Ciekawe informacje dzisiaj. Po pierwsze, rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego, poprzez oświadczenie generała pułkownika, wydała następujące oświadczenie (przetłumaczone przez mojego przyjaciela Andrieja Martyanowa na jego blogu): (podkreślenie dodane)

Tłumaczenie: MOSKWA, 16 sierpnia – RIA Novosti. Zachodni kuratorzy praktycznie spisali na straty reżim w Kijowie i już planują rozbior Ukrainy, powiedział rzecznik Służby Wywiadu Zagranicznego generał pułkownik Wołodymyr Matwiejew na Moskiewskiej Konferencji Bezpieczeństwa Międzynarodowego. „Oczywiście Zachód nie przejmuje się losem reżimu w Kijowie. Jak wynika z informacji otrzymanych przez SWR, zachodni kuratorzy niemal spisali to na straty i w pełnym rozkwicie opracowują plany podziału i okupacji przynajmniej części ukraińskich ziem” – powiedział. Jednak według generała stawką jest znacznie więcej niż Ukraina: dla Waszyngtonu i jego sojuszników chodzi o los kolonialnego systemu dominacji nad światem.

Dla wyjaśnienia, SVR rzadko składa publiczne oświadczenia, a kiedy to robią, możesz zabrać je do banku, ponieważ SVR nie zajmuje się „przeciekami” z „poinformowanych źródeł” i całą resztą PR-owych bzdur produkowanych przez tak zwane zachodnie agencje „wywiadowcze” (które zostały teraz w pełni przekształcone w wysoce upolitycznione media propagandowe).

Tego samego dnia widzę ten artykuł na stronie RT: „Kraje zachodnie czekają na 'upadek Ukrainy’ – Kijów„, w którym wspomniano o ciekawym oświadczeniu ministra spraw zagranicznych Ukronazi:

Kilka krajów na Zachodzie czeka na kapitulację Kijowa i myśli, że ich problemy natychmiast same się rozwiążą, powiedział ukraiński minister spraw zagranicznych Dmitrij Kułeba w wywiadzie opublikowanym we wtorek. „Często jestem pytany w wywiadach i podczas rozmów z innymi ministrami spraw zagranicznych: jak długo wytrzymasz? To zamiast pytać, co jeszcze można zrobić, aby pomóc nam pokonać Putina w jak najkrótszym czasie” – powiedział Kuleba, zauważając, że takie pytania sugerują, że wszyscy „czekają, aż upadniemy, a ich problemy znikną same”.

Wreszcie, jakiś czas temu, Dmitrij Miedwiediew zamieścił tę „przyszłą mapę Ukrainy po wojnie” na swoim koncie Telegram. Ta mapa pokazuje Ukrainę podzieloną między sąsiadów i maleńki zad Ukrainy pozostawiony w centrum.

Teraz, pełne ujawnienie, od dłuższego czasu jestem zwolennikiem rozpadu Ukrainy na kilka państw sukcesorów: podałem powody tego w moim artykule „Sprawa rozpadu Ukrainy” napisanym w odległym 2016 roku.

Teraz, sześć lat później, jakie są szanse, że tak się stanie?

Bez przewidywania, co jest obecnie prawie niemożliwe, ponieważ istnieje zbyt wiele zmiennych, które mogą dramatycznie wpłynąć na wynik, chcę wymienić kilka argumentów za i przeciw prawdopodobieństwu (w przeciwieństwie do celowości) takiego wyniku.

Argumenty za prawdopodobieństwem tego wyniku:

  • Po pierwsze, większość sąsiadów Ukrainy skorzystałaby na takim wyniku. Polska nie dostałaby „międzymorza„, o którym zawsze marzy, ale odzyskałaby ziemie, które historycznie należą do Polski i są zamieszkane przez wielu Polaków. Na tej mapie Rumunia również dostałaby dobrą ofertę, choć Mołdawia straciłaby Naddniestrze, którego i tak nie miałaby realnych szans na prawdziwą kontrolę. Rumunia może zatem nawet wchłonąć całą Mołdawię. To prawda, że na tej mapie Węgry nie dostają (prawie) nic, ale jest to kwestia, którą Węgry muszą rozwiązać z Polską i Rumunią, a nie z Rosją.
  • Rosja może nawet nie sprzeciwiać się takiemu rozwojowi sytuacji, po prostu dlatego, że sprawia, że problem ukronazyjski staje się czyimś problemem. Tak długo, jak to, co jest obecną Ukrainą, jest w pełni zdemilitaryzowane i denazyfikowane, Rosja będzie w porządku z takim wynikiem.
  • Były banderastan byłby tak bardzo zredukowany pod względem wielkości, populacji i zasobów, że stanowiłby niewielkie lub żadne zagrożenie dla kogokolwiek. Co najważniejsze, Rosjanie nigdy nie pozwolą jej na nic więcej niż minimalną policję i siły bezpieczeństwa wewnętrznego (przynajmniej tak długo, jak długo w pobliżu Rosji pozostaną nawet ślady ideologii Ukronazi Banderista). Rzeczywiste szanse na to, że banderastan stanie się zagrożeniem dla kogokolwiek, byłyby bliskie zeru. Nie wspominając już o tym, że nawet gdyby ten banderastan mógł stać się jakimś zagrożeniem, o wiele łatwiej byłoby sobie z nim poradzić niż z zagrożeniem, przed którym stanęła Rosja na początku 2022 roku.
  • Obiektywnie rzecz biorąc, kraje europejskie uzyskałyby dla nich najlepsze możliwe „wyjście”, ponieważ bycie w ciągłym stanie wojny totalnej przez pełnomocnika jest absolutnie nie do utrzymania dla krajów Europy.
  • Jeśli chodzi o „Bidena”, zakładając, że wciąż żyje i jest u władzy (?), umożliwiłoby to „jemu” usunięcie tematu tej ostatniej wojny przegranej (ponownie!) przez USA z nagłówków gazet i zajęcie się innymi kwestiami.
  • Ukraina była tak marnotrawstwem pieniędzy, miliardów i miliardów, że jest w zasadzie czarną z horyzontem zdarzeń, który nie pozwala nic wyjść i poza czym cokolwiek, pieniądze, sprzęt lub ludzie, po prostu znikają. Jest to ewidentnie niezrównoważony drenaż gospodarek Zachodu.
  • Jednak teoretycznie, jeśli dojdzie do porozumienia i wszystkie strony się zgodzą, wówczas UE może usunąć może nie wszystkie, ale przynajmniej najgorsze, samoniszczące się sankcje, które tak głupio wdrożyła i które teraz niszczą gospodarkę UE.
  • Dla USA największą korzyścią z takiego wyniku mogłoby być teoretycznie to, że „zamknęłoby” ono „front rosyjski” i pozwoliłoby USA skupić swoją nienawiść i agresję przeciwko Chinom.

Istnieje jednak również wiele argumentów przeciwko takiemu wynikowi.

  • Po pierwsze, zachodnie klasy rządzące, pijane totalną rusofobią, musiałyby zaakceptować, że Rosja wygrała tę wojnę (ponownie) i pokonała połączone siły Zachodu (ponownie). Oznaczałoby to ogromną utratę twarzy i wiarygodności politycznej dla wszystkich zaangażowanych w wojnę polityczną przeciwko Rosji.
  • Po drugie, dla NATO byłaby to katastrofa. Pamiętajmy, że prawdziwym celem NATO jest „trzymanie Rosjan z daleka, Amerykanów i Niemców”. W takim razie, jak nawet rozszerzone NATO zaakceptowałoby, że nie może zrobić absolutnie nic, aby powstrzymać Rosjan przed osiągnięciem wszystkich ich celów?
  • Następnie, podczas gdy obywatele UE cierpią z powodu niszczycielskiej polityki gospodarczej swoich władców, elity rządzące (UE 1%) mają się dobrze, dziękuję i nie przejmują się ludźmi, którymi rządzą.
  • Taki wynik byłby również bezpośrednim wyzwaniem dla amerykańskiego pragnienia jednobiegunowego świata, kierowanego przez wuja Szmuela jako Światowego Hegemona. Ryzykiem jest tu polityczny efekt domina, w którym coraz więcej krajów walczyłoby o osiągnięcie prawdziwej suwerenności, co stanowiłoby bezpośrednie zagrożenie dla amerykańskiego modelu gospodarczego.
  • Taki wynik jest prawie pewny, że będzie nieosiągalny, gdy neokonserwatyści rządzą USA. A ponieważ NIE ma żadnych oznak osłabienia żelaznego uścisku neokonserwatystów na wszystkich dźwigniach władzy politycznej w USA, taki wynik może się zdarzyć tylko wtedy, gdy neokonserwatywni szaleńcy zostaną odesłani z powrotem do piwnicy, z której wyczołgali się i gdzie ich miejsce. Mało prawdopodobne w dającej się przewidzieć przyszłości.
  • To skupienie się na podziale Ukrainy pomija fakt, że Ukraina nie jest prawdziwym wrogiem Rosji. W rzeczywistości Ukraina przegrała wojnę z Rosją w ciągu pierwszych 7-10 dni po rozpoczęciu SMO. Od tego czasu to nie z Ukrainą per se walczy Rosja, ale ze skonsolidowanym Zachodem. Jeśli prawdziwym wrogiem jest skonsolidowany Zachód, można argumentować, że *jakikolwiek* wynik ograniczony do Ukrainy niczego nie naprawi ani nie rozwiąże. W najlepszym razie może to być etap pośredni znacznie większej i dłuższej wojny, w której Rosja będzie musiała zdemilitaryzować i zdenazyfikować nie tylko Banderastan, ale przynajmniej wszystkie kraje UE/NATO.
  • Podczas gdy dla niektórych ukraińska wojna była katastrofą gospodarczą, była to fantastyczna niespodzianka dla (śmiertelnie skorumpowanego) amerykańskiego MIC. I nawet nie będę wchodził w oczywiste powiązania korupcyjne, jakie rodzina Bidenów ma w Kijowie. Jeśli to „rozwiązanie Miedwiediewa” zostanie kiedykolwiek zrealizowane, to wszystkie te łatwe pieniądze znikną.
  • Ponadto, podczas gdy wśród argumentów za takim wynikiem wymieniłem zdolność USA do „zamknięcia frontu rosyjskiego” i skupienia się na Chinach, w rzeczywistości taki argument czyni bardzo naciągane założenie: że ciągle możliwe jest oddzielenie Rosji od Chin i że Rosja pozwoli USA uderzyć na Chiny. Mówiąc najprościej, Rosja nie może pozwolić na pokonanie Chin tak samo, jak Chiny nie mogą pozwolić na rosyjską porażkę. Tak więc całe pojęcie „zamknięcia rosyjskiego frontu” jest iluzoryczne, w rzeczywistości sprawy posunęły się o wiele za daleko i ani Rosja, ani Chiny nie pozwolą USA na ich zniszczenie jeden po drugim.
  • UE jest rządzona przez kompradorską klasę rządzącą, która jest całkowicie podporządkowana interesom amerykańskich neokonserwatystów. Wewnątrz UE jest już wiele napięć wewnętrznych i taki wynik byłby katastrofą dla tych wszystkich polityków UE, którzy zapędzili się w kąt totalnej wojny z Rosją, a nawet jeśli, powiedzmy, Polacy, Rumuni czy nawet Węgrzy czerpią jakieś korzyści z takiego wyniku, byłoby to nie do przyjęcia dla bandytów obecnie rządzących Niemcami, Wielka Brytania, a nawet Francja.

Argumenty za i przeciw takiemu wynikowi, które wymieniłem powyżej, to tylko niektóre przykłady, w rzeczywistości istnieje znacznie więcej argumentów po obu stronach tej kwestii. Poza tym to, co miało sens 6 lat temu, dziś może nie mieć sensu.

Na przykład ta dyskusja koncentruje się na „co”, ale nie na „jak”. Pozwólcie, że wyjaśnię.

Myślę, że byłem pierwszą osobą na Zachodzie, która zauważyła i przetłumaczyła kluczowe rosyjskie wyrażenie: „nie zdolne do porozumienia” (недоговороспособны). Wyrażenie to jest coraz częściej używane przez wielu rosyjskich decydentów, polityków, komentatorów politycznych i innych. W końcu nawet ludzie na Zachodzie podchwycili to. Powróćmy więc do tej kwestii jeszcze raz, pamiętając, że Rosjanie są teraz w pełni przekonani, że Zachód jest po prostu „niezdolny do porozumienia”. Twierdzę, że do czasu rosyjskiego ultimatum wobec USA i NATO Rosjanie nadal otwierali drzwi do pewnego rodzaju negocjacji. Jednak, jak przewidziałem PRZED rosyjskim ultimatum, Rosja wyciągnęła jedyny możliwy wniosek ze stanowiska Zachodu: jeśli nasi „partnerzy” (sarkazm) nie są zdolni do porozumienia, to nadszedł czas na rosyjski unilateralizm.

To prawda, że od 2013, a nawet 2008 roku, pojawiły się już oznaki, że rosyjski proces decyzyjny stopniowo zmierza w kierunku unilateralizmu. Ale rosyjskie ultimatum i SMO są teraz „czystymi” oznakami przyjęcia przez Rosję unilateralizmu, przynajmniej wobec skonsolidowanego Zachodu.

Jeśli to prawda, to sugerowałbym, że większość powyższych argumentów, po obu stronach problemu, stała się w zasadzie przestarzała i nieistotna.

Ponadto chciałbym dodać tutaj małe przypomnienie: większość działań bojowych na Ukrainie nie jest nawet prowadzona przez siły rosyjskie, ale przez siły LDNR wspierane przez rosyjską C4ISR i siłę ognia. Ale jeśli chodzi o jej prawdziwy potencjał militarny, Rosja wykorzystała mniej niż 10% swojej armii, a Putin był dość szczery, kiedy powiedział, że „nawet nie zaczęliśmy działać poważnie„.

Jak pana zdaniem będzie wyglądała ta wojna, jeśli Rosja zdecyduje się naprawdę uwolnić swoją pełną siłę militarną, czyli 90% sił, które obecnie nie uczestniczą w SMO?

Oto prosta prawda, której większość ludzi na Zachodzie nie może sobie nawet wyobrazić: Rosja w ogóle nie boi się NATO.

Jeśli już, to Rosjanie już zrozumieli, że mają środki do narzucenia dowolnego wyniku, który zdecydowali się jednostronnie narzucić swoim wrogom. Pomysł ataku USA/NATO na Rosję jest po prostu śmieszny. Tak, USA mają bardzo potężne siły podwodne, które mogą wystrzelić wiele pocisków Tomahawk i Harpoon na rosyjskie cele. I tak, Stany Zjednoczone mają wciąż solidną triadę nuklearną. Ale żadne z nich nie pomoże USA wygrać wojny lądowej przeciwko rosyjskim siłom zbrojnym.

I nie, wysłanie kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy do tego czy innego kraju NATO w celu „wzmocnienia wschodniej flanki NATO” jest czystym PR-em, militarnie, nie jest nawet bez znaczenia, to śmieszne. Nie będę nawet komentował wysyłania F-35, które jest tak całkowicie śmieszne i bezużyteczne przeciwko Rosyjskim Siłom Kosmicznym i obronie powietrznej, że nawet nie będę zawracał sobie głowy kłótniami z tymi, którzy nie rozumieją, jak złe są zarówno F-35 (a nawet F-22!).

Nie będę szanował zdolności wojskowych UE żadnym komentarzem innym niż ten: kraje, które teraz poważnie opowiadają się za rzadszym deszczem, aby „pokazać Putinowi!”, pogrążyły się w takim poziomie nieistotności i degeneracji, że nie można ich traktować poważnie, a już na pewno nie w Rosji.

Więc dokąd zmierzamy?

Jak powiedziałem, nie wiem, jest zbyt wiele zmiennych. Ale kilka rzeczy wydaje mi się jasnych:

  • Rosja zdecydowała się na pełny unilateralizm w swojej polityce wobec Ukrainy i Zachodu. Oczywiście, jeśli zajdzie taka potrzeba, Rosjanie nadal będą zgadzać się rozmawiać ze swoimi zachodnimi „partnerami”, ale wynika to z długotrwałej rosyjskiej polityki ciągłego rozmawiania ze wszystkimi i z każdym, nawet z najgorszymi wrogami Rosji. Dlaczego? Ponieważ ani działania wojenne, ani polityczny unilateralizm nie są celem samym w sobie, są jedynie środkiem do osiągnięcia określonego celu politycznego. Dlatego zawsze dobrze jest usiąść z wrogiem, zwłaszcza jeśli od kilku miesięcy delikatnie, ale stale zwiększasz na nich tarczę bólu! Europejczycy, będąc „wielkimi, protoplazmatycznymi bezkręgowymi galaretkami” (do boJo), mogą szybko i nagle się zanurzyć lub przynajmniej spróbują poprawić swój los, próbując ominąć własne sankcje (wujek Shmuel pozwala, choć niechętnie).
  • Jedyną partią, która ma jeszcze jakąkolwiek prawdziwą agencję, z którą Rosja mogłaby poważnie negocjować, są oczywiście Stany Zjednoczone. Jednak tak długo, jak USA znajdują się pod całkowitą kontrolą neokonserwatystów, jest to daremne ćwiczenie.
  • Gdyby kiedykolwiek doszło do zawarcia jakiejkolwiek umowy, byłaby to tylko taka, która byłaby w pełni i całkowicie weryfikowalna. Wbrew powszechnym przekonaniom, wiele traktatów i umów można stworzyć tak, aby były w pełni weryfikowalne, co samo w sobie nie jest problemem technicznym. Jednak przy obecnych klasach rządzących Zachodem żadna taka umowa prawdopodobnie nie zostanie wypracowana i uzgodniona przez wszystkie zaangażowane strony.

Co więc pozostaje?

Jest takie rosyjskie powiedzenie, którego moja babcia nauczyła mnie jako dziecko: „granice Rosji znajdują się na końcu kozackiej włóczni„. To powiedzenie, zrodzone z 1000 lat egzystencjalnej wojny bez naturalnych granic, wyraża po prostu podstawową rzeczywistość: rosyjskie siły zbrojne są tymi, które decydują, gdzie Kończy się Rosja. Albo można to odwrócić w ten sposób: „jedyną naturalną granicą Rosji są możliwości rosyjskich sił zbrojnych”. Można pomyśleć, że ma przed 1917 rosyjski unilateralizm 🙂

Nasuwa się jednak pytanie o moralne i etyczne podstawy takiego stanowiska. W końcu, czy nie sugeruje to, że Rosja daje sobie prawo do inwazji na każdy kraj, który może, tylko dlatego, że może?

Wcale!

Podczas gdy w historii Rosji były imperialistyczne i ekspansjonistyczne wojny, w porównaniu z 1000 latami imperializmu od ściany do ściany na Zachodzie, Rosja jest tylko łagodnym i łagodnym barankiem! Nie żeby to cokolwiek usprawiedliwiało, to po prostu fakt. Reszta wojen rosyjskich była prawie wszystkimi wojnami egzystencjalnymi, o przetrwanie i wolność narodu rosyjskiego. Nie mogę sobie wyobrazić bardziej „sprawiedliwej wojny” niż taka, która 1) została wam narzucona i 2) taka, w której waszym jedynym celem jest przetrwanie jako wolny i suwerenny naród, zwłaszcza wieloetniczny i wieloreligijny, jakim zawsze był rosyjski, w ostrym kontraście do wrogów Rosji, którzy zawsze byli napędzani przez religijne, nacjonalistyczny, a nawet jawnie rasistowski zapał (co wszyscy możemy zaobserwować ponownie dzisiaj, długo po zakończeniu II wojny światowej).

Czy to tylko propaganda? Jeśli tak uważasz, możesz studiować rosyjską historię lub, lepiej, studiować obecną doktrynę wojskową Rosji, a zobaczysz, że planowanie sił Rosji jest całkowicie defensywne, szczególnie na poziomie strategicznym. Najlepszym tego dowodem jest to, że Rosja przez dziesięciolecia znosiła całą brzydką rasistowską i rusofobiczną politykę Ukrainy lub trzech państw bałtyckich, nie podejmując żadnych działań. Ale kiedy Ukraina stała się de facto pełnomocnikiem NATO i bezpośrednio zagroziła nie tylko Donbasowi, ale samej Rosji (czy ktoś jeszcze pamięta, że na kilka dni przed SMO „Ze” oświadczył, że Ukraina powinna dostać broń nuklearną?!), Wtedy Rosja podjęła działania. Musisz być albo ślepy, albo fantastycznie nieuczciwy, aby nie przyznać się do tego oczywistego faktu.

[Pasek boczny: nawiasem mówiąc, trzy bałtyckie państewka, z których Rosja w ogóle nie korzysta, nieustannie próbują stać się militarnym zagrożeniem dla Rosji, nie tylko przyjmując siły NATO, ale także przez prawdziwie plany „zamknięcia” Bałtyku z Finlandią. Połącz to z nazistowską antyrosyjską polityką apartheidu wobec mniejszości rosyjskich, a wybaczono by ci myślenie, że Bałtowie naprawdę chcą być kolejnymi, którzy zostaną zdenazyfikowani i zdemilitaryzowani. Oprócz… ale… – powiecie – „skoro są członkami NATO, nie można ich atakować!”. Cóż, jeśli wierzysz, że 1) ktokolwiek w NATO będzie walczył z Rosją o te państewka lub 2) że NATO ma środki wojskowe, aby je chronić, to mam mnóstwo wspaniałych mostów, które mogę ci sprzedać. Mimo to najskuteczniejszym sposobem radzenia sobie z Bałtami jest pozwolenie im na popełnienie ekonomicznego samobójstwa, co w zasadzie już zrobili, a następnie obiecanie im kilku „ekonomicznych marchewek” na zmianę na bardziej cywilizowaną postawę. Rosyjskie powiedzenie mówi, że „lodówka wygrywa z telewizorem” (победа холодильника над телевизором), co oznacza, że gdy lodówka jest pusta, propaganda w telewizji traci swoją moc. Myślę, że przyszłość 3 państw bałtyckich będzie określona przez ten aforyzm]

Czy zatem Ukraina zostanie podzielona?

Tak, absolutnie, stracił już ogromne części swojego terytorium i straci tylko więcej.

Czy zachodni sąsiedzi mogą zdecydować się na odgryzienie zachodniej Ukrainy? Pewny! Jest to realna możliwość.

Ale to wszystko będą albo jednostronne działania, albo bardzo nieoficjalnie skoordynowane porozumienia opakowane w wiarygodne zaprzeczenie (jak rozmieszczenie polskich „sił pokojowych” w celu „ochrony” zachodniej Ukrainy). Ale przede wszystkim przewiduję dwie rzeczy: 1) Rosja osiągnie wszystkie swoje cele jednostronnie, nie zawierając z nikim żadnych umów i 2) Rosja pozwoli zachodnim sąsiadom Ukrainy odgryźć niektóre kawałki Ukrainy tylko wtedy i tylko wtedy, gdy te kawałki nie będą stanowić żadnego zagrożenia militarnego dla Rosji.

Pamiętacie, co Putin powiedział o przystąpieniu Finlandii, Szwecji i Finlandii do NATO? Powiedział, że samo w sobie nie jest to problemem dla Rosji. Ostrzegł jednak, że jeśli kraje te będą gościć siły USA / NATO i systemy uzbrojenia zagrażające Rosji, Rosja będzie musiała podjąć środki zaradcze. Myślę, że takie jest również stanowisko Kremla w sprawie przyszłości banderastanu i wszelkich posunięć państw NATO (w tym Polski, Rumunii i Węgier) w celu odzyskania terytoriów, które historycznie należały do nich lub które mają znaczną mniejszość polską, rumuńską i węgierską.

W tej chwili jesteśmy dopiero w drugiej fazie SMO (która skupia donbas), a Rosja nawet nie zainicjowała żadnych operacji, aby wejść w głąb Ukrainy. Jeśli chodzi o prawdziwą wojnę, wojnę między Rosją a połączonym Zachodem, trwa ona nie mniej niż dekadę, a nawet dłużej, a ta wojna potrwa znacznie dłużej niż SMO na Ukrainie. Wreszcie, wynik tej wojny zobaczy tektoniczne i głębokie zmiany co najmniej tak damatyczne, jak zmiany wynikające z wyników I i II wojny światowej.

Rosjanie rozumieją, że to, co teraz naprawdę muszą zrobić, to naprawdę zakończyć II wojnę światową i że formalny koniec II wojny światowej w 1945 r. oznaczał tylko przejście do innego rodzaju wojny, wciąż narzuconej przez zjednoczony, skonsolidowany Zachód, ale teraz nie przez niemieckich nazistów, ale przez (głównie) amerykańskich neokonserwatystów (którzy, oczywiście, są typowymi rasistowskimi nazistami, z wyjątkiem tego, że ich rasizm jest anglo i judaistyczny / syjonistyczny).

Zakończę krótkim cytatem Bertolda, który, jak sądzę, jest głęboko rozumiany przez dzisiejszą Rosję:

Dlatego naucz się widzieć, a nie gapić się.
Działać zamiast rozmawiać przez cały dzień.
Świat został prawie wygrany przez taką małpę!
Narody umieściły go tam, gdzie należy jego rodzaj.
Ale nie raduj się zbyt wcześnie z ucieczki –
łono, z którego się wyczołgał, wciąż jest silne.

― Bertolt, Odporny wzrost Arturo Ui

Rosja wymordowała wiele zachodnich małp w swojej historii, teraz jest czas, aby w końcu poradzić sobie z macicą, z której się wyczołgały.

Andriej

PS: FYI – rosyjskie śledztwo oświadczyło, że wybuchy na lotnisku na Krymie były aktem sabotażu/dywersji. Co było najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem na początek.