Już w poprzednim roku opisywaliśmy, że na Podkarpaciu w lasach Beskidu Niskiego, m.in. w nadleśnictwach Dukla i Rymanów, pojawiły się liczne grupy grzybiarzy z Rumunii. Ich działania wówczas w ocenie leśników miały cechy przemysłowego zbioru grzybów i naruszały ustawę o lasach. Zawiadomiono wtedy Prokuraturę Rejonową w Krośnie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa, ale odmówiła ona wszczęcia postępowania.

 

Jak dodaje „Wyborcza”, po przejściu Rumunów, miejscowi grzybiarze nie mieli po co iść do lasu, bo wyzbierano wszystkie grzyby. Problemem nie był fakt, że to robią, ale liczba grzybów, która wskazywała na przemysłowy zbiór. Codziennie grzyby sortowano i pakowano do samochodu, który wywoził je poza Polskę. – Wiem, że te grzyby jechały do Niemiec, do Francji. Na zbiór przemysłowy grzybów trzeba podpisać umowę z Lasami Państwowymi. Tu nikt takiej umowy nie podpisał – wyjaśnia w rozmowie z gazetą nadleśniczy Zbigniew Żywiec. Kiedy strażnicy leśnicy pytali o pozwolenia, Rumuni mieli argumentować, że są obywatelami Unii Europejskiej, a lasy w Polsce są ogólnodostępne.

Żywiec przyznaje rację, jednak zaznacza, że tutaj było podejrzenie o złamaniu prawa. Bo chociaż lasy są ogólnodostępne i każdy, kto nie łamie przepisów, może z nich korzystać, to nie może wywozić grzybów w takiej liczbie.

 

Grzybobranie 2021. Policja będzie wspierać Straż Leśną

Paweł Buczyński, rzecznik krośnieńskiej policji, przyznał, że dotarły już do nich pierwsze sygnały, ale nie było zgłoszeń. Przekazał jednak, że wzmocnione będą patrole w lasach i policjanci będą wspierać Straż Leśną. Leśnicy nie kryją, że mają obawy przed spotkaniami w lesie z kilkudziesięcioosobową grupą młodych mężczyzn.

Źródło: PAP, „Gazeta Wyborcza