Sąd Najwyższy negatywnie ocenił uchwałę Naczelnej Rady Lekarskiej, dotyczącą konieczności potwierdzenia znajomości języka polskiego w mowie i piśmie przez obcokrajowców przyjeżdżających do pracy w Polsce. Sędziowie przychylili się tym samym do wniosku ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który kwestionował decyzję lekarskiego samorządu.

Pod płaszczykiem walki z pandemią koronawirusa rządzący przeforsowali przed rokiem zmiany korzystne dla imigrantów. Wprowadzono więc uproszczoną procedurę uzyskiwania pozwolenia na pracę zwłaszcza przez lekarzy zza naszej wschodniej granicy. Jego otrzymanie zależne jest od posiadania przez daną osobę pozwolenia na pobyt w Polsce, zaświadczenia od placówki chcącej ją zatrudnić, a także od potwierdzenia dyplomu przez konsula.

Zmiany w przepisach nie podobały się jednak środowisku lekarskiemu. Naczelna Rada Lekarska alarmowała, że do pracy w naszym kraju będą dopuszczane osoby nieznające języka polskiego, czy też w ogóle nie posiadające odpowiednich kwalifikacji. Przytaczano zresztą przy tej okazji dotychczasowe przykłady nieprzygotowania zwłaszcza ze strony ukraińskiego personelu medycznego.

Ostatecznie Rada zdecydowała się na przyjęcie uchwały dotyczącej dodatkowych wymagań, które należy spełnić w celu uzyskania prawa do wykonywania zawodu medyka w Polsce. Wśród nich znalazła się konieczność potwierdzenia znajomości języka polskiego w mowie i piśmie przez obcokrajowców spoza Unii Europejskiej. To właśnie ten fragment uchwały został zaskarżony do Sądu Najwyższego przez resort kierowany przez Niedzielskiego.

Ministerstwo Zdrowia twierdziło, że uchwała jest niezgodna ze wspomnianymi przepisami przyjętymi w ubiegłym roku. Sąd Najwyższy przychylił się zaś do tej argumentacji. Sędzia Adam Redzik uznał bowiem, że nie można wymagać znajomości języka polskiego od imigrantów posiadających zezwolenie na pracę przyznane przez ministra zdrowia. Sam samorząd lekarski nie powinien natomiast wykraczać w swoich uchwałach poza obowiązujące w Polsce ustawodawstwo.

Mecenas Wojciech Idaszak nie zgadza się jednak z tą argumentacją. Pełnomocnik Naczelnej Rady Lekarskiej powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że prawo do wykonywania zawodu dla obcokrajowców nie są wcale wydawane tylko na czas walki z pandemią, a takiego argumentu używali sędziowie. Dokument wydawany jest bowiem na okres pięciu lat.

Polscy lekarze podkreślają, że ich uchwała miała na celu zabezpieczenie polskich pacjentów przed groźbą obsłużenia przez osoby niekompetentne lub nie znające polskiego języka. Tym samym właśnie na Ministerstwo Zdrowia spada teraz cała odpowiedzialność za nieprawidłowe zagranicznych działania lekarzy lub lekarzy dentystów.

Na podstawie: rynekzdrowia.pl, prawo.pl.