Dr Anthony Fauci. Foto: PAP/EPA
Dr Anthony Fauci. Foto: PAP/EPA

4 czerwca 2021 12:32

Główny pandemiczny doradca Białego Domu, Anthony Fauci, znalazł się w ogniu krytyki. Stało się to po ujawnieniu w mediach tysięcy jego maili z okresu mniemanej pandemii. Republikańscy politycy twierdzą, że Fauci publicznie umniejszał teorię mówiącą o wycieku wirusa z laboratorium, mimo że miał posiadać wiarygodne informacje, które sugerowały, że taki scenariusz jest możliwy.

Serwis BuzzFeed, na drodze dostępu do informacji publicznej, pozyskał i ujawniły tysiące maili ze skrzynki Fauciego. Wśród nich znalazł się m.in. ten z 31 stycznia 2020 roku. Wirusolog Kristian Andersen miał napisać doradcy Białego Domu, że niektóre fragmenty wirusa „potencjalnie wyglądają na efekt inżynierii człowieka”. Stwierdził też, że genom wirusa „jest sprzeczny z oczekiwaniami z punktu widzenia teorii ewolucji”. Fauci miał odpisać krótko: „Dzięki, Kristian. Niedługo porozmawiamy przez telefon”.

Naczelny pandemiczny ekspert USA publicznie głosił jednak teorię o odzwierzęcym pochodzeniu wirusa. – Jeśli popatrzymy na ewolucję wirusa u nietoperzy, to dowody naukowe bardzo, bardzo mocno sugerują, że SARS-CoV-2 nie mógł zostać stworzony sztucznie – utrzymywał Fauci.

Kolejny z ujawnionych maili Fauci dostał w kwietniu 2020 roku od Petera Daszaka, prezesa EcoHealth Alliance. Dziękował on Fauciemu za promowanie teorii naturalnego pochodzenia wirusa – a nie „teorii o wycieku z laboratorium w Wuhan”.

„Z mojej perspektywy pana komentarze są odważne, a ponieważ jest pan zaufaną postacią, pomogą obalić mity wokół pochodzenia wirusa” – pisał Daszak. „Bardzo dziękuję za miłe słowa” – przyjął komplement Fauci.

Niektórzy podnoszą jednak wątek powiązań szefa EcoHelath Alliance ze sprawą. Krytycy podkreślają bowiem, że organizacja Daszaka wspiera finansowo instytut wirusologii w Wuhan.

Republikanie z Randem Paulem na czele zarzucają Fauciemu, że wiedział, iż teoria o wycieku wirusa z laboratorium ma merytoryczne podstawy i celową ją przedstawiał jako spiskową.

Do tych zarzutów próbował odnosić się Fauci. – Nie mam wątpliwości, że są ludzie, którzy z takich czy innych powodów gardzą mną za to, co robiłem w czasach poprzedniej administracji – mówił na antenie MSNBC.

Co więcej, Fauci twierdził, że jest w stanie ręczyć za to, co działo się w chińskim laboratorium w Wuhan. Utrzymywał, że starał się pozyskać „jak najlepsze informacje i jak najlepsze dane”. – To, czego moi krytycy nie rozumieją, to fakt, że nauka jest dynamicznym procesem – grzmiał.

– Zawsze powtarzałem i powtórzę to dziś – wciąż wierzę, że najbardziej prawdopodobna jest teoria o zarażeniu się człowieka od zwierząt. Ale absolutnie zachowuję otwarty umysł i wiem, że pochodzenie może być inne, i że teoretycznie mogło dojść do wycieku z laboratorium – mówił w CNN Fauci.

Teoria o wycieku z laboratorium

Teoria o wycieku wirusa z chińskiego laboratorium w Wuhan ponownie znalazła się na pierwszych stronach gazet, gdy „Wall Street Journal” ujawnił, że troje naukowców z Wuhańskiego Laboratorium Wirusologii (WIV) poważnie się pochorowało już w listopadzie 2019 roku. Miesiąc przed pierwszym oficjalnie potwierdzonym przypadkiem Covid-19. Pracownicy WIV zgłosili się do szpitala. Informacje te miały pochodzić od służb wywiadowczych USA.

„WSJ” ocenił, że ten nieujawniony wcześniej raport wywiadowczy „może dodać wagi narastającym apelom o pełniejsze dochodzenie (w celu ustalenia), czy wirus wywołujący Covid-19 mógł wydostać się z tego laboratorium”.

Z raportu amerykańskiego wywiadu nie wynika, czy pracownicy WIV byli leczeni w szpitalu, ani jakie mieli objawy – podała agencja Reutera. We wcześniejszym sprawozdaniu Departamentu Stanu USA wspominano, że kilku badaczy z WIV miało rzekomo „objawy zbieżne zarówno z Covid-19, jak i ze zwyczajną chorobą sezonową”.

– Nie mamy wystarczających informacji, by wyciągnąć wnioski na temat pochodzenia (wirusa). Potrzebujemy danych. Potrzebujemy niezależnego śledztwa i właśnie o to apelujemy – powiedziała w poniedziałek rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki.

Pekin konsekwentnie odrzuca teorię o wycieku z laboratorium. Rzecznik chińskiego MSZ określił informacje „WSJ” o zachorowaniu trzech pracowników WIV jako „całkowicie nieprawdziwe”. Powtórzył wcześniejsze oświadczenie, że Instytut „nie był narażony na Covid-19 przed 30 grudnia 2019 roku” i do tej pory nie wykryto żadnej infekcji koronawirusem wśród jego pracowników ani studentów.

Źródła: interia.pl/nczas.com