Przedsiębiorcy w całym kraju dostają wezwania od PFR do złożenia wyjaśnień. Wątpliwości dotyczą wniosków o subwencje, które składali rok temu w ramach tarczy finansowej. Chodzi o błędne zakwalifikowanie statusu firmy – informuje „Gazeta Wyborcza”.

  • Z danych PFR wynika, że 1 proc. wszystkich firm, które złożyły wnioski, odda subwencje
  • To w sumie 3,5 tys. przedsiębiorstw, w tym te, które celowo wyłudziły pieniądze – podaje „GW”
  • Ale i te, które bazowały na wcześniejszej interpretacji PFR, że do liczby pracowników nie wliczają się zatrudnieni w spółce matce czy spółkach zależnych
  • PFR ją zmienił, teraz broni się i podkreśla, że tę informację wielokrotnie komunikowała

„Gazeta Wyborcza” opisuje, że w maju 2020 r., gdy startował program tarczy finansowej, na stronach funduszu, w zakładce wyjaśnienia do regulaminu, udostępniono interpretację, zgodnie z którą do liczby pracowników nie wliczają się zatrudnieni w spółce matce czy spółkach zależnych. Jednak później PFR tę interpretację zmienił, uznając, że przedsiębiorcy, określając swój status, muszą brać pod uwagę przedsiębiorstwa partnerskie czy powiązane. Tyle że w tym czasie wiele firm zdążyło już wysłać wnioski o subwencje i je otrzymać – wskazuje „GW”.

„Na moim biurku leży 41 pism od PFR skierowanych do 41 firm w związku z rozbieżnościami co do statusu przedsiębiorstwa we wnioskach o tarcze finansowe. Gros z tych rozbieżności wynika właśnie ze zmian wprowadzanych przez fundusz w regulaminie. Na dodatek większość firm, które otrzymały te pisma, teoretycznie kwalifikuje się do stuprocentowego umorzenia subwencji z obu tarcz” – mówi Katarzyna Burkowska, która doradza przedsiębiorcom i pomaga im przejść przez procedury związane z subwencjami, cytowana przez gazetę.

PFR: będziemy starali się pójść na rękę

PFR broni się i podkreśla, że informację o tym, iż firmy powiązane również wliczają się do określenia statusu przedsiębiorstwa, PFR komunikował firmom wiele razy.

„Wówczas, jeżeli ktoś się zorientował, że źle wypełnił wniosek, anulowaliśmy go i pozwalaliśmy złożyć od nowa. Teraz takiej możliwości nie mamy, wynika to z uzgodnień z Komisją Europejską. W związku z tym, jeżeli ktoś przez rok nie zauważył, że jego oświadczenie zawiera błędy, ale my w procesie kontroli widzimy, że nie była to świadoma zła wola, to będziemy starali się pójść takim osobom na rękę” – mówi cytowany w „GW”, szef PFR Paweł Borys.

Gazeta tłumaczy, że pójście na rękę to rozłożenie rat spłaty subwencji na dłuższy okres niż przewidziany, w formie nieoprocentowanego kredytu długoterminowego. Przedsiębiorcy będą musieli zatem subwencje zwrócić. Jeżeli dostali środki z dwóch tarcz, bo sprawy są traktowane rozłącznie. Czyli przedsiębiorca będzie musiał zwrócić środki tylko z tej tarczy, w której błędnie określił status.

https://businessinsider.com.pl/