• Bartłomiej M. usłyszał zarzut gwałtu na kilku nastolatkach. Sprawą obecnie zajmuje się prokuratura, a aktor i niedoszły poseł pozostaje w areszcie
  • Po ujawnieniu przestępstwa głos zabrały kobiety, które miały paść ofiarą Bartłomieja M. „Jak jechaliśmy samochodem, włożył mi już wtedy rękę w majtki” – opisała jedna z kobiet w rozmowie z reporterką „Uwagi!” TVN
  • Jedna z ofiar Bartłomieja M. ujawniła się w programie z imienia i nazwiska, bo – jak wierzy – wtedy „nikt nie pomyśli, że to jest wyssane z palca”

„Newsweek” w czerwcu br. podał, że aktor Bartłomiej M. został zatrzymany pod zarzutem gwałtu na trzech nastolatkach. Informację potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która zajmuje się sprawą. Ujawniono, że ofiarami mężczyzny były młode kobiety w wieku od 15 do 17 lat. Przestępca usłyszał też zarzut „nawiązywania kontaktów z małoletnimi w celu dokonywania na nich przestępstw seksualnych oraz posiadania pornografii z udziałem osób poniżej 15 roku życia„. Prokuratura wystąpiła wówczas jego tymczasowe aresztowanie Bartłomieja M.

Teraz na jaw wyszły zeznania ofiar, które zdecydowały się opisać swoją historię w programie „Uwaga!” na antenie TVN. Dziewczyny ujawniły, że spotkały się z Bartłomiejem M., ponieważ ten zaoferował im zrobienie profesjonalnych zdjęć do portfolio. Umawiali się poprzez internetowy portal branżowy.

Bartłomiej M. usłyszał zarzut gwałtu na nastolatkach. Ofiary ujawniają szczegóły

Jedną z kobiet była Justyna, która padła ofiarą aktora i fotografa w 2009 r. Kobieta nie ujawniła swojej twarzy, mimo to opowiedziała, co miało wydarzyć się 12 lat temu w mieszkaniu Bartłomieja M.

Dostałam wiadomość od Bartłomieja M., że chciałby mi zrobić zdjęcia. Wiedział, że mam 14 lat. Wygooglowałam jego imię i nazwisko, sprawdziłam, kim jest. Okazało się, że jest aktorem. Wydało mi się to na tyle bezpieczne, że jest w jakiś sposób publiczną osobą” – wyznała „Uwadze!”.

Początkująca fotomodelka spotkała się z fotografem w jego mieszkaniu w Warszawie. Bartłomiej M. miał zrobić jej kilka zdjęć, po czym zaoferować drinka, by dziewczyna mogła nieco się wyluzować. Miał zapewnić, że „wtedy zdjęcia wyjdą super”. Po chwili miało dojść do ich zbliżenia.

„Pewne rzeczy pamiętam dosyć jasno, a pewne pół na pół. Później zauważyłam, że odbywa ze mną stosunek. Miałam dziwny stan, nie mogłam się ruszyć. Pamiętam też, że mówił do mnie, żebym jęczała. Nagle był nade mną i robił mi zdjęcia, jak byłam naga. Dopiero wtedy do mnie dotarło, co się stało. Rzucił jakiś komentarz w stylu, że dobrze się bawiliśmy” – relacjonowała Justyna w programie „Uwaga!”, po czym dodała:

Moja głowa oprzytomniała w jakimś sensie i dopiero zaczęłam się bać i rozumieć całą sytuację, co się stało

Justyna po powrocie do domu nie miała ujawnić rodzicom, co działo się w mieszkaniu Bartłomieja M. Swoją historię postanowiła opowiedzieć dopiero 10 lat później, wtedy to poinformowała prokuraturę o tym, co wydarzyło się podczas sesji zdjęciowej z 2009 r.

„Dużo osób pyta, dlaczego teraz? Dlaczego musiało minąć tak dużo czasu? Ale to na tyle ciężkie przeżycie, że trudno jest się w sobie pozbierać, żeby mieć odwagę, by to zgłosić. Pamiętam moment, jak powlekłam swoje ciało do kancelarii pani Marty [Lech – red.]” – wyjaśniła na antenie.

Justyna, ofiara Bartłomieja M., opisała swoją historię w programie "Uwaga!"Foto: Kadr z programu „Uwaga!”

Justyna, ofiara Bartłomieja M., opisała swoją historię w programie „Uwaga!”

W tym czasie Bartłomiej M. kontynuował karierę jako fotograf. Gdy sprawa Justyny trafiła do prokuratury, okazało się, że w sądzie toczy się inne postępowanie wobec mężczyzny. Aktor i fotograf został oskarżony o naruszenie cielesności 16-letniej Tatiany, która także wzięła udział w sesji zdjęciowej w jego mieszkaniu.

Dopiłam chyba nawet niecałego drinka i po czasie poczułam, że coś jest nie tak, że odcina mnie od ciała. Momenty, które pamiętam, są jak urywki z filmu” – powiedziała w „Uwadze!”. Kobieta nie ujawniła jednak swojego wizerunku. Po chwili dodała:

Zaczął mnie dotykać. Jak zaczęłam protestować, to przewrócił mnie na łóżko

„Mówiłam wtedy, że nie chcę, ale on przytrzymał mi ręce i wszedł we mnie. Cały czas protestowałam, on bił mnie po twarzy, gryzł mnie i wtedy na chwilę straciłam przytomność. Ocknęłam się, jak pytał mnie, czy podniecałoby mnie, gdybym miała 12 lat, a robiłby mi to mój tata albo brat. Wyszedł na chwilę do kuchni i w łazience napisałam przyjaciółce SMS-a z prośbą o pomoc. Wtedy wszedł. Podtykał mi kieliszek pod nos, gdy siedziałam na toalecie. Mówił, żebym piła, bo chyba znowu się spięłam” – dodała.

Tatiana ujawniła, że chwilę później znów straciła przytomność. W reportażu wyznała, że była pewna, iż Bartłomiej M. podał jej kolejną porcję pigułki gwałtu.

Pamiętam scenę, że znowu leżałam na boku i mi to robił

„Wiem, że przyjaciółce udało się wtedy przyjechać na miejsce i przyjechała karetka. Policja znalazła też przyklejony pod pralką dysk twardy z materiałami pornograficznymi” – ujawniła Tatiana.

Bartłomiej M. za napaść na Tatianę został nieprawomocnie skazany na 2 lat i 11 miesięcy pozbawienia wolności. Obecnie sprawa toczy się w sądzie apelacyjnym.

„On się odwołuje, dlatego, że próbuje robić ze mnie wariatkę. Złożył wniosek o ponowne sprawdzenie mojej poczytalności. Przyjął też taką linię obrony, że dziewczyny tego chciały, że lubiły ostry seks, przemocowy” – ujawniła Tatiana.

Tatiana opisała w "Uwadze!", do czego miało dojść w mieszkaniu Bartłomieja M.Foto: Kadr z programu „Uwaga!”

Tatiana opisała w „Uwadze!”, do czego miało dojść w mieszkaniu Bartłomieja M.

Ofiara Bartłomieja M. przerywa milczenie

Bartłomiej M. rok wcześniej na planie jednej z etiud filmowych poznał wówczas 15-letnią Edytę Bełzę. Aktorka także opisała swoje spotkanie z fotografem, który zaproponował jej sesję zdjęciową w 2015 r. Zdecydowała się wypowiedzieć pod imieniem i nazwiskiem oraz przed kamerami, by – jak zaznaczyła – „nikt nie pomyślał, że to jest wyssane z palca„.

„W pewnym momencie namówił mnie, żebym napiła się szampana do zdjęć. Zaczął mi robić portrety i zsuwać sweter. Nagle, w pewnym momencie, wsadził mi rękę w majtkiJedną ręką trzymał aparat, a drugą mi wsadził. Wtedy mnie totalnie sparaliżowało. Nie wiedziałam, co się może jeszcze wydarzyć, jak nie zrobię tego, co on mi każe” – wyznała.

Byłam w samym swetrze na gołe ciało. Usiadł na fotelu, powiedział, że chce mi zrobić portrety i kazał na sobie usiąść

„Kazał mi się ruszać na swoich nogach, kolanach i kroczu. Wystrzeliłam z niego jak z procy, ubrałam się i zaczęłam iść do drzwi. Ten człowiek na odchodne rzucił, że Polański to tę nastolatkę nauczył życia” – dodała Edyta Bełza.

Edyta Bełza ujawniła w "Uwadze!", do czego miało dojść w mieszkaniu Bartłomieja M.Foto: Kadr z programu „Uwaga!”

Edyta Bełza ujawniła w „Uwadze!”, do czego miało dojść w mieszkaniu Bartłomieja M.

W reportażu wystąpiła także Anna, która wyznała, że gdy Bartłomiej M. naruszył jej cielesność, ona nie miała nawet 13 lat. Ujawniła, że wszystko zaczęło się w momencie, gdy fotograf podwoził ją samochodem do Warszawy.

Jak jechaliśmy samochodem, włożył mi już wtedy rękę w majtki. Gałkę do zmiany biegów miał w kształcie jakiejś kobry. Prowadził samochód jedną ręką, a drugą trzymał w moich majtkach. Mówił: „Jesteś piękna, powinnaś próbować robić zdjęcia. Powinnaś próbować pozować, ja jestem fotografem, doskonale się na tym znam, mogę ci pomóc, mogę nauczyć” – wyznała Anna, nie ujawniając twarzy.

Niedługo później uprawialiśmy seks, to był mój pierwszy raz, nie miałam 13 lat

On umiał wszystko poprowadzić tak, że każdy robił to, co on chciał. Na zasadzie, bo to wszystko jest świetna zabawa, bo przecież świetnie się bawimy. Potrafił robić zdjęcia 12-latce w trakcie seksu” – zaznaczyła.

Redakcja „Uwagi” poinformowała, że chciała porozmawiać z prokuraturą, która bada sprawę zgwałconej Justyny, jednak rzeczniczka odmówiła komentarza, tłumacząc się dobrem prowadzonego postępowania. Dziennikarze programu dotarli za to do zeznań 17-letniej wówczas Beaty, która 11 lat temu zgłosiła się do stołecznej komendy policji.

„Moi rodzice tak naprawdę nie dowiedzieli się ode mnie do końca, co się działo. Na policji bałam się powiedzieć całą prawdę, bo nie chciałam, żeby mama to zobaczyła. (…) To była próba wymazania tego z pamięci” – wyznała ze łzami w oczach, po czym dodała.

On musiał mieć coś w stylu pigułki gwałtu. Oczy widzą, ale umysł totalnie nie działa. Ciało totalnie nie działa

„Mam takie przebłyski, jak leżę na łóżku. Wiem, że byłam dotykana i molestowana. Prawdopodobnie odbył ze mną stosunek. Pamiętam też, jak wkładał mi coś do pochwy. Nawet wydaje mi się, że płynęły mi wtedy łzy z oczu, natomiast nie byłam w stanie się ruszyć. Jednym z najgorszych wspomnień, bo chyba najmniej je pamiętam, to, że znalazłam się w wannie i niewiele pamiętam z samej, powiedzmy, sesji” – wyznała.

„Od tamtej pory ten człowiek odezwał się do mnie niedawno. Napisał do mnie, czy mogłabym powiedzieć komuś, że nic się wtedy nie stało, bo ktoś chce mu robić problemy. Chodziło o to, że któraś ze skrzywdzonych dziewczyn wniosła sprawę do sądu i po prostu szuka kogoś, kto zeznałby na jego korzyść” – dodała Beata.

„Uwaga!” dowiedziała się, że Bartłomiej M. został zatrzymany na zlecenie prokuratury, która wniosła o areszt tymczasowy na trzy miesiące, na co zgodził się sąd.

Bartłomiej M. – kim jest?

Bartłomiej M. zagrał epizodyczne role w kilku filmach i serialach, pojawiał się także w wielu reklamach telewizyjnych. Próbował sił również w polityce i był członkiem kilku partii. Najpierw działał w Platformie Obywatelskiej, a w 2015 r. kandydował do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości. Bez powodzenia.

Bartłomiej M. w listopadzie 2018 r. został prezenterem telewizyjnym. Podjął pracę w stacji Poland IN, anglojęzycznym kanale Telewizji Polskiej.

 16 czerwca 2021 10:54