Minęło 100 dni wojny na Ukrainie, czas na pewne analizy, ale czy można powiedzieć kto zwycięża?

 

Tysiące ruskich matek opłakuje synów, tysiące rosyjskojęzycznych Ukraińców swych bliskich. Ziemia, dorobek życia tych ludzi to dziś „ruina i zgliszcza”. Efekt tej wojny można porównać do najazdów hord azjatyckich, które historycznie tej ziemi są tak dobrze znane.

 

Czy o tych 100 dniach można powiedzieć wiele więcej, niż pokazuje to film stworzony przez Brytyjczyków?

 

https://twitter.com/i/status/1532664644556423168

 

W planach dowództwa rosyjskiego miała być to krótka wyprawa karna, odwet za Majdan i przegonienie Wiktora Janukowicza, polityka zależnego od Rosji wywodzącego się z tzw. klanu donieckiego. Ot, krótka wycieczka karna, która obali obecne władze w Kijowie i osadzi władze marionetkowe zależne od Moskwy, jak to ma miejsce przykładowo w Czeczenii. Stąd budząca dziś uśmiech politowania propagandowa nazwa „ograniczona operacja wojskowa”. Miały być kwiaty, dzieci z białymi wstążeczkami, którymi wojska rosyjskie miała witać rosyjskojęzyczna większość tych terenów. Nie pierwszy raz w historii Rosji władze i dowódcy wojskowi uwierzyli w swą propagandę. Tak działa ta propaganda, że nawet ci, co w nią wierzyć nie powinni i z chłodną głową powinni oceniać sytuację, w nią wierzą i w jej pułapki się łapią. Zadufanie w wielkości Rosji, rosyjscy analitycy wojskowi całkowicie błędnie ocenili preferencje ludności tych terenów a także sojusze i zachowanie NATO.

 

Co robili Rosjanie na samym początku. Zwartą kolumną, omijając miasta parli na Kijów. I tu ich spotkał kubeł bardzo zimnej wody, zamiast kwiatów, zamiast wstążek obiecanych przez propagandę, piekło ognia, śmieć i beznadziejność. Czy ktoś dawał Ukrainie na początku tego konfliktu więcej jak kilka dni obrony przed atakiem tzw. „drugiej armii świata”? Ukraina miała paść na kolana. A jednak rzeczywistość okazała się inna. Dobrze dowodzona, zdeterminowana, znająca teren, choć mniej liczna armia stawia skuteczny opór. Rosjanie wycofują się ze swych planów, kierują się na inny odcinek, chcą podporządkować sobie, nie ważne czy włączając w swe tereny, czy ustanawiając marionetkowe władze zależne od siebie, tereny samozwańczych republik Donieckich. Chcą zapewnić sobie lądowy dojazd na wcześniej anektowany Krym, chcą zablokować Ukrainie porty czarnomorskie. Mimo sukcesów Rosji, to jednak nadal cele nie zrealizowane. Choć Ukraina przyznaje się, do utraty ok. 20% swoich terenów, to jednak nawet tereny samozwańczych republik nie są w całości pod kontrolą Rosjan. A czy samozwańcze republiki donieckie można było uznać za tereny Ukrainy? Prawnie tak, ale w rzeczywistości po Euro-Majdanie były to tereny nad którymi Ukraina kontrolę miała ograniczoną. Rosja zrealizowała jeden cel, mają lądowy dostęp do Krymu, choć też póki działają tam ukraińskie oddziały partyzanckie, nie jest to dostęp w pełni kontrolowany. Trwają zacięte walki, trwa „zaciekłość serc”.

Mnie przeraził pewien film, prezentujący atak dronem na pozycję artyleryjską Rosji. Operator drona mając do dyspozycji zniszczenie działa, czy zabicie jednego z dwóch operatorów tego działa wybiera człowieka. Z punktu widzenia operacyjnego nieporównywalnie większą szkodą dla Rosji a zyskiem dla Ukrainy jest unicestwienie działa. To tylko pokazuje jak zapieczone w nienawiści są serca stron konfliktu i jak wiele będzie trzeba wysiłku, by to pokonać i skłonić strony do rozmów pokojowych.

Jakie straty poniosła Rosja?

O ile militarnie można doszukiwać się sukcesów, straty na innych polach są znaczące. Ale zanim zacznie się analizować straty Rosji trzeba powiedzieć iż nie jest to wojna armii Rosji z armią Ukraińską a uzbrojenia armii Rosji z uzbrojeniem jakim dysponuje i chce przekazać Ukrainie NATO. A patrząc z tego punktu widzenia, zarówno uzbrojenie jak i koncepcja prowadzenia wojny przez Rosję to całkowita porażka. Rosja prowadzi wojnę, przestarzałymi metodami jakimi prowadziło się ją przed wielu laty, niszcząc teren działań wojennych, niszcząc dorobek ludności tam zamieszkującej. To wojna brutalna, armia przez teren walki przetacza się jak walec nie pozostawiając kamienia na kamieniu.

Nowoczesna wojna, którą umożliwia  uzbrojenie NATO, to wojna chirurgiczna, precyzyjnie wyłuskująca pewne punkty, dokładny wywiad i zadawanie wrogowi precyzyjnych ciosów, tam gdzie to najboleśniejsze. Świadczy o tym liczba dowódców i to najwyższego szczebla, jacy na tej wojnie zginęli. Samych generałów zginęło ponad 10. Takie straty ponosi armia idąca w rozsypkę a nie armia zwyciężająca. Świadczy o tym liczba okrętów, jakie Rosja utraciła, mimo, że armia Ukrainy nie posiada floty wojennej. Najlepszy swój okręt Ukraińcy zatopili nie widząc szans jego obrony. Tonie flagowy krążownik floty czarnomorskiej zniszczony dwoma precyzyjnie zadanymi ciosami rakietowymi. Świadczy o tym strach żołnierzy rosyjskich na widok dronów, jakie udostępnia Ukrainie Turcja, a drony o jeszcze lepszych parametrach obiecało USA. Do NATO zgłaszają akces kolejne kraje, Finlandia, Szwecja a ostatnio Japonia. Granica krajów należących do NATO zbliża się do granic Rosji. A ona może tylko liczyć na sprzeciw Turcji, pomrukiwać, straszyć na jakie kraje kolejno napadnie. Tylko czym? Armia Rosji nie jest już postrzegana jako druga armia świata, to armia poturbowana, armia, która pokazała swoje znaczące ułomności w dowodzeniu, w logistyce, w rozwiązaniach technicznych.. Armia ta wykrwawia się na Ukrainie i kadrą dowódczą i szeregowym żołnierzem i sprzętem, który pozostawiła na polach Ukrainy. To są rzeczywiste straty Rosji w tej wojnie.

Omawiając 100 dni wojny na Ukrainie  warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tej wojny. Na terenie Rosji raz po raz wybuchają pożary. Płoną instytuty badawcze związane z obronnością Rosji, płoną centra handlowe. Czy to na pewno to „Bóg” karze Rosję za napaść na Ukrainę? A może to odwet dywersantów ukraińskich za ataki na cele leżące na Ukrainie zachodniej?

 

Propaganda Rosji trzyma się jak tonący brzytwy wersji iż ta wojna to obrona ludności rosyjskojęzycznej, że są tam witani z radością. Trzeba mieć mózg wyprany z wyjałowieniem i prasowaniem wszystkich fałd, by tak twierdzić. Z pewnością, ci rosyjskojęzyczni Ukraińcy co stracili wszystko, co potracili rodziny będą kochali Putina i z radością witali jego armię pustoszącą ich małe ojczyzny, dom, ogródek, i mir tegoż domu. To właśnie te elementy, a nie jak chce wmówić propaganda Rosji faszystowskie wychowanie spowodowało, że zamiast kwiatów Rosjanie spotkali zacięty opór, że nie są traktowani jako wyzwoliciele a jako najeźdźcy.

https://zawisza.nowyekran24.com/post/168198,100-dni-walk-na-ukrainie-czyli-rosyjskojezyczni-ukraincy-kochaja-putina