• „Przyspieszony tryb zamówienia, w powszechnym odbiorze łączony z katastrofami w Siłach Powietrznych RP, osłabia naszą pozycję w negocjacjach z USA” – czytamy w ujawnionym dokumencie
  • Podano w nim koszty różnych rodzajów F-35, ale także wady samolotów, „wykryte niedociągnięcia” i problemy z realizacją programu
  • Polski rząd w styczniu 2020 r. podpisał umowę o wartości 4,6 mld dol. za 32 maszyny F-35

W dokumentach, które wyciekły wraz z e-mailem, czytamy, że zdaniem pracowników KPRM „pozyskanie F-35 w pośpiechu, w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, może się łączyć ze zbyt wysokimi kosztami w ujęciu »koszt-efekt«, przyjęciem na siebie konsekwencji wczesnego etapu rozwoju produktu, zasadniczymi brakami kadrowymi w SZ RP i niewielkim wykorzystaniem potencjalnie unikalnych właściwości samolotu”.

Z e-maila dowiadujemy się jednak, że „zakup F-35 jest konieczny, niemniej wymaga odpowiedniego przygotowania”. Autorzy wskazują, że „realnym i przynoszącym opłacalne wzmocnienie zdolności SZ RP scenariuszem, jest wdrożenie F-35 w drugiej połowie przyszłej dekady”.

Jak czytamy, „przyspieszony tryb zamówienia, w powszechnym odbiorze łączony z katastrofami w Siłach Powietrznych RP, osłabia naszą pozycję w negocjacjach z USA”. Autorzy rekomendują także powrót do pierwotnych koncepcji rozbudowy floty samolotów F-16, wskazując na rosnące potrzeby kadrowe. „Należy rozważyć pozyskanie 24 nowe samoloty F-16, w tym 16 etatowych dla przezbrajanej (ze starego sowieckiego sprzętu) eskadry oraz osiem do jednostki przeszkolenia operacyjnego”.

 

Następnie w dokumencie wymieniony jest szerszy plan i elementy, jakie należy zrealizować z uwagi na polityczne, wojskowe i ekonomiczne kwestie. Wśród nich znajdują się m.in.:

  • Pilna potrzeba opracowania i wdrożenia koncepcji budowy Zintegrowanego Systemu Rozpoznania
  • Odpowiednie przygotowanie infrastruktury lotniczej
  • Pozyskanie samolotów F-16
  • Pozyskanie dwóch eskadr F-35
  • Uwzględnienie koncepcji użycia nowych samolotów, możliwości użycia dodatkowych systemów rażenia
  • Uwzględnienie potencjału polskiego przemysłu obronnego, np. stworzenie regionalnej bazy serwisowej
  • Wykorzystanie planów rozwoju lotnictwa bojowego w negocjacjach dot. wzmocnienia relacji z USA i innymi państwami

Następnie szeroko opisana jest charakterystyka F-35, a więc jego cechy techniczne, zdolności, opisy konstrukcji. Dowiadujemy się m.in., że to samolot zdolny do „przełamywania strefy antydostępowej tworzonej przez rosyjskie systemy obrony powietrznej S-400”, czy też, że jest zdolny do wykonywania misji myśliwskich, uderzeniowych, rozpoznawczych, a także ma zdolność przenoszenia bomb jądrowych B61, które używane są w ramach programu NATO Nuclear Weapons Sharing Program.

Raport o stanie polskich sił powietrznych. „Był to olbrzymi błąd”

Podano także koszty różnych rodzajów F-35, ale także wady samolotów, „wykryte niedociągnięcia” i problemy z realizacją programu. Autorzy podkreślają, że zbyt szybkie pozyskanie samolotów może oznaczać posiadanie najnowocześniejszego i drogiego w utrzymaniu sprzętu, którego korzyści nie skonsumujemy, ponieważ nie będziemy posiadali odpowiednich systemów do zarządzania nim. „Wdrożenie F-35 do Sił Zbrojny RP musi poprzedzić realną zdolność do prowadzenia działań sieciocentrycznych”.

„Należy pamiętać, że dziś polskie Siły Powietrzne znajdują się w bardzo trudnym położeniu. Z sześciu eskadr lotnictwa bojowego tylko trzy dysponują sprzętem spełniającym standardy NATO” – zauważają autorzy raportu. Wskazują oni także inne błędy popełnione przez polskich decydentów. „Zamiast pozyskania używanych F-16, ograniczyliśmy się do przedłużenia resursów samolotów MiG-29 i Su-22 bez przeprowadzenia ich modernizacji. Był to olbrzymi błąd”.

„Najtrudniejszym problemem do rozwiązania są zasoby ludzkie i brak odpowiedniego przeszkolenia” – wskazują raz jeszcze. „Ogołocony obsad personelu wyspecjalizowanego w obsłudze F-16 w celu obsadzenia F-35 spowodowałoby, że żadna eskadra lotnictwa bojowego w Polsce przez dziesięć lat nie będzie miała gotowości operacyjnej – jest to niedopuszczalne z uwagi na bezpieczeństwo państwa i nasze zobowiązania sojusznicze” – czytamy. Autorzy zauważają nawet, że „szczególnie trudnym problemem do rozwiązania będzie zmiana mentalności ludzi”, bowiem przykład F-35 pokazuje, iż „pozyskanie tego systemu wymaga myślenia otwartego, nie zamykającego się w pojedynczym rodzaju wojsk, uwzględniającego konieczność wkomponowania nowych samolotów w szerszą koncepcję użycia całości SZ RP”.

Zakup F-35 wymagałby także inwestycji w infrastrukturę naziemną, nie tylko lotnisko, ale kilka dodatkowych baz lotniczych. „Wciąż nie są znane plany rozmieszczenia F-35 w Polsce. (…) Zasadniczym elementem przygotowania do przyjęcia F-35 pozostaje wzmocnienie systemu obrony powietrznej (przeciwlotniczej i przeciwrakietowej).

Polska kupiła myśliwce F-35

Domniemany e-mail pochodzi z lipca 2019 r. Polski rząd w styczniu 2020 r. podpisał umowę o wartości 4,6 mld dol. za 32 maszyny F-35 wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym. Według producenta – koncernu Lockheed Martin – pierwsze myśliwce służyłyby do szkolenia w USA, nad Wisłą mają się znaleźć w 2026 r.

Zapowiedź zakupu samolotu piątej generacji znalazła się w przedstawionej w maju 2017 r. koncepcji obronnej RP. Prace nad wprowadzeniem F-35 w ramach programu Harpia przyspieszono w 2018 r. po serii awarii, wypadków i katastrofie myśliwców MiG-29.

F-35 poza Stanami Zjednoczonymi wybrały m.in.: Australia, Belgia, Izrael, Japonia i Wielka Brytania. Dotychczas dostarczono ponad 490 maszyn.

Afera e-mailowa

Od początku czerwca w internecie pojawiają się zrzuty ekranu mające pochodzić z prywatnej skrzynki pocztowej Michała Dworczyka, a także innych polityków czy działaczy związanych z obozem władzy. 9 czerwca szef KPRM oświadczył na Twitterze, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę e-mail i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe.

Od tego czasu w sieci pojawiają się nowe wiadomości z konta e-mail Michała Dworczyka. Wśród nich znalazły się prawdopodobnie poufne informacje dotyczące uzbrojenia polskiej armii, zdradzające szczegóły negocjacji z innymi państwami w zakresie obronności, a także wewnętrzne konwersacje najbliższego otoczenia Mateusza Morawieckiego, w tym te z udziałem jego samego.

Kolejne e-maile i ujawniane informacje wskazują na to, że rząd w zupełności nie panuje nad sytuacją, a wiadomości zarówno prywatne, jak i służbowe najważniejszych osób w państwie nie zostały odpowiednio zabezpieczone.