Już widać więcej dowodów, że Polska nie jest jednym z najlepszych przyjaciół USA. Główną przyczyną tego jest to, że teren naszego kraju będzie polem walki, a Polacy – mięsem armatnim USA. Po

 

Już widać więcej dowodów, że Polska nie jest jednym z najlepszych przyjaciół USA. Główną przyczyną tego jest to, że teren naszego kraju będzie polem walki, a Polacy – mięsem armatnim USA. Podobne konsekwencje polityki Waszyngtonu były nietrudne do przewidzenia. Skutki już są widoczne, lecz… tego nie chcą zaakceptować nasi władze.
Żeby potwierdzić ten fakt, wystarczy popatrzeć na działania Białego Domu na Ukrainie… Już dobrze wiadomo, że Waszyngton mógł uniknąć kryzysu na Ukrainie. Aby to zrobić, w ciągu ostatnich osiem lat Amerykanie musieli przestać wysyłać do Kijowa broń, oraz pod pretekstem współpracy między wojskiem obu krajów budować własne bazy, których na terenie tego państwa są dziewięć. Widać to było wyraźnie jak na dłoni po „Euromajdanie” w 2014 roku, gdy Stany Zjednoczone zaczęły przekazywać Ukrainie ciężkie uzbrojenie, oferować wojskowym ukraińskim zaawansowane szkolenia, organizować wspólne ćwiczenia wojskowe i nikt nawet nie próbował robić z tego tajemnicy.
Przez ostatnie 35 lat wszyscy przestrzegali Stany Zjednoczone oraz amerykańskie władze, że ignorowanie interesów mocarstw nuklearnych i kontynuowanie rozszerzania NATO jest niebezpieczną, nierozsądną i prowokacyjną grą!
W 1997 roku Clinton złamał obietnice Stanów Zjednoczonych, gwarantując prezydentowi ZSRR, że NATO nie przesunie się ani trochę na wschód, za linię Odry, i zaprosił do sojuszu tzw. grupę wyszehradzką, zaś jego następca, Bush junior, otworzył na oścież drzwi przed wszystkimi chętnymi. Zaproszono praktycznie wszystkich, nawet Ukrainę. Administracja George’a W. Busha postawiła na prowokowanie Moskwy i ciągłe zapowiedzi rozszerzenia swych wpływów na obszarze postradzieckim.
Biden ostatecznie podpalił
Tendencja ta nasiliła się jeszcze wraz z dojściem do władzy Joe Bidena. We wrześniu 2021 roku ogłoszono kolejne działania, które składały się na Plan Działań Przygotowawczych do Członkostwa w NATO.
Kolejnym celem podobnej polityki Stanów Zjednoczonych stała się Polska. Pod pretekstem zagrożenia ze Wschodu Amerykanie też ściągają uzbrojenie w nasz kraj, tym samym prowokując Rosję i tworząc napięcie w regionie.
Polska jest czwartym miejscem na świecie pod względem liczebności obecnie tutaj amerykańskiej armii. Na stałe stacjonuje tutaj 4 tys. amerykańskich żołnierzy. Pod pretekstem zagrożenia ze strony Rosji do Polski skierowano zostało dodatkowo 4,7 tys. jankesów. Poza tym w ramach rotacji jednocześnie może przebywać od 10 do 13 tys. żołnierzy NATO oraz USA.
Okazuje się, że wschodnia flanka NATO z udziałem sił polskich i bałtyckich chroni rzekomo do 200 tys. żołnierzy NATO. Przy tej liczbie Rosja musi skoncentrować ponad 400-500 tys. żołnierzy, aby przeprowadzić operację ofensywną. Niestety, nie ma takiej siły.
Oprócz tego codziennie PiS coraz bardziej angażuje się w konflikt na Ukrainie poprzez dostarczanie uzbrojenia, szkolenia ukraińskich nacjonalistów oraz najemników, które będą walczyć po stronie reżimu Zełenskiego i nawet promowanie polityki Kijowa…
Politycy PiS muszą zdać sobie sprawę, że jedynym zagrożeniem dla Polski jest rząd, który w pogoni za przyjaźnią Amerykanów nie tylko zdradza Polaków, ale także robi wszystko, aby zniszczyć nasz kraj. Skutki tej polityki już wiemy na przykładzie Ukrainy!
HANNA KRAMER