca 9 tys. będzie w stanie zareagować w ciągu 48 godzin – podaje powiedzieć, jak Polska wzmacnia patrole na granicy z Białorusią.

 

Polska wzmacnia swoje „muskularne, jastrzębie stanowisko wobec Rosji”

Obecnie Polska ma w swojej armii około 190 000 żołnierzy. W nadchodzących latach celem jest zwiększenie tej liczby do 300 000, w miarę coraz większego zaangażowania „wschodniej flanki” NATO w los Ukrainy.

  Ukraina wzywa osoby z zespołem Downa na linię frontu (wideo)

Polski premier Donald Tusk spotkał się w tym tygodniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, aby podpisać – jak to media określają – „bezprecedensowe” porozumienie wojskowe. Traktat ten pozwala Polsce przechwytywać rosyjskie rakiety nad terytorium Ukrainy, gdy broń taka zagraża Polsce i jej narodowi.

Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę na początku 2022 r. Polska utrzymuje „muskularne, jastrzębie stanowisko wobec Rosji”, co wielokrotnie angażowało ją w odrzucanie wszelkich prób osiągnięcia pokojowego rozwiązania konfliktu.

Zaledwie w zeszłym tygodniu polski prezydent Andrzej Duda powtórzył poprzednie stwierdzenia, że ​​Ukraina nie powinna oddawać terytorium Rosji jako warunek pokoju.

„Jeśli jest ktoś, kto chce oddać Rosji kawałek ukraińskiej ziemi, a nie jest Ukraińcem, niech odda Rosji część swojej ziemi, bo łatwo jest oddać kawałek cudzej ziemi” – Duda powiedział .

„Chciałbym, żeby ta wojna zakończyła się jak najszybciej. Ale to nie może się zakończyć, nie może zakończyć się zwycięstwem Rosji, bo gdyby tak się stało, wkrótce będziemy mieli kolejną wojnę, bo Rosja ponownie zaatakuje”.

Prezydent Joe Biden również odegrał ważną rolę na szczycie NATO, deklarując, że Ukraina w jakiś sposób ostatecznie zatriumfuje nad Rosją, mimo że wszystkie dostępne dowody wskazują obecnie na wygraną wojny przez Rosję.

„Ukraina może i powstrzyma Putina” – oznajmił Biden w swoim scenariuszu.