Robert Kropiwnicki© tvp.info/screenshot Robert KropiwnickiZdaniem posła Platformy Obywatelskiej Roberta Kropiwnickiego, pieniądze przeznaczone na kaucję za Sławomira Nowaka były zbierane „nie tylko wśród posłów, czy działaczy Platformy Obywatelskiej”. – Była to szeroka akcja wśród znajomych, pewnie rodziny. Więc to jest do zrobienia – powiedział dzisiaj Kropiwniciki w programie #Jedziemy na antenie TVP Info.

Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że były minister w czasach rządów PO-PSL Sławomir Nowak ma wrócić do aresztu śledczego, chyba, że wpłaci poręczenie majątkowe w kwocie 1 mln złotych. Ostatecznie kaucja została wpłacona przez córkę byłego ministra.

[polecm:https://niezalezna.pl/399964-milion-zlotych-poreczenia-wplacone-ale-nie-zostalo-przyjete-nie-zgadzamy-sie-z-decyzja-prokuratury%5D

Poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki przyznał, że nie znalazł się w gronie polityków, którzy pożyczyli pieniądze na kaucje dla Sławomira Nowaka, ale jego zdaniem zebranie takiej kwoty „jest możliwe”. – Proszę pamiętać, że dopóki ktoś nie jest skazany prawomocnym wyrokiem, jest uważany za niewinnego – dodał.

– Całe rozpętywanie jakiejś burzy wokół tego jest absurdalne. Bo prokuratura właściwie nie miała podstaw, żeby „zażalać” tę decyzję sądu; ona była absolutnie uzasadniona, bo też prokuratura nie uprawdopodobniła w tym wniosku aresztowym tych zarzutów faktycznie

– powiedział Kropiwnicki.

– Wykonano wielką pracę, przeglądano ileś tam set tysięcy banknotów, szukając odcisków palców Nowaka i nie znaleziono, a podobno były to jego pieniądze. Ja uważam, że to jest niestety sprawa bardzo mocno polityczna, tak ona jest traktowana przez prokuraturę, a nie jest to zwykła sprawa karna 

– dodał.

Pytany, czy wobec tego zarówno ukraiński wymiar sprawiedliwości, jak i instytucje unijne, które zawiadomiły o korupcji „brały udział w jakiejś operacji wymierzonej w Platformę Obywatelską”, Kropiwnicki oznajmił, że wygląda na to, że „dużo bardziej zależy na tym prokuraturze polskiej, niż ukraińskim służbom”.

Zdaniem posła PO, mimo że głos w tej sprawie zabierał m.in. prezydent Ukrainy, to właśnie „prokuratura polska i CBA robi wokół tego spektakl” i próbuje Nowaka „medialnie naznaczyć”.

Dopytywany o „zrzutkę” wśród polityków PO na kaucję dla Sławomira Nowaka, Kropiwnicki oświadczył, że „część posłów udzielała pożyczek i zwracała się z listem poparcia”. Jego zdaniem, pieniądze te były zbierane „nie tylko wśród posłów, czy działaczy Platformy Obywatelskiej”. – Była to szeroka akcja wśród znajomych, pewnie rodziny. Więc to jest do zrobienia – ocenił.

O zbiórce na kaucje za Sławomira Nowaka, Kropiwnicki miał się dowiedzieć „od jednego z kolegów posłów”, ale zapewnił, ze on sam się „tym nie zajmował”.

Odpowiadając na zarzut posła PO, jakoby areszt dla Nowaka miał być „aresztem wydobywczym”, obecny w studio Woronicza 17 parlamentarzysta SP Jan Kanthak przypomniał, sprawę aresztowania i wielomiesięcznego więzienia kibica Legii Warszawa Macieja Dobrowolskiego. Kropiwnicki przyznał, że „był to błąd”, jednak jego zdaniem „nie było to działanie polityczne”.

Mimo, iż zgodził się ze zdaniem sądu, który wskazał, że śledztwo ws. Nowaka jest prowadzone „dynamicznie i profesjonalnie”, uznał, że „nie ma potrzeby, aby [Sławomir Nowak-red.] siedział w areszcie”.

Były minister transportu został zatrzymany w lipcu 2020 r. przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Z nieoficjalnych informacji wynika, że materiał zebrany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie składa się głównie z materiałów niejawnych, w tym podsłuchów rozmów, a także „bardzo obszernych” i „wyjątkowo szczegółowych” wyjaśnień wieloletniego przyjaciela Nowaka i współpodejrzanego w tym śledztwie, Jacka P. Nowak podejrzany jest o popełnienie kilkunastu czynów korupcyjnych, w tym przyjmowanie łapówek za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.

Zarzuty korupcji dotyczą także czasu, gdy Nowak pełnił funkcję szefa gabinetu premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych (w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych) od Wojciecha T., byłego wiceprezesa PGE i Energi za pośrednictwem Leszka K.

Nowak miał także – według śledczych – przyjąć blisko 200 tys. zł w latach 2012-2016 od byłego prezesa PKN Orlen Dariusza K. za pośrednictwem „osoby trzeciej”. Mówi się, że „osoba trzecia” miała przekazywać Nowakowi co miesiąc 3,5 tys. zł.

W śledztwie podejrzanych jest już 10 osób, a prokuratura dokonała zabezpieczeń majątkowych na łączną kwotę 7,5 mln zł. Postępowanie ma charakter rozwojowy, niewykluczone są kolejne zatrzymania.

msn/niezalezna