Osoby w wieku poniżej 40 lat są zachęcane do badania serca, ponieważ mogą być narażone na zespół nagłej śmierci w wieku dorosłym. Zespół ten, znany jako SADS, jest śmiertelny dla wielu osób, niezależnie od tego, czy prowadzą prawidłowy i zdrowy tryb życia.

SADS to „ogólne określenie niespodziewanych zgonów u młodych dorosłych”, które najczęściej występują u osób poniżej 40 roku życia. Termin ten jest używany, gdy sekcja zwłok nie pozwala ustalić oczywistej przyczyny zgonu.

Amerykańscy naukowcy twierdzą, że ponad połowa z 4000 rocznych zgonów dzieci, nastolatków i młodych ludzi z powodu SADS ma jeden z dwóch głównych znaków ostrzegawczych. Objawy te obejmują rodzinną historię diagnozy SADS lub nagłą niewyjaśnioną śmierć członka rodziny, a także omdlenia lub konwulsje spowodowane wysiłkiem, podekscytowaniem lub przerażeniem.

Eksperci sądzą, że przyczyny mogą tkwić w genetycznych. Konieczne są jednak dalsze badania, aby lepiej zrozumieć to zjawisko.

Trzeba przyznać, że to niezwykłe w XXI wieku, że nauka stała się aż tak serwilistyczna wobec polityki, że uczeni są gotowi do wymyślania dowolnych nonsensów, nowych dziwacznych zespołów chorobowych, byle tylko nie połączyć kropek i nie dojść do najbardziej oczywistego wniosku, że nasilenie się nagłych niewyjaśnionych zgonów może mieć związek z pewnymi substancjami, które masowo wstrzykiwano niedawno ludziom na całym świecie.

Teraz, zamiast przyznać się do błędu, zdawałoby się poważni ludzie, opowiadają bajeczki o tym, że młodzi ludzie nagle umierają masowo na serce z powodu… zmian klimatu, pościelenia niewłaściwie łóżka czy też z powodu tajemniczych chorób, które są medialnie promowane, byle tylko nie stwierdzić tego, co od razu się nasuwa na myśl.